PROSZĘ PRZECZYTAJCIE NOTKĘ OD AUTORA !!!
[PERSPEKTYWA EVELIN]
Gdy wchodziłam do domu czułam na sobie wzrok Louisa.
Hmmm ...
Drobny błąd.
To do czego wchodziłam trudno było nazwać domem.
Była to bardziej rudera, ewentualnie burdel, bo ojciecczęsto 'zapraszał' do siebie prostytutki.
Przycisnęłam Adię mocniej do siebie i cicho uchyliłamdrzwi.
Obejrzałam się ostatni raz do Lou i spostrzegłam łzy wjego oczach.
Najwyraźniej nie chciał żebym je zobaczyła, bo szybkospuścił wzrok.
Wzięłam głęboki oddech i postawiłam pierwszy krok wbudynku.
Ale jeszcze zanim zamknęłam za sobą drzwi odezwałam sięcicho.
- Louis ... Co by się nie działo, czego byś nie słyszał... proszę nie wchodź do środka.
- Zrobi Ci krzywdę.
- Nie ... Na pewno nie.
- To nie było pytanie. Nie chce żeby coś Ci się stało.
- Louis proszę. Nic mi nie będzie. - patrzę mu prosto woczy. - Po prostu nie wchodź.
Kiwa głową, chociaż wiem jak bardzo jest to nieszczere.
Odwracam się z powrotem i zamykam za sobą drzwi.
Dopiero, gdy zapalam światło w przedpokoju zauważam jakbardzo trzęsę się ze strachu.
Stawiam siostrę na podłodze.
- Idź na górę dobrze ? Porozmawiam z tatusiem i zaraz dociebie przyjdę. - udaję spokojną i delikatnie popycham blondynkę w stronęschodów.
Ściska mnie na chwilę za rękę i cichutko wbiega poschodach.
Zagryzam dolną wargę i powoli wchodzę do salonu.
Mój ojciec leży na starej, brudnej kanapie ubrany tylko wśmierdzące dresy i trzymając w ręku puszkę piwa ogląda telewizję w małymczarno-białym telewizorze.
- Witaj. - mówię przez ściśnięte gardło.
Spogląda na mnie pogardliwie.
- O ... wróciłaś. - rzuca zachrypniętym głosem. - Jesteśtaka, kurwa, sama jak twoja, kurwa, matka. - zaczyna. -Za dziewięć miesięcy będziesz pewnie, kurwa, dziecko rodzić i wtedydo ojca przyjdziesz. Kurwa. Jesteś szmata tak jak i ta twoja matka. Jeden dzieńjej nie ma i zaraz, kurwa, w telewizji.
- Proszę, nie przeklinaj tyle. Adia pewnie podsłuchuje.
- A co mnie to do tępego chuja obchodzi ?! Ona taka jak ity. Leniwa, brzydka, a jak już się jakiś facet zainteresuje to ucieka.
- "Jakiś facet'' - czyli ty ?
- Tak kurwa ! Ja ! Inny by cie nie przeleciał ! W końcukto by taką szmatę chciał ... Włóczy się z jakimiś gwiazdami porno i potem jaktwoja matka, kurwa, będzie rodzić dzieciaki jak myszy ...
- Adia jest twoją biologiczną córką. Obrażając ją obrażaszsamego siebie.
- Się kurwa znalazła - dyplomatka. Zamknij się i tyle.
Milknę, ale tylko na chwilę.
- Nie myślałeś nigdy, żeby wrócić do dawnego życia ? -pytam cicho. - Może chociaż Adia nie miałaby zmarnowanego życia.
- 'Starego' życia ? Nie wiesz o czym mówisz. Spierdalajjuż stąd i do roboty. - warczy na mnie, a ja skulona biegnę na górę.
Wchodzę do naszego pokoju i widzę moją siostrzyczkęskuloną na łóżku.
Podchodzę do brzegu mebla i kładę się obok niej.
Obejmuję blondynkę od tyłu.
- Wszystko będzie dobrze ... - szepczę cicho. - Jakośsobie poradzimy.
Całuję ją w tył głowy.
- Nie będzie ... - odszeptuje cicho. - Jus nie będzie ...
- Coś się stało jak mnie nie było ? - pytam i ściskam jąmocniej.
- Tiak ... Byli tu ... - jej głos się załamuje.
- Kto kochanie ? Powiedz, proszę.
- Opieka społecna ...
Wzdycham głęboko.
Z jednej strony dobrze, że nic gorszego.
A z drugiej to to się może skończyć bardzo źle.
Od zawsze stawałam na głowie, żeby nigdy nie przyjechali.
Być może lepiej, żeby Adia mieszkała w nowym, lepszymdomu, ale nie domu dziecka !
Chyba już wolę, żeby była tu ze mną.
Albo gdzieś skrycie wierzę, że ojciec jeszcze kiedyś sięzmieni ...
- A co mówili ?
- Powieciałam, ze wysłaś, a pani, ze wróci jak ty będzies...
- A kiedy to było ?
- Ctery godziny temu ...
Uśmiecham się lekko.
Trzeba ich będzie znowu przekonać, że wszystko jestinaczej niż im się wydaje.
Chwilę potem zaczynam opowiadać Adii co przydażyło mi się w ostatnich dniach.
'Na szczęście' usypia zanim dochodzę do końca historii...
[PERSPEKTYWA VENUS]
Dawno nie byłam tak bardzobezradna.
Babcia ostro mnie wkurzyła.
Nie po raz pierwszy,oczywiście.
Ale tym razem przesadziła.
Nie może po prostuzaakceptować, że idę do przodu ?
Zostawiam błędy w tyle ?
Najwyraźniej nie.
Zaciskam pięści i wstaję złóżka.
Schodzę na dół po schodach.
Babcia śpi na kanapie wsalonie, a telewizor gra na tyle głośno, że nie słychać nawet moich kroków.
Mijam ją szybko i wchodzę nadwór.
Dawno nie zamknęłam drzwiwejściowych tak cicho.
Kontynuuję spacer wzdłuż drogi.
Latarnie już dawno nie świeciły, więc wszystko lśniłotylko w blasku księżyca.
Idę środkiem drogi, do czasu kiedy z zza zakrętu wypadaczarny samochód.
Pędzi tak szybko, że ledwo go unikam.
Gwałtownie zeskakuję na pobocze i pokazuję środkowy palecw stronę kierowcy.
A teraz wyobraźcie sobie moje zdziwieni, kiedy autozatrzymuje się i wysiada z niego Louis Tomlinson.
- Bardzo panią przepraszam, nie zauważyłem pani i … oVenus. – zauważa mnie.
- Siemka. – odpowiadam z przekąsem.
- Co to robisz ? – marszczy brwi.
- Włóczę się. Nie mogłam już wytrzymać z moją babcią.
Wzdycham.
- To chodź do nas. Chętnie cię przenocujemy.
- Nie, dzięki. I tak zaraz pewnie muszę wracać.
- No to chociaż na kawę. Harry będzie szczęśliwy.
W pierwszym odruchu chce odmówić.
‘Babcia nie będzie zadowolona.’
A potem olewam wszystko.
‘Ona nie musi wiedzieć.’
- W sumie … to nawet chętnie.
Chłopak uśmiecha się do mnie, chociaż widzę, że jego oczysą smutne.
Idę za nim i wsiadam do samochodu.
- Wszystko dobrze ? – pytam zaciekawiona.
- Tak … znaczy w sumie nie. Ale nie ważne. Trzebawierzyć, że kiedyś będzie dobrze.
- Jakie to poetyckie – śmieję się cicho.
- Taki nastrój – odpowiada i skręca na podjazd budynku.
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
‘Chyba pierwszy raz odkąd mamy wolne zastanawiam się czynie iść spać przed 3 rano.
Czemu ?
Bo już nawet w telewizji nie mam niczego ciekawego, aLouis dalej nie wrócił.’
Z zamyślenia wyrywa mnie dźwięk klucza przekręcanego wzamku.
‘Lou’
- Siema wszystkim ! – krzyczy od progu. – Patrzcie kogoWam przywiozłem ! – dodaje.
Wstaję z kanapy.
Muszę pomrugać parę razy, żeby upewnić się, że w progunaprawdę stoi ona.
Venus.
Widzieliśmy się kilka godzin temu, a i tak wydaje mi sięto trochę nierealne.
W końcu jest 2 rano :/
- O hej. Co tu robisz ? – zwracam się do niej.
- Wpadłam na kawę. – odpowiada bez cienia skrępowania i zdejmuje kurtkę.
Śmieję się przez chwilę, a potem idę do kuchni.
Brunetka podąża za mną.
Kiedy wyjmuję kapsułkę do ekspresu dziewczyna odsuwa mnieręką.
- Umiem sama. – poucza mnie i uśmiecha się.
- A proszę bardzo.
Po chwili zaczyna mi opowiadać o wszystkim co wydarzyłosię kiedy pojechałem.
Szczególną uwagę zwraca na liczbę beatów w piosenkach,których słuchała, co sprawia, że parskam śmiechem.
Niby powinno mi być przykro, ale kiedy wyczuwam jakwielką zlewkę ma teraz na słowa babci zaczyna mnie to bawić.
- Ale ona nie musi wiedzieć. – mówię, gdy historia siękończy.
- Dokładnie. – potakuje mi i zabiera swoją kawę.
Kiedy chce upić pierwszy łyk zamieram jej filiżankę i sampodnoszę ją do ust.
Ona ‘odwdzięcza’ się mi i gwałtownym ruchem rękiprzechyla mi naczynie do ust.
W rezultacie spora ilość napoju ląduje na moimt-shirt’cie.
Patrzę na nią złowrogo, a ona robi słodkie oczka, podobnetrochę do kota ze Shreka.
Szybko odkręcam kran i chlapię ją wodą.
Ona odwdzięcza się tym samym.
Po chwili oboje wybuchamy śmiechem, ale nie zaprzestajemynaszej ‘bitwy’.
Zabawę przerywa nam dopiero Liam, który zaspany wchodzido kuchni i każe nam się zamknąć, bo go obudziliśmy.
Oboje powstrzymujemy się nawzajem, ale gdy chłopakwychodzi wracamy do zabawy.
Przestajemy dopiero po dłuższym czasie, gdy obojejesteśmy całkiem mokrzy.
Ale wtedy Venus wpada oczywiście na pomysł.
- Chodźmy popływać. – mówi z uśmiechem. – I tak jesteśmyjuż mokrzy.
Kiwam głową i odgarniam jej włosy z twarzy.
Rozmawiając o wszystkim co tylko przyjdzie nam do głowy kierujemy się do wyjścia z budynku.
Kiedy stoimy już nad basenem oboje milkniemy.
Dziewczyna wpada w trochę refleksyjny nastrój i nachyla siędo tafli wody.
Dotyka jej delikatnie palcami, a potem zsuwa ze stóptrampki i siada na krawędzi basenu wsuwając do niej jednocześnie nogi.
Po chwili siadam obok niej.
Oboje wpatrujemy się w księżyc.
Akurat jest pełnia, a niebo jest bezchmurne.
Czuję jak opiera mi głowę na ramieniu.
Delikatnie obejmuję ją w talii.
I siedzimy.
Tak po prostu.
Nie potrzebujemy słów.
Zamykam na chwilę oczy i cieszę się spokojem.
Nie jest mi to dane jednak na długo, bo już kilka minutpóźniej Venus gwałtownie wciąga mnie do wody.
Ze śmiechem zaczynam ją chlapać i przytapiać, a ona niepozostaje mi dłużna.
W pewnym momencie chlapie mnie tak mocno, że nie mogę jejjuż powstrzymać.
Mocno przyciągam ją do siebie i chwytam za nadgarstki.
Ona pokazuje mi język, a zaraz potem zdenerwowana zaczynakrzyczeć.
- O nie ! Nie, nie, nie ! Harry pójść mnie ! – zaczyna sięwyrywać.
Delikatnie ją puszczam.
- Hej, hej spokojnie ! Co się stało ?
- Moja bransoletka ! Zgubiłam ją. Musiała mi się zsunąć …- dramatycznie rozgląda się dookoła.
- Uspokój się ! – krzyczę i przytrzymuję ją mocno wtalii. – Jak wyglądała ?
- Srebrna, z takim małych serduszkiem … Nie mogłam jejzgubić … - dalej rozgląda się zdenerwowana.
- Cicho, spokojnie … - uspokajam ją. Gdy to nie przynosiefektu powolnym ruchem ręki nakazuję jej na mnie spojrzeć.
Gdy to robi kontynuuję.
- Wyjdź z wody i poczekaj chwilę. Poszukam jej i zaraz ciprzyniosę. Dobrze ? – mówię do niej jak do małego dziecka.
Ale jej to chyba pasuję, bo tylko kiwa głową i wolnymkrokiem wychodzi z basenu.
Widzę jak siada na kafelkach parę metrów dalej i zamykaoczy.
Uśmiecham się i zaczynam nurkować dookoła.
Muszę przyznać, że bardzo długo nie przynosi to efektów.
Dopiero po (w moim odczuciu) 15 minutach trafiam ręką namały srebrny przedmiot.
Zadowolony wyjmuję go i wychodzę z wody.
Ku mojemu zdziwieniu Venus leży na podłodze i śpi.
Parskam cichym śmiechem, a potem biorę ją na ręce.
Zanoszę ją powoli do mojego pokoju i kładę na łóżku.
Przebieram się w suche dresy i koszulkę, a potem ściągamz niej mokrą bluzę i zostawiam w koszulce na ramiączka i spodni z Hollistera (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=72711348).
Potem delikatnie przykrywam kocem i kładę się obok niej.
Gaszę lampkę.
Jeszcze przez chwilę przyglądam się śpiącej Venus, apotem sam zamykam oczy.
Jednak jeden dźwięk nie daje mi spać.
Wstaję i wychodzę z pokoju.
Gdy idę korytarzem zaskoczony widzę …
**************************************************************************
Oto jest nowy rozdział :))))
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
Ok i teraz kilka informacji:
1. Zlewej górnej strony bloga jest teraz kolumna, w której możecie anonimowozadawać mi pytania, podrzucać sugestię lub pisać co chcielibyście, aby znalazłosię na blogu. Na pewno będę odpowiadać na wszystkie :)))
2. Postanowiłam,że nowy rozdział będzie się pojawiał W KAŻDĄ SOBOTĘ (jeżeli dodam coś wtygodniu to tak ‘dodatkowo’, bo normalnie późno wracam ze szkoły i nie mamczasu pisać :(
3. Atak poza tym to pokazaliście, że jeśli chcecie to potraficie pisać komentarze :)))więc mam nadzieję, że pomożecie mi się ‘edukować’ i dacie mi znać co w bloguwam się podoba, a co nie i, że zaszczycicie (J)mnie chociaż 4 komentarzami pod każdym rozdziałem. Byłabym naprawdę wdzięczna.
4. Jeślichcecie, abym informowała Was o nowych rozdziałach na Twitterze zostawcie go wkomentarzach pod tym postem, a obiecuję, że będę to robić <3
To tyle na dzisiaj :*
JUSTSOPHIE

Kocham czytać twojego bloga <3 Poproszę następną część :3
OdpowiedzUsuńŚwietne! Twój blog jest całkiem inny, to sprawia, że jest cudowny :D ♥
OdpowiedzUsuńOoo tak. Zgodzę się z poprzedniczką. Jest inny i dlatego tak bardzo przyciąga. Świetnie piszesz :P Nie mogę się doczekac nasępnego rozdziału :*
OdpowiedzUsuńbardzo mi miło :))) a co jest w nim takiego innego ? jak dla mnie niczym się nie różni od pozostałych :3
Usuń♥
OdpowiedzUsuń