Nominacja do Liebster Award :)
Pytania i odpowiedzi:
1.Jak to się stało, że zaczęłaś pisać?
Czytając bloga mojej przyjaciółki w pewnym momencie odłączyłam się kompletnie od jej historii i napisałam własną kontynuację. Potem pozmieniałam kilka faktów i postanowiłam opublikować to jako pierwszy rozdział bloga.
2.Ulubiona piosenka One Direction ?
Nobody Compares, nieporównywalna z żadną inną <3 data-blogger-escaped-br="">
3. Take Me Home czy Up All Night ?
TMH :)
4. Prowadzisz jakąś stronkę na Facebook'u związaną z 1D ?
Tak, prowadzę stronkę 'Jestę Directionerę'.
5. Czy chciałabyś aby Niall zrobił sobie tatuaż ?
Tak, ale coś bardzo delikatnego, nic wulgarnego ani wyzywającego :)
6. Czy twoi znajomi/przyjaciele wiedzą, że piszesz ?
Nie wszyscy, ale jest kilka osób które podrzucają mi czasem nowe pomysły i wątki.
7. Od kiedy piszesz ?
Ogólnie blogi z opowiadaniami od ponad 3 lat (wcześniej pisałam o The Vampire Diaries) a to od początku roku 2013 ;)
8. Czy masz zamiar pisać kolejne opowiadanie ?
Myślę, że napisze kolejną cześć tego opowiadania lub kontynuację tylko niektórych osobnych wątków np. Venus i Harry.
9. Czy masz satysfakcję z tego co robisz ?
Tak, uwielbiam pisać, cieszę się jeśli komuś podoba się to co tu tworzę.
10.Czy pisanie zmieniło choć trochę twoje życie ?
Na pisanie bloga poświęcam bardzo dużo czasu, odkąd wciągnęłam się w opowiadanie o 1D cały czas myśle tylko o kolejnych intrygach i losach bohaterów.
11. Czy znasz jakiś fanów 1D z twojej okolicy ?
Jedna z moich najlepszych przyjacielem jest ogromną fanką chłopaków, a oprócz tego oczywiście mnóstwo znajomych ze szkoły i z obozów.
Nominowani :
1.http://dreamhearts1d.blogspot.com/
2.http://fefa-opowiadaniaoonedirection.blogspot.com/
3.http://opowiadaklaudia-onedirection.blogspot.com/
4.http://malikvashappenin.blogspot.com/
5.http://moveintotheonedirection.blogspot.com/
6.http://kiss-you-1d.blogspot.com/
7.http://one-direction-loove-story.blogspot.com/
8.http://www.opowiadaniemyworlsmyeyes.blogspot.com/
9.http://everythingyoudoismagic69.blogspot.com/
10.http://badromance-zouis.blogspot.com/
11.http://alwaystogetherbyjulia.blogspot.com/
Pytania :
1.Jak to się stało, że zaczęłaś pisać?
2.Ulubiona piosenka One Direction ?
3. Take Me Home czy Up All Night ?
4. Prowadzisz jakąś stronkę na Facebook'u związaną z 1D ?
5. Czy chciałabyś aby Niall zrobił sobie tatuaż ?
6. Czy twoi znajomi/przyjaciele wiedzą, że piszesz ?
7. Od kiedy piszesz ?
8. Czy masz zamiar pisać kolejne opowiadanie ?
9. Czy masz satysfakcję z tego co robisz ?
10.Czy pisanie zmieniło choć trochę twoje życie ?
11. Czy znasz jakiś fanów 1D z twojej okolicy ?
Bardzo dziękuje za nominację, bo zupełnie się tego nie spodziewałam :)
Dziękuję za nominację : http://daga1191-one-direction-opowiadanie.blogspot.com/?m=1
JUSTSOPHIE
wtorek, 22 stycznia 2013
piątek, 18 stycznia 2013
Chapter nine
*ROZDZIAŁ DEDYKOWANY MOJEJ WERONICE (W13) <3*
[PERSPEKTYWA HARRY'EGO]
Rano budzę się, ale jeszcze długo nie otwieram oczu.
Przez powieki widzę ostre promienie słoneczne i delikatne
ruchy firanki, którą bawi się wiatr.
Wdycham głęboko kilka razy i uchylam powieki.
Mam wrażenie jakby wszystko co się wczoraj wydarzyło było
tylko snem.
Bardzo realistycznym, ale jednak snem.
Jedynie wysoki głos Evie trzyma mnie na Ziemi.
Dzięki niej to wszystko wydaje się bardziej ...
prawdziwe.
Zerwałem z kolejną 'cudowną' hollywoodzką gwiazdą.
'Fani pewnie się ucieszą.'
Po chwili zaśmiałem się z samego siebie.
'Czyli teraz na pierwszym miejscu są fani ?
Już nie liczy się to co ja myślę ?
To głupie.
Co sława robi z człowiekiem ...'
Leniwie spoglądam na zegarek.
Jest 12:30.
Co znaczy, że, gdybym naprawdę był umówiony z Venus
powinienem wyjść z domu za jakieś 20 minut ...
'Fuck'
Wyskoczyłem z łóżka i podbiegłem do komody.
Zacząłem wywalać z niej wszystkie rzeczy.
Wyciągnąłem czarne rurki i białą bokserkę.
'Harry skup się. To ma być randka.'
Dokładam do tego szaro-brązową marynarkę z rękawem 3/4.
Do tego czerwone Conversy.
Przeglądam się w lustrze.
'Nie jest źle.'
Lecę do łazienki umyć zęby i ogarnąć włosy.
Trochę perfum i jest OK.
Schodząc na dół zabieram srebrny zegarek Louis'a i
zakładam go na nadgarstek.
W kuchni spotykam zaspanych chłopaków i całkowicie
rozbudzoną Evelin, pilnującą, aby śpiący na stojąco zespół nie oblał się gorącą
kawą.
Duszę w gardle wybuch śmiechu.
- Czyli jednak randka ? - głos Liam'a sprowadza mnie na
ziemię. - Ładnie, ładnie. Tylko uważaj, żeby cię kto nie przyłapał, bo będzie
afera.
- Uuuuu i Tay się nieźle wkurzy. - śmieje się Louis. -
Czekaj. Czy to mój zegarek ?!
- Też Cie kocham. Śpieszę się. Lece. Paaaa ! - zbywam go
i zabierając Evie kanapkę wychodzę z pokoju.
Po drodze szukam jeszcze kluczyków do samochodu i
wybiegam z budynku.
***
[PERSPEKTYWA EVELIN]
Jeszcze przez dłuższą chwilę śmialiśmy się z
wybiegającego Harry'ego.
A potem, jako, że chłopaki nie mieli dziś kompletnie (!)
nic do roboty, zdecydowaliśmy się pójść na spacer po Kensington Garten.
*powiedzmy, że zdecydowaliśmy się - tak na prawdę to
musiałam ich namawiać *
Zmobilizowałam ich do ubrania się i nakazałam wyjść z
domu.
Park był nie daleko, więc (wbrew sprzeciwom z ich strony)
poszliśmy piechotą.
W czasie drogi Louis i Harry wymieniali się głupi
spostrzeżeniami.
Przez chwilę wydawało mi się, że rozumiem czemu fani
wymyślili 'Larry'ego'.
Idąc siedzę cicho i przysłuchuję się rozmowie.
To nawet nie fakt, że nie mam nic do powiedzenia, a
raczej to, że muszę wszystko przemyśleć.
A świeże powietrze zawsze mi pomagało.
'Taki Hazza to ma łatwo ...
Spotyka dziewczynę i ot tak, bezproblemowo idzie sobie z
nią na kawę.
A ja ?
W dziwnej, pełnej problemów i niedomówień sytuacji
spotykam chłopaka, potem w jeszcze głupszej sytuacji dowiaduję się, że coś go
do mnie ciągnie, a teraz ... nie mogę nic zrobić.
Nie mogę mu powiedzieć, że czytałam jego pamiętnik, bo
wkopię Styles'a.
Ale nie mogę też zostawić tego tak jak jest teraz.
Czemu ?
Bo będę mu robić nadzieję, jak jakaś farbowana szmata
bawiąca się ludzkimi uczuciami jak postaciami z Sims'ach.'
- A ty co myślisz Evelin ? - głos Niall'a sprawia, że
wracam myślami do Londynu.
- O czym ? - pytam zdezorientowana.
- Ogarnięta jak zawsze. - Louis śmieje się i targa moje -
i tak już rozwiane na wszystkie strony - włosy.
- Pytanie było czy zrobimy TweetCam'a ? Fani wiedzą, że
jesteśmy w Londynie i mamy wolne. Ucieszyliby się - tłumaczy Niall.
- Nie no, jasne. Tylko czemu mnie o to pytacie ? - mówię
oddając Tomlinsonowi tym samym.
- Bo też w nim będziesz. A możesz nie chcieć. - Zayn
spogląda na mnie jak na idiotkę.
Wywracam oczami.
- Jak chcecie to ja nie widzę problemu. - wzruszam
ramionami.
Chłopaki ciągną mnie na ławkę spory kawałek od alejek,
aby żadna fanka nam nie przeszkadzała.
Siadamy dookoła, a Liam wyciąga Iphone'a.
Pisze tylko krótki wpis na Twitterze 'TWEETCAM z
naszą @EvelinLancome, niestety bez @Harry_Styles :*' i
przechodzi do konkretnej aplikacji.
Po kilku sekundach online licznik nabija ponad 80 000
widzów.
Liczba rośnie z każdą chwilą, a ja otwieram szeroko usta.
Fani zasypują ich pytaniami, a oni starają się wybrać te
najlepsze.
- To jest dobre - pokazuję palcem jedno z nich.
'DO LIAMA: Jak to jest chodzić z tak piękną dziewczyną
jak Danielle ?'
Wszyscy śmiejemy się, a chłopak odpowiada bez cienia
skrępowania.
***
Siedzimy tam już dobre 40 minut, kiedy pada pytanie na
które aż trudno jest mi zareagować.
Kiedy ignorujemy tamto pojawia się SPAM pytań tej samej
treści.
'DO LOUISA: Czemu ty Elle zerwaliście ? Za dobrze się
rozumieliście, żeby ot tak po prostu się rozstać'
Biorę głęboki oddech i spoglądam na
chłopaka.
Wyraźnie się krzywi.
- Jeśli nie powiedzieliśmy Wam dlaczego zerwaliśmy to
chyba jasne, że potrzebujemy trochę prywatności. – zaczyna.
Fani natychmiast się odzywają.
‘Czyli to co powiedzieliście w mediom to kłamstwo ?’
- Rzeczywiście, nie jest to prawda. Zerwaliśmy, bo mieliśmy ważny
powód.
‘JAKI ????? PROSZĘ POWIEDZ !!!!’ – kolejny SPAM.
Wywracam oczami.
Lou otwiera usta żeby coś powiedzieć, ale wtedy nadchodzi
następna wiadomość.
‘TO PRZEZ TĄ BLOND-SMARKULĘ ??? BOŻE, JAK JA JEJ
NIENAWIDZE !!! ZEPSUŁA WASZ ZWIĄZEK :/’
- Ja nic nie zrobiłam ! – bronię się przez fanami.
- Evelin nie ma z tym nic wspólnego.
‘Taaa jasne. Uważaj do uwierzymy. *bo wcale nie robią
milionów zdjęć i wcale nie wyciągnęliście jej na scene* - pisze
jedna z nich, a
inne jej potakują.
- To jeszcze nie znaczy, że macie prawo ją oskarżać o
cokolwiek. – uśmiecham się do Liama w geście podziękowania.
‘No i ? Przecież wiadomo, że to wszystko przez nią. Nie
doceniasz naszej zdolności dedukcji Li J
… szmata’
Pod wiadomością pojawia się mnóstwo odpowiedzi
wyzywających mnie od najgorszych.
Po chwili czytania nie wytrzymuję i wstaję.
Zostawiam chłopaków samych i szybkim krokiem odchodzę.
Niall odprowadza mnie smutnym wzrokiem.
Wiem, że żaden z nich mnie nie zatrzyma i nie oczekuję
tego.
Idę kawałek i siadam na innej ławce.
Zamykam oczy i próbuję sobie wmówić, że wszystko jest w
porządku.
Nie udaję mi się to, ponieważ rozprasza mnie rozmowa
jakiejś zakochanej pary.
Odwracam się i otwieram szerzej oczy.
Na trawie za mną siedzi … Cody Simpson.
Mam ochotę wstać i podbiec do niego, prosząc o autograf i
zdjęcie, ale powstrzymuję się.
Czemu ?
Bo obok niego siedzi piękna brunetka o zielono-brązowych
oczach.
Śmieje się słodko, gdy blondyn całuje ją po szyi.
Przesuwam się lekko, tak, aby nie zauważyli, że ich nie
obserwuję.
Oboje siedzą na dużych czerwonym kocu.
Przyglądam się dziewczynie dokładniej.
Jest szczupła, ma na sobie letnią sukienkę i baleriny,
które zostawiła na brzegu koca.
Ma delikatne rysy twarzy i piękny uśmiech.
Chłopak obejmuje ją od tyłu, wpatrzony w nią jak w obraz.
Rozmawiają o czymś czego na początku nie mogę wyłapać.
Potem dochodzę do wniosku, że Cody zabrał tu Nickę (bo
tak nazywa się owa dziewczyna) tu na wakacje.
Że przyjechali tu, aby nacieszyć się sobą.
Uciec od całego zgiełku i problemów.
Być jedną z tych cudownych zakochanych par,
nieprzejmujących się niczym innym poza sobą.
‘Boże … Jak ja im zazdroszczę …’
Widzę jak nastolatka cieszy się, gdy jej chłopak udaje,
że gryzie ją w szyje niczym wampir i robi jej słodką malinkę.
Po chwili unosi jej podbródek lekko do góry.
- Kocham Cię … - szepcze , ale jednak na tyle głośno, że
jestem w stanie to usłyszeć.
Nicky całuje go delikatnie i zakłada mu ręce na szyję.
Uśmiecham się, ale jednak po moim policzku spływa słona łza.
Zapewne dlatego, że ja też zawsze marzyłam o wielkiej
miłości.
Wpatruję się w nich, gdy nagle wzrok Cody’iego spotyka się
z moim.
- Wszystko w porządku ? – pyta mnie.
- Tak, tak. – mówię szybko i odwracam wzrok.
- Ej czekaj. Znam Cię. Jesteś dziewczyną tego … no …
Tomlinsona z One Direction, no nie ? – zaczyna dziewczyna.
- Em … Nie. Nie jesteśmy razem. Po prostu się
przyjaźnimy. Z resztą chłopaków też. – mówię z naciskiem na ‘resztą’.
- Chodź, usiądź z nami. – mówi Cody i klepie miejsce obok
nich.
Niechętnie wstaję i zajmuję miejsce na kocu.
- Jestem Nicky. – przedstawia się dziewczyna.
- Wiem … - mówię, ale zaraz potem gryzę się w język. –
Znaczy… Miło się poznać. – wyciągam dłoń w jej stronę. – Evelin.
Brunetka ściska ją.
- To teraz powiedz czemu płaczesz. – zaczyna blondyn i
wyraźnie mocniej ściska swoją dziewczynę.
- Miłość jest do bani. – rzucam tylko. A potem
postanawiam wykorzystać okazję na zmianę tematu. – A wy długo jesteście razem ?
- Ponad dwa lata.
- Wow. To długo jak na gwiazdę. – mówię. – Znaczy. Bez urazy.
- Jest ok. Po prostu wszystko jest proste, póki paparazzi
o nas nie wiedzą. – mówi nastolatka. – Nikt się nie czepia. Możemy być sami,
tylko dla siebie.
Zakochani spoglądają sobie słodko w oczy.
Widzę, że Nicky czuje się lekko speszona moją obecnością,
ale Cody widocznie nabrał już dystansu do faktu, że wszyscy się na niego patrzą
i namiętnie ją całuje.
Jednak dziewczyna po chwili odsuwa się od niego i karci
wzrokiem.
Śmieję się z nich cicho.
- Przepraszam. – dziewczyna krzywi się, patrząc na mnie.
- O rany, nie wstydź się. Kiedyś będziesz żałować, że nie
wykorzystałaś każdej sekundy spełnionej z nim.
- Dobrze gada, polać jej. – mówi Cody i przybija mi
piątkę.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo kilka dni z chłopakami dało mi się przekonać jak
bardzo to wszystko jest beznadziejne, kiedy brukowce piszą o Was … Nie dają Wam
prywatności. A potem dochodzą fanki. – wzdycham. Na razie na własnej skórze przekonałam
się tylko o tym ostatnim.
Nicky opiera głowę na jego ramieniu.
- Szkoda, że akurat tak zaczęłaś. Sława potrafi być
piękna. – Cody wzdycha i stara się ukryć rozczarowanie.
Rozglądam się dookoła i widzę Louisa idącego w moja
stronę.
Wyciągam komórkę na chwilę i dochodzę do wniosku, że
TweetCam dalej trwa.
Nie czytam co teraz piszą Directionerki.
Za bardzo się boję i mam wrażenie, że wszystko kręci się teraz
wokół mnie.
Zanim Lou dotrze do nas postanawiam wziąć od Nicky i Cody’iego
numery telefonów.
Dziewczyna daje go bez żadnych obaw, a chłopak chwilę się
wacha.
Po chwili zapisuje mi go jednak, mówiąc, że jeśli będę
potrzebowała pomocy mam śmiało pisać.
Żegnam się z nimi i wstaje.
Wychodzę Louis’owi naprzeciw, ale nic nie mówię.
- Evie. Przepraszam … - zaczyna. – Nie tak miało wyjść …
***
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
Do kawiarni docieram na czas.
Wchodzę do środka i szukam wolnego stolika.
Zauważam jeden, obok okna.
Zajmuję go szybko i czekam.
Kiedy mija 10 minut zaczynam się niecierpliwić.
Ale w tym momencie do lokalu wchodzi roztargniona
brunetka i telefonem w ręku.
- Nicks, cudownie, że się wam układa, ale muszę kończyć.
Poznałaś Evie ? Jak miło. Ale serio. Tak jestem umówiona. Zadzwonię wieczorem.
Paa ! – odsuwa telefon od ucha i szuka mnie wzrokiem.
Po chwili zauważa mnie i podchodzi bliżej.
- Przepraszam za spóźnienie. Nie mogłam złapać żadnej
taksówki. – zaczyna na wstępie.
- Nie ma sprawy. – śmieje się. ‘A myślałem, że to ja się spóźnię’.
Przyglądam się jej, gdy odkłada rzeczy na kanapę.
Uśmiecham się na widok gumowych bransoletek z logo 1D.
- Zamawiamy coś ? – pyta po odłożeniu torby.
- Jasne.
Ja decyduję się na Vanilla Latte, a ona na Iced Vanilla
Latte. Bierzemy do tego dwa kawałki sernika z truskawkami w ramach lunch’u.
Siadamy z powrotem.
Upijam łyk kawy.
- Chciałem ci strasznie podziękować. – zaczynam. – Nie
wiem co bym zrobił bez twojej pomocy.
- Nie mam za co, naprawdę. – śmieje się. – Poza tym to
raczej mój pies niż ja.
Odpowiadam tym samym i wdaję się z nią w rozmowę.
Okazuję się niesamowicie do mnie podobna !
Te same zainteresowania, podobne dziwactwa.
I do tego ten uśmiech…
- O rany zapomniała bym. – mówi po chwili, biorąc do ust
kawałek ciasta. – Moje przyjaciółki mają na twoim punkcie obsesję. I wiem, że
nie wypada, ale …
- Daj mi po prostu te zdjęcia. – mówię, wywracając oczami.
Wyciągam po nie rękę, a gdy dziewczyna daje mi kilka
kartek nasze palce się stykają.
Niby nic specjalnego, ale dla mnie sporo znaczyło.
Nie zabieram ręki przez chwilę.
Uśmiecham się do niej, a potem biorę się za podpisywanie
zdjęć.
‘A nie ładnie nie ufać przyjaciółce – Harry’ – piszę na
jednym z nich, a Venus przesiada się z miejsca naprzeciwko mnie, na miejsce
obok mnie.
Nasze ramiona się stykając.
Brunetka zabiera mi długopis i dorysowuje postaci na
zdjęciu wąsy.
Odbieram go jej i domalowuję jednej z jej przyjaciółek
okulary i bliznę Harry’ego Potter’a.
Wybucham śmiechem.
Vens przygląda mi się uważnie, a potem zaczyna targać
moje loki.
- Masz 5 sekund żeby uciec. – szepczę złowrogo. – 5 … 4 …
3… - na ta liczbę dziewczyna chwyta swoją torbę i zaczyna biec w stronę
wyjścia.
Natychmiast wstaję i biegnę za nią.
Gonię ją przez kilka przecznic, nie zwracając uwagi na
ludzi gapiących się na nas jakbyśmy byli kosmitami albo gorzej.
Gdy oboje jesteśmy zmęczeni widzę jak jej smukłe nogi się
zatrzymują.
- Dobra … - mówi. – Wygrałeś. Nie mam już siły.
Uśmiecham się i odgarniam jej kosmyk włosów z twarzy.
Spoglądam na zegarek.
- Która jest ? – pyta mnie.
- 18:30. – odpowiadam machinalnie.
- Tak późno ? – wytrzeszcza na mnie oczy. – Znaczy … W
sumie wcześnie. – zastanawia się. – Ale to nie zmienia faktu, że muszę już iść.
- Odwiozę Cię. – proponuję szybko.
- Nie, nie trzeba. Poradzę sobie.
- Nalegam. – staję naprzeciwko niej, blokując jej drogę.
- Twój samochód i tak został przy Starbuck’sie.
- No to się przejdziemy. – mówię a zaraz potem schylam
się przed nią. – Czy zechce panienka mi towarzyszyć ? – pytam głosem
dżentelmena i wystawiam rękę w jej stronę.
Śmieje się tylko i bierze mnie pod rękę.
Powoli wracamy, co prawda nieco okrężną drogą, ale
zawsze, a ja podczas podróży zabawiam ją głupi historiami z trasy koncertowej.
Gdy dochodzimy do samochodu nie przerywamy rozmowy i
jedziemy dalej.
Milkniemy dopiero, gdy oboje stoimy już pod jej domem.
Otwieram jej drzwi od auta i pomagam wysiąść.
- Dziękuję. Świetnie się dzisiaj bawiłam. – mówi, gdy
stoimy blisko siebie, niemal stykając twarzami.
- Cała przyjemność po mojej stronie. –mówię z uśmiechem. –
Musimy to powtórzyć.
- Oczywiście. – kiwa głową.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówię.
Staram nacieszyć się najbardziej jak mogę tą krótką
chwilą.
Wpatruję się w jej błękitne oczy.
Jednak, gdy kątem oka zauważam, że w domu, który wskazała
mi Venus zapala się światło wracam do rzeczywistości.
- Muszę już iść. – mówi z wyraźną niechęcią.
- Wiem. – szepczę. Biorę głęboki oddech.
- Dobranoc. – spogląda
na mnie szczęśliwa.
- Dobranoc. – odpowiadam i po chwili wahania całuję ją w
czoło.
A potem wsiadam do auta i zostawiam ją samom z jej
myślami.
W lusterku widzę jak odprowadza mnie wzrokiem.
Wzdycham.
‘Nie będzie łatwo.
Taylor.
Paparazzi.
Fani.
Ale uda mi się.’
***************************************************************
Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale nie miałam
czasu nic napisać.
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
*ZWŁASZCZA TOBIE WERUŚ, NIE MARTW SIĘ BĘDZIESZ JESZCZE W
NASTĘPNYCH ROZDZIAŁACH, TO BYŁ TYLKO TAKI WSTĘP*
I pamiętajcie, że
:
3 COMMENTS = NEW CHAPTER J
piątek, 11 stycznia 2013
Chapter eight
'Drogi pamiętniku ...
Tęsknie za nią.
Od naszego zerwania minęło tylko 11 dni.
Cały czas o niej myślę.
O tym jaka była wspaniała.
Nie wiem czemu mi to zrobiła.
Przecież, gdyby mi powiedziała, zrozumiałbym.
Rozstalibyśmy się normalnie i nie musiałbym okłamywać
fanów.
Powiedziałem o tym Evelin.
Ciężko powiedzieć jak zareagowała.
Chciała mnie pocieszyć.
To miłe z jej strony, ale wątpię, żeby teraz cokolwiek
mogło mnie pocieszyć.
Po prostu …
Chciałbym, żeby Eleanor wróciła.
Żeby pocałowała mnie tak jak zawsze, powiedziała, że
wszystko będzie dobrze.
Żeby było tak jak zawsze.
Ale Evie …
Ona ma w sobie coś tajemniczego.
Jakiś fragment charakteru, którego za nic nie mogę
rozszyfrować …
Ma w sobie coś co sprawia że mam ochotę się znowu
uśmiechać, znowu być kimś szczęśliwym…
Czasami kiedy na nią patrzę, widzę Eleanor- uśmiechniętą
, zawsze piękną i pomysłową, ale ta tajemniczość w jej oczach… nigdy nie
widziałem tego u Eleanor.
Ona była bez tajemnic.
Do czasu oczywiście …
Myślałem że wiem o niej dosłownie wszystko, jakbyśmy się znali co najmniej 20 lat.
Myliłem się , i to zabolało mnie najbardziej, niewiedza o
człowieku którego kochałem najbardziej na świecie , o osobie która mnie
okłamywała przez długi czas , o kobiecie która rozkochała moje serce jak wielką
gorącą czekoladę a potem ją wylała.
Nie czułem takiego bólu nigdy wcześniej.
Ale kiedy poznałem Eleanor wiedziałem że to ta dziewczyna
na którą zawsze czekałem, poczułem miłość wychodzącą z mojego serca , ale jeden
fakt jest najgorszy ….
Ze poczułem dokładnie to samo do Evelin …’
Pośpiesznie zamknęłam pamiętnik , nie chciałam czytać
dalej.
Siedziałam roztrzęsiona na łóżku, pamiętnik leżał obok.
Bardzo kusiło mnie aby przeczytać dany fragment jeszcze
raz, albo kilkanaście razy ewentualnie.
Ucieszyłam się a za razem bardzo zmartwiłam.
Louis nadal kochał Eleanor, a ja nie mogłam im
przeszkadzać.
Musiałam zniknąć z jego życia, narobiłabym tylko
problemów.
Może ja też coś czuje do Louisa?
Niee , nie mogę , po prostu nie…
Nie mogę być znowu odrzucona, nienawidzę tego uczucia,
nie pozwolę żeby ktoś mnie skrzywdził kolejny raz, nie potrafię dopuścić kogoś
tak blisko aby mógł mnie zranić, i niech tak zostanie.
Rozczarowanie to coś co mnie chyba prześladuje, i nie
chce dać spokoju…
Leżałam przez 10
minut, i nie miałam pojęcia co robić , jak się zachować.
Otworzyłam pamiętniki wróciłam na stronę na której
skończyłam.
Czytałam dalej , nie wiem czemu to zrobiłam ale poczułam
że muszę wiedzieć co jest dalej.
‘Ona jest inna i wiem że nie potrafi skrzywdzić kogoś bez
przyczyny, ale boję się, boję się zrobić krok, ona jest tak delikatna, jakby
miała się rozpaść na milion kawałków kiedy tylko jej dotknę. Za dużo
przecierpiała w swoim życiu. Ale to jest niemożliwe ! Ona jest młodsza , i na
pewno nie czuje tego samego do mnie co ja do niej, odrzuci mnie.’
- O rany …
Powiedziałam cicho, tak aby przypadkiem nikt nie
usłyszał, a następnie powróciłam do lektury.
‘Zależy mi na niej tak samo jak kiedyś na Eleanor , nie
mogę jej stracić , po prostu nie mogę, ona dużo dla mnie znaczy od dawna , nie
powiem jej tego, będę się zachowywał aby nic nie podejrzewała , tak będzie
lepiej dla nas obojgu…’
‘Dlaczego …. Dlaczego ja przeczytałam ten pamiętnik… co
mnie naszło, jak mogłam dać się namówić…? Głupi Harry …’
Ktoś nagle zapukał do drzwi, przestraszyłam się i szybko
schowałam pamiętnik pod łóżko.
-Proszę !!
-No i jak? Czytałaś?
‘O wilku mowa’
‘Hazza’
-Nie… znaczy … tak, ale tylko kawałek , a tobie co się
znowu stało ?
- Powinienem Ci o czymś jeszcze powiedzieć. Strasznie się
denerwuję i w ogóle … Od tego dzisiejszego wypadku wszystko jest inne …
-Może jesteś w ciąży ? -Zaczęłam się bardzo głośno śmiać
ale to nie pomagało Harry’emu
- Muszę porozmawiać z Taylor… poważnie porozmawiać. –
zaczął.
- Nieee , nie mów
że chcesz z nią zerwać ?!
- Właściwie… To już za późno , ona to zrobiła, chwilę
temu , przez telefon…
- CO PRZEPRASZAM ?! Zerwała z tobą ?! – wybałuszyłam
oczy.
- Uznała że nie ma między nami już tej samej chemii i nie
pasujemy do siebie , ona nie może się wiecznie starać kiedy ja ją olewam ..
- Tak powiedziała? - mam ochotę jej wydłubać oczy… - Jak
mogła? Myślałam że jest porządna, ale tak nisko to jeszcze nigdy nie upadła –
mruknęłam. - Nie przejmuj się nią , nie była ciebie warta.
- Taa … - rzucił. - Ale tak smutno mi się zrobiło … No
wiesz te wszystkie wspomnienia … Pocałunek w Nowy Rok …
Objęłam go ramieniem.
- Dobra, trzeba coś z tym zrobić. – westchnęłam. –
Pierwsza rzecz to, że musisz o niej zapomnieć. Wiem, że to trudne, ale inaczej
będziesz się zadręczał. I myślę, że wiem co powinieneś zrobić.
Spogląda na mnie pytająco.
- Zadzwoń do niej. Do Venus. Zaproś ją gdzieś. Na randkę
w ramach rekompensaty za uratowanie życia. Tak bez zobowiązań.
- ‘To tylko seks’ ? -
żartuje Hazza, a ja przytakuję ze śmiechem.
- Dokładnie.
- A ty co zrobisz ?
- Już mam pewien plan.
- A zdradzisz mi jaki ?- pyta z sarkastycznie
rozszerzonymi oczami.
- Dobrze. Ale to jest tajemnica, więc nie możesz jej
nikomu zdradzić. – przysuwam się bliżej do niego i kieruję moje usta w stronę
jego ucha. – Tylko pamiętaj o tym, że jesteśmy przyjaciółmi. – uprzedzam. Robię
chwilę przerwy. – Zabieraj ten jebany pamiętnik i won z mojego pokoju, bo
jestem zmęczona ! – drę się prosto do jego ucha, na co on wybucha śmiechem.
- Oj już dobrze. – wywraca oczami. – Idę sobie.
- Tylko obiecaj, że
do niej zadzwonisz.
- Jasne. Jeśli Wielki Harry Styles, sama mnie tak
nazwałaś, nie spanikuje.
- Jeśli to zrobi wydłubię mu organy i wsadzę do słoika z
kwasem.
Milknę na moment.
- Obiecujesz ?
- Obiecuję. Dobranoc.
- Kolorowych. – odpowiadam i dodaję jeszcze, żeby zgasił
światło.
Chłopak robi to i zamyka za sobą drzwi.
Strzepuję szybko poduszkę i układam się w wygodnej
pozycji.
Staram się nie myśleć o niczym, czego się dzisiaj
dowiedziałam, abym mogła w końcu normalnie zasnąć.
Odpycham od siebie wszystkie myśli i zamykam oczy.
Przez krótką chwilę wspominam Louisa.
Czy to dziwne, że chciałabym, aby był tu teraz ze mną ?
Żeby mnie przytulił.
Wdychając jego perfumy zasypianie było jakieś łatwiejsze.
‘Evelin, przestań ! Lou pewnie niedługo wróci do Eleanor,
a ty nie powinnaś im przeszkadzać. A poza tym to zupełnie nie twoja liga’ – Ana
znowu się odzywa.
‘Tak myślisz ?’
‘Czytałaś przecież pamiętnik. On dalej kocha Elle. Gdyby
jej nie było może miałabyś jakiekolwiek szanse, ale teraz …’
‘Powinnam odpuścić’
‘Dokładnie’
Krzywię się.
Chyba nie takiego zakończenia się spodziewałam.
Ale w końcu, że każda bajka ma szczęśliwe zakończenie.
‘Każda dziewczyna
jest księżniczką z bajki tylko nie wszystkie bajki opowiada się na dobranoc’ –
przypominam sobie nagle.
Wyjątkowo to nie Ana.
To słowa mojej mamy.
Mówiła tak zawsze, gdy coś mi się nie udawało.
Uśmiecham się.
Może jest jeszcze dla mnie nadzieja …
***
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
‘Nawet nie macie pojęcia jak bardzo wściekły na Taylor
jestem teraz.
Nawet nie dlatego, że ze mną zerwała, tylko dla tego, że
jej zaufałem.
A ona zraniła mnie w najbardziej delikatnym momencie.
Przynajmniej mam nauczkę.
Związek z dziewczyną, która miała z dwudziestu chłopaków
w ciągu 2 lat już od początku nie miał szans.’
Wzdycham.
‘Gdyby tylko wszyscy znali prawdę.
‘Gdyby tylko wszyscy znali prawdę.
Ale nie.
To nie może się wydać.
Stracił bym wtedy chłopaków, przyjaciół, Evelin …’
Wyciągam z kieszeni czarnego Iphone’a 5 ze skinem z logo
naszego zespołu i otwieram kontakt Venus.
Przyglądam się zdjęciu, które Evie cyknęła, gdy dziewczyna
zapisywała numer.
Uśmiecham się.
Nawet skupiona i nierozgarnięta wygląda ładnie.
Cały czas się uśmiecha.
Ciekawe jaka jest …
‘Jak nie zadzwonisz to się nie przekonasz’
Uśmiecham się i wybieram numer brunetki.
Po kilku sygnałach w słuchawce odzywa się ktoś, kto
definitywnie nie jest właścicielem numeru.
- Haaaalo ? – pyta wysoki, piskliwy głos. Moja
rozmówczyni prawdopodobnie jest pijana.
- Em … Venus ?
- Nie. – mówi z przerwami za długie napady śmiechu. – A kto
móóówi ? Hahahah. Veeeeenus ?! Ktoś do Ciebie !
‘Oddaj mi ten telefon głupia !’ – słyszę gdzieś w tle. – ‘Nie
serio ! Nicki odpuść !’
- No jezu … Spokojnie, zaraz Ci ją dam. – mówi do mnie i
przez chwilę słyszę tylko cichy szmer i krzyki dziewczyn gdzieś w tle.
Po chwili ktoś znowu się odzywa.
- Tak ? – tym razem jestem pewny, że to Venus.
- Um hej. Tu Harry, pamiętasz mnie jeszcze ?
- Styles ? Jasne ! Jak mogłabym zapomnieć.
- Możemy chwilę pogadać ?
- Jasne … Momencik. – milknie na chwilę, a potem krzyczy.
– LASKI ZAMKNĄĆ SIĘ ! MAM WAŻNY TELEFON !
Staram się nie roześmiać.
Ale rzeczywiście – szum ustaje.
- Przepraszam. No to co chciałeś ?
- Wiesz … - nie wiem jak zacząć. Ale po chwili wahania
przypominają mi się słowa Evie – ‘No jak to ? Wielki Harry Styles boi się
zadzwonić do dziewczyny ?’ Na rację. Miliony marzą, żeby się ze mną umówić.
Mało prawdopodobne, że dostanę kosza. – Głupio mi, że Ci nie podziękowałem.
- Och, nie ma za co, to nic specjalnego. – ‘Evelin jest
geniuszem’.
- Chodziło mi raczej o to czy w ramach rekompensaty dasz
się może zaprosić na kawę ?
- Kawę ? Em … Jasne, czemu nie. Jutro ?
- Nie ma problemu. Starbucks czy Coffee Heaven ?
- Starbucks. – stwierdza szybko i pewnie. - Tottenham
Court Road ?
- Jak tylko chcesz. Może być o 13:30 ?
- Ok, ale tylko uprzedzam, że płacę za siebie. – śmieje
się.
- Tak, tak na pewno. Jak się spotkamy to wybije Ci ten
głupi pomysł z głowy. – uśmiecham się, choć ona tego nie widzi.
- Zobaczymy … Bądź co bądź jesteśmy umówieni.
- Nie mogę się doczekać.
- Ja też nie. Kto by pomyślał, że idę na kawę z Harry’m
Styles’em … - przerywa, bo z tyłu odzywają się znudzone głosy ‘Błagam, Ven’s
streszczaj się !’ – Przepraszam za nie ! – rzuca do mnie wyraźnie zirytowana. –
Muszę lecieć. Goście się niecierpliwią.
- Jasne. Dobrej zabawy.
- Paaaaa ! – przedłuża wysokim tonem i rozłącza się.
- Do zobaczenia. –
mówię chwilę po całkowitym odłożeniu słuchawki.
***
PONAD 1550 WYŚWIETLEŃ ---> KOCHAM WAS <3
A tak poza tym to przepraszam, że w tygodniu nic nie
dodawałam, ale od wtorku do czwartku wracam do domu po 19, potem lekcje i nagle
robi się 23:30 i tak średnio mam czas na pisanie L
Więc od razu mówię, że rozdziały będą się pojawiać
głównie w piątki, soboty, niedziele i poniedziałki J
A poza tym to dziękuję mojej Miriam za pomoc przy
rozdziale -> uwielbiam
Cię kotek <3
A co do komentarzy to ładnie Wam idzie, więc może
podbijemy stawkę ?
4 COMMENTS = NEW CHAPTER ? :3
(wiem, wiem jestem okropna)
JUSTSOPHIE
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Chapter seven
Schodzimy na dół powoli, w ciszy.
Chłopaki oglądają nowy odcinek The Vampire Diaries na CWtv.
Przyłączam się do nich, wskakując na kanapę, pomiędzy
Harry’ego i Niall’a.
Wszyscy uśmiechają się głupawo , a ja posyłam Zayn’owi
mordercze spojrzenie.
- No co ? Darłaś się tak, że chyba w domu obok było Cię
słychać. Już miałem wzywać policję , żeby zgłosić naruszenie porządku !
Pokazuję gestem
dłoni, że jego śmierć będzie długa i bolesna, a potem próbuję wyłapać co do tej
pory wydarzyło się w serialu.
Po chwili zawiedziona dochodzę do wniosku, że to powtórka
8 odcinka 4 sezonu i, że widziałam ją
już kilka razy.
Znudzona wstaję i idę do kuchni po herbatę.
Harry wstaje i idzie za mną.
- Możemy pogadać ? – pyta, gdy wlewam wodę do czajnika.
- Jasne. Głównie po to zeszłam na dół. – uśmiecham się,
ale, gdy chłopak nie odwzajemnia gestu zaczynam się niepokoić.
- Chcesz się przejść ? – czuję, że to była raczej
sugestia, a nie pytanie, więc kiwam głową.
Mam na sobie legginsy i rozciągniętą bokserkę, którą
założyłam z myślą o oglądaniu filmu do późna, ale świadoma, że mało kto chodzi
na spacery o 1 rano dokładam to tego tylko trampki.
Harry narzuca na siebie bluzę i wychodzimy.
Widzę, że reszta zespołu odprowadza nas wzrokiem.
Zapewne są już ‘wtajemniczeni’.
W ciszy wychodzimy na ulicę.
Idziemy chwilę drogą.
Nie widać nic w promieniu kilku metrów.
Latarnie już dawno nie świecą, a chmury zasłaniają
księżyc.
- Ok. Czas przestać udawać, że jest w porządku. – mówię
zatrzymując go. – A teraz powiedz o co chodzi.
Brunet gestem ręki pokazuje starą ,drewnianą ławkę przy
drodze.
- Jasne. – patrzę na niego motywującym wzrokiem.
Siadamy na ławce.
Widzę, że trudno jest się mu przełamać.
Opieram głowę o jego ramie.
- No wyrzuć to z siebie. – mówię całkowicie poważnie. –
Im dłużej będziesz to w sobie dusił tym potem będzie Ci trudniej.
- Pamiętasz tą dziewczynę ? – nie patrzy na mnie.
Zakładam, że jest mu tak sto razy łatwiej.
- Venus ? – marszczę czoło.
- Taa.
- Wydaje się fajna. – chyba nic więcej nie jestem o niej
w stanie powiedzieć.
- Uratowała mnie. – słowa same zaczynają wypływać mu z
ust. – Nie wiem czy to normalne, ale męczy mnie świadomość, że, gdyby nie ona
leżał bym teraz w szpitalu, albo gorzej. Źle się z tym czuję. Nie zdążyłem jej
wystarczająco podziękować.
- Ona tego nie potrzebuje. Nie chciała nic więcej,
widziałeś przecież. Myślę, że sam fakt, że Ci pomogła jest dla niej
wystarczającą nagrodą.
- Nie rozumiesz, Evie. JA tego potrzebuję. Nie umiem
teraz przestać o tym myśleć.
- To zadzwoń do niej. Zabierz ją gdzieś. Porozmawiajcie.
- Nie mogę.
- Czemu niby ? Chyba nie próbujesz mi wmówić, że Wielki i
Sławny Harry Styles boi się zabrać gdzieś dziewczynę !?
- To nie to.
Czekam aż skończy.
- Po prostu boję się, że … jeśli poznam ją lepiej to …
- Nie mów tego Harry. – przerywam mu.
Już wiem do czego pije.
- Dlaczego ? – pyta się smutnawo.
- Masz Taylor. Z tego co słyszałam kochacie się. Nie
możesz jej tego zrobić. – mówię delikatnie, starając się jej nie zranić.
- I ? Taylor jest perfekcyjna, wiecznie perfekcyjna. Przy
niej błąd do całkowite skreślenie z listy. Ta dziewczyna … Ona jest inna.
- Nic o niej nie wiesz. – sprowadzam go na ziemię.
- A ty wiedziałaś cokolwiek o Louisie, kiedy
zaproponował, że weźmie Cię do domu ?
- Nie miałam wyjścia.
- Ja też nie mam.
Po tej krótkiej wymianie zdań oboje milkniemy.
- Jak to nie masz wyboru ? – zaczynam cicho.
- Nie chcę przez cały ten czas żyć ze świadomością, że
nie znam dziewczyny, która ocaliła mi życie.
- Harry powinieneś się teraz posłuchać. Gadasz teraz
jakbyś był bohaterem jednego z tych blogów o One Direction, w których chłopak
już w drugim rozdziale pierdoli jak bardzo kocha główną bohaterkę, ale nie
sobą. Pomyśl. Jeśli chcesz się z nią spotkać – zadzwoń do niej. Ale nie zrywaj
z Taylor. A przynajmniej nie w taki okrutny sposób. Jeśli nie będzie Ci z nią
dobrze to zrobisz to, ale na razie … nawet nie znasz tej dziewczyny.
- Tak myślisz ? - krzywi się.
- Inaczej bym tego nie mówiła. – przyciskam go do siebie.
– A teraz weź ode mnie ten głupi numer i do dzieła.
Loczek śmieję się i przepisuje numer z mojej komórki.
- A jak z tobą ? – pyta, po skończeniu zadania.
- Co ?
- Jak z tobą.
- O co Wam wszystkim chodzi ? Samantha, Miriam i Venus.
Więc jesteś już czwartą osobą.
- Wiesz czemu ? Bo oni wszyscy widzieli jak patrzył na Eleanor,
kiedy jeszcze wszystko było dobrze. I porównują to z tym jak patrzy na Ciebie
teraz.
- I co widzą ? – pytam lekko zirytowana.
- Oj przestań. My też to widzimy. Odkąd przyprowadził Cię
do tej głupiej limuzyny.
Odsuwam się od niego, aby móc spojrzeć mu w oczy.
- Wszystkim Wam się coś poprzewracało w głowach.
- A może to po postu ty jesteś na to ślepa ?
- Skąd ty to niby wiesz ?
- Czytałem jego pamiętnik. – odpowiada i szczerzy się.
Jeszcze wydaje się z tego dumny.
- CO ZROBIŁEŚ ?! – krzyczę, a echo mojego głosu niesie
się jeszcze długo po osiedlu.
- Zostawił go na kanapie. – tłumaczy się chłopak. – I po
prostu aż ciężko było nie …
Kiepsko mu idzie.
- Dobra, dobra cicho. Co się stało to się nie odstanie.
Przynajmniej zachowaj to czego się dowiedziałeś dla siebie.
- Czyli nie chcesz wiedzieć ?
- Nie. – patrzę na niego szczerze. – Nie chcę wiedzieć
więcej niż to konieczne.
- Twój wybór. – wzrusza ramionami. – A co ty o nim
myślisz ?
- Myślę … Myślę, że trudno byłoby znaleźć kogoś, kto
potrafi pomóc bardziej on. – szepczę. – Jest świetnym przyjacielem.
- Tylko tyle ?
- Harry, znam do od kilku dni. I tak dziwię się sobie, że
tak mu ufam. Normalnie potrzebuję ze sto razy więcej czasu. Zanim
zaprzyjaźniłam się z Miriam hejtowałyśmy się przez ponad rok …
- Ale wiesz, że on nie będzie się powstrzymywał ?
‘Co ?’ – maszczę brwi.
- Za bardzo przypominasz mu Eleanor.
Zamieram.
- Co ty właśnie powiedziałeś ? – czuję jak przyśpiesza mi
oddech.
- Że przypominasz mu Eleanor.
- Nie wyglądam jak ona. – szepczę.
- Ale zachowujesz się dokładnie jak ona. Tak bardzo za
nią tęskni …
Tępe ukłucie w sercu.
Zawiedzenie ?
Nie.
To nie to.
To bardziej świadomość, że jest dla mnie taki miły
głównie dlatego, że przypominam jego byłą dziewczynę.
- Wracajmy. – mówię szorstko do Harry’ego i wstaję.
- Ej ej ! – łapie mnie za rękę. – Chyba nie jesteś zła ?
- Niby za co mam być ? – pytam udając, że wszystko w
porządku.
- Miałem Ci tego nie mówić.
- I ? Nic się nie stało.
- Oj nie przesadzaj. I tak nas nie lubisz. – chyba chciał
mnie pocieszyć, ale przyznaję, że nie wyszło mu to.
Spoglądam na niego sceptycznie.
- Jeśli kiedyś będziesz chciał jakoś pomóc dziewczynie …
- zaczynam sarkastycznie. – Po prostu tego nie rób. A poza tym … lubię was. – dodaję.
Uśmiecha się lekko po czym kierujemy z powrotem w stronę
domu.
***
Gdy wchodzimy do budynku dochodzimy do wniosku, że cała
reszta zasnęła przy jakimś głupim filmie akcji.
Śmiejemy się z nich chwilę, a potem oboje idziemy na
górę.
Harry dziękuje mi rozmowę i mówi ładnie ‘Dobranoc’ po
czym idzie do siebie.
***
Wchodzę do swojego pokoju wciągnięta w wir nie
wyjaśnionych uczuć.
‘Ok Evelin skup się …
Harry’emu podoba się Venus.
To przecież widać.
Nie mówię, że od razu się w niej zakochał czy inne takie.
Po prostu mu się podoba.
Zgadzam się z tym – jest ładna.
Co o tym myślę ?
Cieszę się razem z nim.
Druga sprawa to mój Ojciec.
Nienawidzę go.
Ale nie mogę zostawić Adii na dobre.
W końcu to moja siostra, a mama chciałaby, abym się nią
zajęła.
Czyli muszę tam wrócić…
Ale proszę … Jeszcze nie teraz.
Nie jestem jeszcze gotowa.’
Na koniec zostawiam sobie najtrudniejszą sprawę.
‘Louis.’
‘Co do niego mam ?
Niby nic.
Tylko przyjaciel.
- No to teraz tłumacz się przyjaciółko. – rzuca cichy
głosik w mojej głowie. Potocznie mówię na niego Ana, bo Miriam mówiła mi, że
takie zachowania są charakterystyczne u anorektyczek. – Co to było za dziwne
uczucie, gdy Harry powiedział, że przypominasz Lou Eleanor ?
To …
To nie było nic.
- Ta jasne ! Czułam to razem z tobą.
Ale naprawdę.
- Pomyśl. Wysil głowę. I tak masz wolne, więc nie gadaj,
że musisz iść spać.
To było ... może po prostu trochę się zawiodłam ?
- Na czym ?
Myślałam, że naprawdę mu na mnie zależy.
- Skąd wiesz, że nie ?
Spędza ze mną czas, bo przypominam mu Eleanor. To przez
to zabrał mnie na scenę i do fanów. Chciał wrócić do chwil spędzonych z nią
jeszcze raz … Po prostu za nią tęskni, a ja służę mu za zabawkę … ’
W tym momencie Ana znika.
Zamiast niej z moim gardle pojawia się duża gula.
Już wiem co to jest.
Odrzucenie.
Czułam je już kiedyś.
Kiedy ojciec zaczął pić.
Przestał pocieszać mnie, gdy byłam smutna.
Olewał mnie.
Chociaż sytuacja tutaj jest o 180o inna, czuję
to samo.
Gdy słyszę ciche pukanie do drzwi zaciskam oczy.
‘Jest w porządku’
- Proszę. – mówię cicho.
I tak pewnie nikt by tego nie usłyszał, więc nie dziwię
się, gdy Harry wchodzi do pokoju dopiero kilka minut potem.
- Co tam ? – zaczyna cicho.
- Jakoś leci. – odpowiadam zaciekawiona po co przyszedł.
‘Nie ma opcji, że bez powodu’
- Myślę, że powinnaś to przeczytać. – mówi i kładzie
czarny zeszyt na krawędzi mojego łóżka. – Może zrozumiesz o czym mówiłem …
Nigdy nie byłem zbyt dobry w tłumaczeniu, a jeśli znienawidzisz go przez mnie to on mi tego nigdy nie wybaczy.
- Harry, powiedz proszę, że to nie jest pamiętnik Louisa.
- Ok. To nie jest pamiętnik Louisa.
- Serio ?
- Nie.
- Głupi jesteś. – rzucam w niego poduszką. – Zabieraj to
i oddaj właścicielowi.
- Evie… Naprawdę powinnaś to przeczytać.
- To co tam pisze to jego prywatna sprawa.
- Ale jeżeli pisze o tobie to już chyba też po części
twoja, no nie ?
- Dobrze wiesz, że to nie działa w ten sposób.
- Evelin. Proszę.
- Nienawidzę Cię. – mówię, ale zaraz potem delikatnie się
uśmiecham. – Dobrze. Ale jak tylko skończę to zeszyt wraca do Lou.
- Jasne, oczywiście.
- I tak jesteś głupi.
- Wiem. – mówi i wstaje. – Dobrych snów. I … miłej
lektury.
- Idź już. – syczę pokazując mu serduszko.
Gdy chłopak zamyka za sobą drzwi, układam się wygodnie na
łóżku i otwieram notes.
‘Drogi Pamiętniku …’
************************************************
DZIĘKUJĘ ZA PONAD 1000 WEJŚĆ NA BLOGU !!! JESTEŚCIE
CUDOWNI <3
Rozdział dedykowany mojej Miriam :3
Pamiętajcie o 3 COMMENTS -> NEW CHAPTER xd (jestem złą
bloggerką wiem)
No i jeszcze Zarry na miły koniec dnia J
niedziela, 6 stycznia 2013
Chapter six
‘OJCIEC’ …
- Niall przycisz radio na chwilę … - proszę cicho.
Chłopak wyłącza je i patrzy na mnie zbity z tropu.
Obieram komórkę.
- Tak ?
- GDZIE TY KURWA JESTEŚ SZMATO ?! KASA MI SIĘ KOŃCZY ! –
drze się mój opiekun.
- Jestem … Jestem daleko. Nie szukaj mnie.
- COŚ TY POWIEDZIAŁA MAŁA KURWO !? ‘NIE SZUKAJ MNIE’ ?
NAWET GDYBYM CHCIAŁ TO TYLKO PO TO, ŻEBYŚ POSZŁA DO TEJ SWOJEJ JEBANEJ SIOSTRY
I KAZAŁA JEJ PRZESTAĆ PŁAKAĆ !
- Adia … ? Proszę, powiedz, że nic jej nie zrobiłeś … -
szepczę błagalnie, unikając wzorku chłopaków.
-A CO JEJ NIBY MIAŁEM ZROBIĆ ?!
- Nie wiem, ale … Daj mi ją do telefonu. Proszę.
- POJEBAŁO CIĘ ?! MASZ TU WRÓCIĆ I TO ZARAZ ! GÓWNO MNIE
OBCHODZI JAK TO ZROBISZ, ALE ZA 15 MINUT MASZ BYĆ W DOMU !
- Nie. – mówię twardo. – Nie mam zamiaru wrócić. Daj mi
Adię to telefonu.
- KTÓREJ CZĘŚCI ZE SPIERDALAJ NIE ZROZUMIAŁAŚ ?! – dalej na
mnie krzyczy. Na 90% jest pijany.
- Nie to nie. Do widzenia. – szepczę i rozłączam się. –
Niall możesz już włączyć to radio. – dodaję.
Wiem, że słyszeli każde najmniejsze słowo, które
wypłynęło z ust mojego ojca, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru się
tłumaczyć.
Wstyd mi.
Nie mam odwagi spojrzeć im wszystkim w oczy.
Wiem, że Louis na pewno będzie chciał ze mną porozmawiać.
I za pewne znów mu ulegnę.
Ale przynajmniej nie teraz.
Teraz nie mogę.
Ręce zbyt bardzo mi się trzęsą, a serce bije zbyt szybko.
Ogromna gula w gardle przeraźliwie boli.
Nie odzywam się, bo wiem, że nie wynikło by z tego nic
dobrego.
Z minutą na minutę uspokajam się, chociaż strach wypełnia
mnie całą.
Strach przed czym ?
Chociażby przed tym, że mój ojciec włączy kiedyś
telewizor i zobaczy mnie na scenie.
Że dowie się gdzie jestem.
Że po mnie przyjdzie.
Że dokończy to co zaczął.
Że moje życie zamieni się z powrotem w koszmar.
***
Dojazd pod willę jest jeszcze mniej motywujący.
Pod bramą stoi tłum rozwrzeszczanych fanek, trzymających
w rękach banery i kartki, których głównych przekazem było to, że bardzo kochają
chłopaków oraz, że chcą, aby zaobserwowali je na Twitterze.
- No chyba sobie ze mnie żartujecie. – rzuca Harry i
wzdycha głęboko.
- Tam są dziewczyny z koncertu. – zauważam przyglądając
się grupie.
Kojarzę tylko jedną z nich.
Niską brunetkę, która stała tuż pod sceną i wpatrywała
się we mnie przez cały ten czas.
- Mam to w dupie. Wjedź do środka i szybko zamknij bramę.
– mówi Harry do kierowcy.
- Czemu ? Przecież to mogą być osoby, które nie miały
tyle kasy, żeby kupić bilet VIP, a ich marzeniem jest Was poznać. Nie obchodzi
Was to ?
- Może im się uda na następnym koncercie. – warczy Harry.
- Może nie będą miały okazji już nigdy być na waszym
koncercie !
- Evie, przestań. – patrzy na mnie zirytowany. – Nie możemy
się przejmować każdą taką historią.
- Moją się przejęliście. – nie odpuszczam.
- Ty to inna sprawa.
- Harry. – naciskam.
Patrzy na mnie wilkiem.
- Dobra. Zatrzymaj się. – rozkazuje kierowcy. – Wyjdziemy
do nich.
- Dziękuję. – mówię szczerze dając mu do zrozumienia, że
dobrze postąpił.
Gdy chłopaki wychodzą z pojazdu połowa fanek zaczyna
płakać.
Dzieje się jednak też coś innego.
Jedna z nich uśmiecha się wrednie.
Jest ładna, ale wygląda na bardzo śmiałą.
Na pierwszy rzut oka widać kilka tatuaży i idealny,
wyzywający makijaż.
Nie wygląda jak delikatna, piszcząca fanka One Direction.
Rozmawia ze swoimi przyjaciółkami, które w sumie nie
różnią się od niej dużo wyglądem.
Harry razem z resztą zespołu robią sobie zdjęcia z
dziewczynami, a te, gdy dostaną to po co przyszły zgodnie z umową stworzoną
przez Liam’a odchodzą w swoją stronę.
Siedzę sobie na spokojnie na krawędzi kanapy w limuzynie,
gdy nagle zaczyna dziać się coś dziwnego.
Dziewczyna, której wcześniej się przyglądałam odpycha od
siebie koleżanki i zaczyna drzeć się na Harry’ego.
- Oj daj już sobie, kuźwa siana ! Nie mogę już patrzeć na
tą twoją cholerną słodką buźkę ! Co ci się wydaje ? Że tak po prostu będziesz
sobie chodził z moją Taylor ? Powaliło Cię ? Jeszcze jej cos zrobisz ośle !
- Zostaw go w spokoju. – Louis staje pomiędzy nimi i
stara się uspokoić nastolatkę. – W ten sposób i tak nic nie zdziałasz.
- A ty pedale masz jeszcze czelność się odzywać ? Wywalaj
stąd ! – swoje słowa dopełnia efektownymi ruchami głowy.
W tym momencie dziewczyna wyciąga z kieszeni duży srebrny
nóż.
Wstrzymuje oddech, ale Niall każe mi się nie ruszać, więc
ani drgnę.
Brunetka gwałtownym ruchem przykłada go Harry’emu do szyi.
Ciszę przerywa mój pisk.
- Zabije Cię, szmato. – grozi mu.
Mój oddech przyśpiesza jakieś milion razy.
Czuję, że jej chuda ręką zaraz poderżnie gardło bruneta.
‘Nie mogę na to patrzeć …’
Zaciskam oczy.
Ale otwieram je sekundę później kiedy słyszę głośny krzyk
dziewczyny.
Ogromna, blond kulka wbiega na nią i wgryza się w jej
rękę.
- Spieprzaj głupi
kundlu ! – odsuwa się na bok i próbuje zrzucić psa.
Ten nie daje się i dalej trzyma swoją zdobycz.
Harry upada na ziemię.
- Rossie !!! Rossie zostaw ! Już starczy ! – słyszę z
daleka ładny, dziewczęcy głos.
Na ten dźwięk suczka puszcza rękę nastolatki i biegnie do
swojej pani.
Dziewczyna z nożem patrzy na swoje towarzyszki i zaczyna
uciekać.
‘Małe klony’ biegną za nią bez słowa.
Oddycham z ulgą i szybko podchodzę do reszty.
Brunetka wraz z psem dobiega do nas.
Widzę jak wyciąga rękę w stronę Loczka i pomaga mu wstać.
- Wszystko dobrze ? – pyta zatroskana. – Strasznie przepraszam.
Po prostu Rossie jeszcze się uczy i …
- Za co ty przepraszasz ? – Harry otrzepuje swoje ciuchy
i rzuca jej chyba najładniejszy uśmiech jaki dotąd w życiu widziałam. – Właśnie
uratowałaś mi życie !
- Słucham ? – pyta chyba nieświadoma tego co właśnie się
stało.
- Twój pies właśnie wystraszył dziewczynę, która chciała
mnie zabić. – tłumaczy brunet. – Uratowałaś mi życie. Nie wiem jak Ci dziękować
!
Nagle brunetka przelatuje wzrokiem wszystkich chłopaków.
- O rany. – wyjąkuje. – Ty jesteś Harry Styles, no nie ? –
pyta, ale nie wygląda jakby zaraz miała zacząć piszczeć czy coś. – Ten z One
Direction .
- Em tak. Tak to ja.
Widzę ja Hazza się w nią wpatruje.
Swoją drogą – jest ładna.
Ma długie czekoladowe włosy i śliczne, duże błękitne
oczy.
Jest szczupła, ale nie wychudzona tak jak niektórzy (np.
ja *_*).
Cały czas się uśmiecha, tak samo zresztą jak Harry odkąd
ją zobaczył.
Ma na sobie zniszczone trampki, które ładnie kontrastują
z materiałowymi szortami i czarną marynarką.
- A tak w ogóle jestem Venus. – przedstawia się po chwili
ciszy.
- Liam.
- Zayn.
- Louis.
- Niall.
- Harry.
- No przecież wiem. – śmieje się dziewczyna. –Nie znam tu
tylko Ciebie. – spogląda na mnie zaciekawiona.
- Jestem Evelin.
- Z którym z nich chodzisz ? – pyta śmiało.
- Z NIKIM NIE CHODZĘ ! – krzyczę zirytowana tym, że
wszyscy tak uważają.
- Oj no dobrze, spokojnie. – Venus uśmiecha się
przyjaźnie.
Właściwie uśmiechała się przez cały ten czas, więc tylko jeszcze
bardziej rozszerza usta.
Spokojnie wdaję się z nią w rozmowę.
Wydaje się w porządku.
Szybko wymieniamy się numerami telefonów, gdy dziewczyna
spostrzega, która jest już godzina.
- Rany muszę już wracać ! – rzuca szybko na pożegnanie. –
Umówiłam się z kimś.
- Z chłopakiem ? – pyta ciekawsko Harry.
- Nie, ze sponsorem. – śmieje się i odbiega razem z psem
w którąś z ciemnych uliczek.
***
Szykuję się już do pójścia spać, kiedy ktoś cicho puka do
mojego pokoju.
Zsuwam z głowy turban i daję mokrym włosom opaść na
ramiona.
- Tak ? – rzucam.
Do pokoju wchodzi Louis.
- Wiedziałam. – mówię z uśmiechem.
- Co ? – śmieje się zmieszany.
- Że przyjdziesz tu wydusić ze mnie informacje.
- Wydusić ? Wydusić ? – zaczyna śmiać się na całego. – No
dobra, sama chciałaś ! – krzyczy i zaczyna mnie łaskotać.
Nie wiem kto powiedział mu o mojej wielkiej słabości, ale
przysięgam, że wydrapie temu komuś oczy.
Piszczę i błagam, żeby mnie puścił, ale on całkowicie nie
reaguje.
Po chwili upadamy na łóżko, a ja płaczę ze śmiechu.
Chłopak łaskocze mnie jest kilka minut, a ja staram
Gdy łapię oddech zauważam w drzwiach Zayn’a.
- Tiaa … - rzuca. – Jak już skończycie się seksić –dobitnie wymawia to słowo. – to zejdźcie
na dół, bo Harry chciał porozmawiać z Evie.
‘Mózgu, czas się zaczerwienić.’ – stwierdzam i przykładam
sobie dłonie do policzków.
Zayn wychodzi z głupawym uśmieszkiem na ustach i zatrzaskuje
za sobą drzwi.
- Jesteś idiotą, wiesz ? – spoglądam na niego udając
wściekłą.
- Kiedyś mi ktoś już o tym wspominał, ale nie pamiętam
kto. – rzuca i szczerzy swoje białe zęby.
- No tak ! Przez takie akcje już trzy osoby dzisiaj się mnie
zapytały czy czasem z tobą nie chodzę. – teraz serio jestem trochę na niego
zła.
- To tylko ludzie. Mnie już z miliard razy mówili, że
zdradzam Eleanor. W końcu wyszło inaczej, więc ludzie się odczepili, ale …
- Eleanor Cię zdradziła ? – pytam otwierając szerzej
oczy. – Znaczy … Em sorry. Nie powinnam pytać. Nie moja sprawa.
- Spoko. Chyba masz prawo widzieć no nie ? Mediom
powiedzieliśmy, że ot tak po prostu się rozstajemy, bo nie chciałem kompletnie
zniszczyć jej kariery. A prawda jest taka, że przez cały ten czas się z kimś
spotykała.
Obejmuję go.
- Miłość jest do dupy, no nie ? – bardziej stwierdzam niż
pytam.
- Trochę. Ale idzie się dalej. Nie można stawać w
miejscu, bo można utknąć.
Kiwam głową.
- Muszę iść do Harry’ego. – przypominam sobie po chwili. –
Dokończymy tą rozmowę, prawda ? – pytam i wstaję.
- Jasne. Jak skończycie. – odpowiada i razem wychodzimy z
pokoju.
*******************************
Dziękuje Miriam za pomoc przy tym rozdziale (‘no pisz
pisz szybciej !!!!’) <3
A poza tym zapraszam też do obserwowania mnie na
Twitterze (przycisk umożliwiający to znajduje się na górze, z prawej strony)
Przypominam jeszcze raz à
3 COMMENTS = NEW CHAPTER
+ Lou i jego szelki J
JustSophie
Chapter five
- Ej Lou możemy chwilę pogadać ?
Wiem, że śpieszył się na spotkanie z fanami, ale wolę
wykorzystać ten moment i dać mu szybko zniknąć niż potem roztrzepywać ten
temat.
- Em jasne. - marszczy brwi i rzuca chłopakom spojrzenie
pod tytułem 'za chwilę do Was dołączę'.
Kierujemy się czymś w rodzaju spokojnego spaceru w
kierunku garderoby.
Milczę, bo nie do końca wiem jak zacząć rozmowę.
Po chwili dochodzę do wniosku, że nie powinnam się
niczego wstydzić bo to tylko Louis, który jest po prostu dobrym człowiekiem, a
nie żadną wielką gwiazdą.
Zatrzymuję go gestem ręki i staje przed nim.
Dzieli nas 5 lat i jakieś ... 15 cm ?
Pewnie coś koło tego.
Dla mnie oznacza to tyle, że, aby móc spojrzeć mu
całkowicie w oczy muszę stanąć na palcach.
Robię to i wpatruję się centralnie w jego błękitne
tęczówki.
- O co Ci chodzi ? - pytam w końcu cicho i spokojnie.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz. - uśmiecha się i kręci
lekko głową.
Przybieram sceptyczny wyraz twarzy.
- Serio się pytam.
- Serio odpowiadam.
Droczy się ze mną.
Wzdycham lekko i schodzę z powrotem na całe stopy.
'Co ja sobie myślałam’
- Po prostu pasowała. – mówi, gdy opuszczam głowę. –
Tylko tyle.
- Na pewno ?
- Na 100%.
Nagle jedną ręką zaczyna targać mi włosy, ale drugą łapie
za rękę i ciągnie w kierunku wyjścia.
- Zostaw mnie ! – krzyczę odpowiadając mu tym samym. –
Nigdzie nie idę !
- Tak, tak kiedyś to już słyszałem … - mówi, śmiejąc się
i ciągnie mnie dalej.
- Już wystarczająco Wam odjebało ! – krzyczę.
Ignoruję to, że wszyscy się na nas patrzą.
- Oj no już nie przesadzaj, to tylko jakiejś przypadkowe
20-pare osób.
- No i ? Jeszcze ktoś mnie rozpozna.
- Jutro i tak wszyscy to zrobią. Więc co Ci szkodzi ?
Żyje się tylko raz.
- YOLO. – kwituję. (You Only Live Once – jeśli ktoś nie
wiedział)
- Dokładnie. – szczerzy się do mnie. – No chodź.
‘Grzecznie’ idę dalej.
Jak się bawić to już na całego no nie ?
Dołączamy do reszty i wchodzimy do wyjątkowo
uporządkowanego pomieszczenia.
‘Wyjątkowo’, bo większość z nich jest zagracona wszystkim czym tylko się da.
W środku stoi sporo osób, które na widok chłopaków
zaczynają piszczeć jak oszalałe.
Kilka dziewczyn (napomnę jeszcze, że w sali były głównie
tej płci), gdy mnie spostrzegło wyglądało jakby miało zaraz wydrapać mi oczy.
Odpowiedziałam lekko skrzywionym uśmieszkiem.
Wszyscy od razu się na nas rzucili, więc jak tylko mogłam
szybko mogłam tylko usunęłam się na bok.
Liam kazał im się ustawić w kolejkę i spokojnie poczekać.
Dodał też, że mają mnóstwo czasu na co Harry wyraźnie się
skrzywił.
Nie dziwię się.
Gdybym ja miała tydzień wolny od pracy i mogła spokojnie
zająć się Adią byłabym ostro wkurzona, gdyby ktoś dał mi nadgodziny.
Kiedy Zayn podpisuje autograf pierwszej fance, gdzieś w
kolejce migają mi charakterystyczne czerwono-rude włosy.
Podchodzę bliżej i nagle piszczę ze szczęścia.
- Miriam !!! – podbiegam do niej i rzucam się
przyjaciółce na szyję.
- Evie, debilku ! Co ty tu robisz ? – odwzajemnia uścisk.
- Em no wiesz. Tak jakoś wyszło.
- Mówiłaś, że jest w porządku, a nie, że chodzisz z
którymś z chłopaków z One Direction. – z trudem łapie oddech.
- Z NIKIM NIE CHODZĘ I NIE MAM NAWET TAKIEGO
NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU ! – drę się na nią i przyciskam do siebie mocniej. –
Dotarło czy mam jeszcze raz się wydrzeć ? – śmieję się.
- Tak, tak jasne oczywiście. – odpowiada jak zawsze.
Czuję, że wywraca oczami.
-A co TY tu właściwe robisz ? – pytam, gdy już ją
puszczam.
- No byłam na koncercie. Dostałam bilet od mamy na
urodziny. – widzę szczęście w jej oczach. – Jak Cię zobaczyłam na scenie to
myślałam, że mam jakieś zwidy …
- Ta ja też. – spoglądam na Louisa pogardliwie. On też na
mnie patrzy i uśmiecha się.
- Co jest między Wami ? – pyta mnie rudzielec po chwili
ciszy.
- Jesteś już drugą osobą, która mnie dziś o to pyta.
Odpowiadam po raz drugi. NIC !
- Whatever … - szepcze. –
A teraz sorry wracam do kolejki. – mówi z ekscytacją w głosie.
- Po co ?
- No po autograf głuptasie !
- Tyle to wiem, pytam czemu po prostu spokojnie nie
poczekasz. Jak będziesz ostatnia to poświęcą Ci tyle czasu ile będziesz
chciała.
- Mądre, ale … nie.
Śmieję się i siadam na małej sofie z farbowanej skóry.
- Głupia jesteś. – pokazuję jej palcami L.
- Looser się odezwał. – pokazuje mi język.
Dopiero wtedy słyszę cichy śmiech Niall’a, który właśnie
do nas podszedł.
- Przedstawisz mnie swojej przyjaciółce ? – pyta mnie i
siada obok.
- Taa jasne. To jest Miriam. – uśmiecham się. – Uważaj,
bo jak zacznie gadać o tobie to możesz spokojnie zasnąć.
- Cicho ! – krzyczy Mir i czerwieni się.
Ja i blondyn przybijamy sobie ładną piątkę.
Ruda czerwieni się jeszcze bardziej.
- Dawaj zrobię Wam zdjęcie. – w rekompensacie zabieram
dziewczynie Iphone’a i każe Niall’owi pocałować ją w policzek.
Chłopak wykonuje polecenie ja szybko robię serię szybkich
zdjęć. Niech się dziewczyna nacieszy.
Potem Niall wraca do reszty zespołu i kontynuuje
‘spotkania’ z fanami.
- Tutaj się jebnij. – rzuca Miriam i puka się palcem w
czoło.
- Też Cię kocham słoneczko. – wysyłam jej buziaka i
pokazuję serduszko.
***
Gdy chłopaki kończą w końcu wszystkich innych fanów Miriam podbiega do nich jak nawalona i
zaczyna coś tak o nich gadać. Nie słucham jej, bo jestem zajęta śmianiem się.
- Zamknij się Evie – rzuca w przerwie na oddech.
- Tak, tak. – rzucam i zakrywam jej usta ręką.
Wszyscy obecni rzucają mi dziękujące spojrzenie.
- Nie ma za co. – szczerzę się.
Miriam posyła mi mordercze spojrzenie, a potem wdaje się
w rozmowę z chłopakami.
Z nudów wyjmuję z kieszeni jej telefon i uaktualniam
status na Twitterze.
‘Chilling
with 1D guys’ – piszę i wysyłam.
Po chwili rozlega się charakterystyczny dźwięk sygnalizujący,
że wpis pojawił się na łamach serwisu.
Uśmiecham się.
Będzie mi wdzięczna.
Po chwili spoglądam na nich jeszcze raz i zauważam, że
dziewczyna kłóci się o coś z Louis’em.
Nie słucham ich, bo gram w Subway Surfers i nie chcę się rozpraszać.
Budzę się dopiero, kiedy przyjaciółka wyrywa mi telefon i
oświadcza, że chłopaki właśnie skończyli.
- Tak, tak. – bąknęłam ponownie i żegnając się z
dziewczyną biegnę za nimi.
***
- Jest spoko. – mówi Niall, gdy siedzimy już w limuzynie.
- Kto ? – pytam słuchając muzyki.
- Ta twoja koleżanka. Miriam.
- A tak. Całkiem, całkiem. Ale ma na waszym punkcie
obsesję.
- Zdążyliśmy zauważyć. – mówi Zayn, starając się nie
roześmiać. – Nawet nie mam pojęcia o czym mówiła przez cały ten czas.
- Ja pamiętam tylko fragment. – wywraca oczami Louis. –
Ten, w którym darła się, że jeśli zrobimy cos Evelin to osobiście wydłubie nam
oczy.
- Musiałam przespać ten moment. – uśmiecham sceptycznie. –
A coś poza tym ?
- Jakieś tam bzdety o jej blogu o nas.
- Aaaa wiem. Ona prowadzi bloga z takim jakimś dzikim
opowiadaniem. – zamyślam się. – Nie wiem dokładnie, ale jest chyba całkiem
popularny … Ostatnio się darła, że nabiła 100 tysięcy wyświetleń.
- Wooow. Nieźle. – Liam patrzy na mnie z uznaniem. – A pamiętasz
adres ?
- Mam go gdzieś zapisanego, ale Wam się raczej nie
spodoba.
- Czemu niby ? Jak ma tyle fanów …
- On jest o Larry’m. – przerywam mu.
Harry wybucha głośnym śmiechem.
- No to tym bardziej się na spodoba.
Myślę przez dłuższą chwilę.
- Ej chłopaki … A Larry jest prawdziwy, czy nie ? – pytam
nie patrząc się na nich.
Przez chwilę nic nie słyszę, bo śmieją się aż tak głośno.
- No co ty. – zaczyna Louis. – Fanki to sobie wymyśliły
jak się kilka razy przytuliliśmy. Teraz już sobie totalne jaja z tego robimy.
Te wszystkie teksty w stylu ‘Kiedyś Louis i Harry pokłócili się [walczyli o pilot
od telewizora] i Louis nie odzywał się do Harry’ego dopóki ten nie powiedział
mu, że go kocha’ głupie żarty, które
rozpuszczamy dla śmiechu.
- Co nie zmienia faktu, że
wszyscy w zespole jesteśmy strasznie zżyci ze sobą.
- No to jest akurat jasne. – klepie go po ramieniu. –
Gdybym miała kilka osób, które przeżyły dokładnie to samo co ja to chyba bym się
z nimi na krok nie rozstawała.
- Wreszcie ktoś ogarnięty.
– Niall przybija mi żółwika.
- Taa tylko dlaczego
akurat ona nie może być fanką ? – rzuca Zayn.
- Przynajmniej Was nie hejtuję.
– ‘pocieszam go’.
Wzrusza ramionami.
- Zawsze spoko.
W tym momencie dzwoni mój
telefon.
Uśmiecham się do momentu,
w którym patrzę na wyświetlacz.
‘OJCIEC’…
*********
Dziękuję za ponad 800 wejść na blogu J
Wasze komentarze dużo dla mnie znaczą i dają motywację do
pisania, więc jestem za nie baaardzo wdzięczna :D
Pamiętajcie ---> 3 COMMENTS = NEW CHAPTER
Okej, dodam jeszcze coś czego nie powinnam dodawać czyli
reklamę dla filmu, ale uważam, że choć
film jest mało znany jest tak piękny i wzruszający, że przyznam, że płakałam
przy nim bardziej niż na Titanicu.
Jak dla mnie zasłużył
na 10/10 i jeśli obejrzycie to napiszcie mi w komentarzach, czy się Wam podobał
J
I na koniec Louis ---> Wyjdź jesteś zbyt
sexowny … <3
JustSophie
Subskrybuj:
Posty (Atom)







