[PERSPEKTYWA EVELIN]
- Zakładam, że chcesz mi o czymś powiedzieć. - fuknęła na mnie nieprzyjemnie Miriam.
- Niby o czym ? - zbywam ją lekko i rozglądam się dookoła, udając, że szukam jakiegoś fajnego sklepu.
- Na przykład ... O TYM, ŻE CHODZISZ Z LOUISEM TOMLINSONEM ! - krzyczy, odrobinę na głośno, przez co ludzie dookoła spoglądają na nas zdezorientowani.
- Ciii ! Nie chodzę z nim. - uciszam ją i spoglądam jej prosto w oczy. - Serio.
- A to zdjęcie ?
- To ... to jest skomplikowane.
- Czyli jednak.
- Miriam ! - rzucam zirytowana. - Ufasz mi ?
- Tak. - zatrzymuje się. - Tylko nie rozumiem czemu nie chcesz powiedzieć mi prawdy.
- To JEST prawda. Nie chodzę z Lou. Pocałował mnie na pożegnanie. Dzisiaj wróciłam do domu. Nie mam już żadnego kontaktu z One Direction. - zapewniam ją, ale widzę, że dalej mi nie wierzy.
- No powiedzmy. A teraz przejdźmy do najważniejszego ... JAK TY W OGÓLE TAK TRAFIŁAŚ ? - jej oczy robią się 2 razy większe niż normalnie.
- No więc ... - zaczynam i włócząc się po Galerii streszczam jej całą historię.
Gdy kończę dziewczyna przeprasza mnie i mówi, że zachowała się strasznie głupio.
Zaprzeczam jej.
Ja zareagowałabym dokładnie tak samo.
I tak jest jej przykro, więc idziemy jeszcze na kawę do Starbucks'a, a potem rozchodzimy się do domów.
***
Gdy mój autobus podjeżdża na przystanek jest już dosyć późno.
22:30 ... może 23:00.
Niezbyt podoba mi się fakt, że będę musiała wspiąć się do okna, ale cóż ... lepiej nie ryzykować.
Trochę mi to zajmuje, bo lekko wypadłam z wprawy, ale jakoś mi się to udaje.
Kiedy wchodzę do mojego pokoju dochodzę to dobrego wniosku - Adia śpi jak aniołeczek.
Przykrywam ją tylko mocniej kołdrą i sama idę się umyć.
Biorę szybki prysznic.
Myję włosy, a potem zakładam na nie szybki turban z ręcznika.
Gorące od wody ciało przykrywam szlafrokiem.
Wychodzę i siadam na łóżku Adii, jako, że ona zajęła moje.
Wyjmuję telefon z torby.
'Jedna nowa wiadomość od: Louis :)'
Otwieram ją z lekkim niepokojem.
,Tęsknię' - czytam skrzywiona.
Przez krótką chwilę zastanawiam się czy odpisać.
W końcu się na to decyduję.
,Też'
Wysyłam, ale zaraz potem dopisuję kolejną część.
,Dzisiaj przez ciebie rozdawałam autografy >-<'
,Hahahah dlaczego ?'
,Ktoś zrobił nam dzisiaj zdjęcia. Jakieś dziewczyny uważają, że jestem twoją dziewczyną.'
,Przygotuj się na poniedziałek. Wtedy będziesz w każdym magazynie'
,Błagam nie ... :D'
,Jakoś to będzie'
,Yhy mam nadzieję :) ide spać, branoc :D'
,Branoc' - odpisuje mi szybko.
Odkładam telefon i przykrywam się kocem.
Dawno nie spałam we własnym łóżku ...
**************************************
[PERSPEKTYWA VENUS]
Budzę się z uśmiechem na ustach.
Czuję jak niewzruszony Harry obejmuje mnie w talii, a ja jestem wtulona w jego ramię.
Zaraz.
Jest trochę za jasno jak na 6:20.
Unoszę powoli głowę i spoglądam na budzik stojący na szafce nocnej.
12:30.
Z impetem wyskakuję z łóżka budząc przy tym bruneta.
- Głupku ! - krzyczę, gdy patrzy na mnie zdezorientowany.
- Hm ?
- Jest prawie 13 ! Moja babcia zaraz pewnie zadzwoni na policję !
- Ciii ... - szepcze zaspany. - Obudzisz wszystkich w okolicy.
- No i ? Może i lepiej. Przynajmniej babcia przestanie choć na chwilę myśleć gdzie jestem.
- Venus ... Spokojnie. Pół godziny cię nie zbawi.
Sama nie wiem czemu, ale uśmiecham się do niego lekko.
Chłopak przeciąga się i wstaje.
Podchodzi do mnie i kładzie mi ręce na ramionach.
Śmieje się cicho rozbawiona jego spojrzeniem a'la zombie.
Odpowiada mi uśmiechem.
- Zostań chociaż na śniadanie. Pewnie jesteś głodna. - proponuje mi.
- Zjem u siebie.
- Proszę.
Wzdycham.
- Dobrze. Ale szybko.
Patrzy na mnie entuzjastycznie.
- To choć ! - ciągnie mnie za rękę i prowadzi do przytulnej kuchni ze sporym stołem na samym środku.
- Na co masz ochotę ? - pyta, otwierając lodówkę.
- A co masz ?
- Wszystko.
- Hmmm ... Tosty ?
- Jasne. - posyła mi uroczy uśmiech i wyjmuje wszystkie składniki.
Wtedy na dół schodzi poczochrany Niall.
- Hej ... - rzuca cicho i podchodzi do lodówki.
Wyjmuje połowę jej zawartości na blat kuchenny i zaczyna przyrządzać jedzenie.
Przyglądam mu się nieco zdziwiona, ale nie komentuję.
Korzystam z wolnej chwili i nalewam wody do czajnika.
- Chcecie kawy ? - pytam moich towarzyszy.
Obydwoje kiwają głową z uśmiechem.
Wtedy do kuchni wpada Liam.
- O Venus robi kawę ! Zrobisz mi też ? - krzyczy wesoły.
- Jasne ... - rzucam z lekkim uśmieszkiem.
Po chwili dołącza do nas Louis i Zayn.
Otwierają usta, żeby coś powiedzieć, ale ja tylko wyjmuję kolejne dwa kubki.
- Dzięki. - Zayn posyła mi miłe spojrzenie, ale Lou dalej siedzi cicho.
Wzruszam ramionami.
Jest mu smutno, ale jak pozna kogoś nowego to mu przejdzie.
Chyba.
Po chwili woda bulgocze charakterystycznie, a ja rozlewam ją do kubków.
Zanoszę ją na stół.
Kiedy stawiam pobudzający napój przed Louisem przytulam go lekko od tyłu i szepczę:
- Będzie dobrze.
Posyła mi smutnawy uśmiech.
- Mam nadzieję.
Siadam do stołu i zabieram się za tosty.
- Dobre. - stwierdzam smakując pierwszy kęs.
Harry promienieje.
- Nie podniecaj się tak. - rzuca ze śmiechem Zayn. - Dalej nie jesteś kucharzem !
Wszyscy chichoczemy, a brunet posyła nam urażone spojrzenie.
- Dla mnie mógłbyś gotować jeśli cię to pocieszy. - spoglądam na niego, a potem zabieram się z powrotem do jedzenia.
Czuję jego wzrok na sobie.
Unoszę głowę, aby również na niego spojrzeć, gdy nagle dookoła rozlega się huk.
Przez drzwi wejściowe wbiegają policjanci z bronią.
- Na ziemię wszyscy ! - krzyczy jeden z nich ...
************************************************
Wiem, że chyba aż za krótkie, ale tylko tyle zdążyłam dzisiaj napisać podczas uczenia się do sprawdzianu z muzyki :)
Specjalny dedyk dla Karlolajny <3
+ Podoba Wam się nowy wygląd bloga ? Co prawda jest on czasowy - czekam na zamówienie z mojej nowej ukochanej szabloniarni <3 (mam nadzieję, że zainteresują się moim blogiem)
No i chyba wrócę do zasady:
4 COMMENTS = NEW CHAPTER <3
JustSophie
Dawaj next
OdpowiedzUsuńnext <3
OdpowiedzUsuńświetnyyy :) czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńOjjj, szkoda, że tymczasowy. Bardzo mi się podoba ten wygląd. Jest taki... stonowany?? Chyba tak to się mówi xD
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny, tylko szkoda, że taki krótki. Ale cię rozumiem. Buda, buda, buda. Wszędzie ta BUDA!! Majj gaszyss...
Taaak, wszystko rozumiem tylko jak można kończyc w takim momencie?! Ale i tak wiem, że ta policja to jest od babci Venus :PPPP
Hahahaha, ale jaja xDD
Nie mogę się doczkac kolejnego rozdziału!
Pozdrawiam :*
Next next
OdpowiedzUsuńHarry dostał ostatnio butem w głowę i się przewrócił !!
OdpowiedzUsuńW13 <3
UsuńNo i jeszcze tak a propos łan dajrekszyn.. Więcej Codiego <3
UsuńSupeeerr bloooog loooffkyyy
Jest świetny! Czekam na nn <333
OdpowiedzUsuńJestem nową czytelniczką i strasznie podoba mi się twoje opowiadanie:) Kocham w nim to, że nie piszesz niczego na siłe. Starasz się stopniowo pokazywać uczucia głównych bohaterów co strasznie mi się podoba. W niektórych opowiadaniach jest odrazu ''kocham cię'' a u Ciebie jest to tak wspaniale rozwinięte, że zapewne każdy kto czyta twojego bloga z niecieprliwością czeka na ciąg dalszy. Na prawdę masz ogromny talent :) Już dawno nie czytałam tak dobrego opowiadania :) Pozdrawiam, Patrycja :*
OdpowiedzUsuń♥ ^^
OdpowiedzUsuńnapisałaś 4 komentarze - nowy rozdział. A skoro jest ich 12 to bd 3 rozdziały?
OdpowiedzUsuńKochanie, dzięki za dedykejszyn.
OdpowiedzUsuńLajf is brutal and full of zasadzkas - czasem nawet policja musi wpaść na kawę.