niedziela, 6 stycznia 2013

Chapter six


‘OJCIEC’ …
- Niall przycisz radio na chwilę … - proszę cicho.
Chłopak wyłącza je i patrzy na mnie zbity z tropu.
Obieram komórkę.
- Tak ?
- GDZIE TY KURWA JESTEŚ SZMATO ?! KASA MI SIĘ KOŃCZY ! – drze się mój opiekun.
- Jestem … Jestem daleko. Nie szukaj mnie.
- COŚ TY POWIEDZIAŁA MAŁA KURWO !? ‘NIE SZUKAJ MNIE’ ? NAWET GDYBYM CHCIAŁ TO TYLKO PO TO, ŻEBYŚ POSZŁA DO TEJ SWOJEJ JEBANEJ SIOSTRY I KAZAŁA JEJ PRZESTAĆ PŁAKAĆ !
- Adia … ? Proszę, powiedz, że nic jej nie zrobiłeś … - szepczę błagalnie, unikając wzorku chłopaków.
-A CO JEJ NIBY MIAŁEM ZROBIĆ ?!
- Nie wiem, ale … Daj mi ją do telefonu. Proszę.
- POJEBAŁO CIĘ ?! MASZ TU WRÓCIĆ I TO ZARAZ ! GÓWNO MNIE OBCHODZI JAK TO ZROBISZ, ALE ZA 15 MINUT MASZ BYĆ W DOMU !
- Nie. – mówię twardo. – Nie mam zamiaru wrócić. Daj mi Adię to telefonu.
- KTÓREJ CZĘŚCI ZE SPIERDALAJ NIE ZROZUMIAŁAŚ ?! – dalej na mnie krzyczy. Na 90% jest pijany.
- Nie to nie. Do widzenia. – szepczę i rozłączam się. – Niall możesz już włączyć to radio. – dodaję.
Wiem, że słyszeli każde najmniejsze słowo, które wypłynęło z ust mojego ojca, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru się tłumaczyć.
Wstyd mi.
Nie mam odwagi spojrzeć im wszystkim w oczy.
Wiem, że Louis na pewno będzie chciał ze mną porozmawiać.
I za pewne znów mu ulegnę.
Ale przynajmniej nie teraz.
Teraz nie mogę.
Ręce zbyt bardzo mi się trzęsą, a serce bije zbyt szybko.
Ogromna gula w gardle przeraźliwie boli.
Nie odzywam się, bo wiem, że nie wynikło by z tego nic dobrego.
Z minutą na minutę uspokajam się, chociaż strach wypełnia mnie całą.
Strach przed czym ?
Chociażby przed tym, że mój ojciec włączy kiedyś telewizor i zobaczy mnie na scenie.
Że dowie się gdzie jestem.
Że po mnie przyjdzie.
Że dokończy to co zaczął.
Że moje życie zamieni się z powrotem w koszmar.
***
Dojazd pod willę jest jeszcze mniej motywujący.
Pod bramą stoi tłum rozwrzeszczanych fanek, trzymających w rękach banery i kartki, których głównych przekazem było to, że bardzo kochają chłopaków oraz, że chcą, aby zaobserwowali je na Twitterze.
- No chyba sobie ze mnie żartujecie. – rzuca Harry i wzdycha głęboko. 
- Tam są dziewczyny z koncertu. – zauważam przyglądając się grupie.
Kojarzę tylko jedną z nich.
Niską brunetkę, która stała tuż pod sceną i wpatrywała się we mnie przez cały ten czas.
- Mam to w dupie. Wjedź do środka i szybko zamknij bramę. – mówi Harry do kierowcy.
- Czemu ? Przecież to mogą być osoby, które nie miały tyle kasy, żeby kupić bilet VIP, a ich marzeniem jest Was poznać. Nie obchodzi Was to ?
- Może im się uda na następnym koncercie. – warczy Harry.
- Może nie będą miały okazji już nigdy być na waszym koncercie !
- Evie, przestań. – patrzy na mnie zirytowany. – Nie możemy się przejmować każdą  taką historią.
- Moją się przejęliście. – nie odpuszczam.
- Ty to inna sprawa.
- Harry. – naciskam.
Patrzy na mnie wilkiem.
- Dobra. Zatrzymaj się. – rozkazuje kierowcy. – Wyjdziemy do nich.
- Dziękuję. – mówię szczerze dając mu do zrozumienia, że dobrze postąpił.
Gdy chłopaki wychodzą z pojazdu połowa fanek zaczyna płakać.
Dzieje się jednak też coś innego.
Jedna z nich uśmiecha się wrednie.
Jest ładna, ale wygląda na bardzo śmiałą.
Na pierwszy rzut oka widać kilka tatuaży i idealny, wyzywający makijaż.
Nie wygląda jak delikatna, piszcząca fanka One Direction.



Rozmawia ze swoimi przyjaciółkami, które w sumie nie różnią się od niej dużo wyglądem.
Harry razem z resztą zespołu robią sobie zdjęcia z dziewczynami, a te, gdy dostaną to po co przyszły zgodnie z umową stworzoną przez Liam’a odchodzą w swoją stronę.
Siedzę sobie na spokojnie na krawędzi kanapy w limuzynie, gdy nagle zaczyna dziać się coś dziwnego.
Dziewczyna, której wcześniej się przyglądałam odpycha od siebie koleżanki i zaczyna drzeć się na Harry’ego.
- Oj daj już sobie, kuźwa siana ! Nie mogę już patrzeć na tą twoją cholerną słodką buźkę ! Co ci się wydaje ? Że tak po prostu będziesz sobie chodził z moją Taylor ? Powaliło Cię ? Jeszcze jej cos zrobisz ośle !
- Zostaw go w spokoju. – Louis staje pomiędzy nimi i stara się uspokoić nastolatkę. – W ten sposób i tak nic nie zdziałasz.
- A ty pedale masz jeszcze czelność się odzywać ? Wywalaj stąd ! – swoje słowa dopełnia efektownymi ruchami głowy.
W tym momencie dziewczyna wyciąga z kieszeni duży srebrny nóż.
Wstrzymuje oddech, ale Niall każe mi się nie ruszać, więc ani drgnę.
Brunetka gwałtownym ruchem przykłada go Harry’emu do szyi.
Ciszę przerywa mój pisk.
- Zabije Cię, szmato. – grozi mu.
Mój oddech przyśpiesza jakieś milion razy.
Czuję, że jej chuda ręką  zaraz poderżnie gardło bruneta.
‘Nie mogę na to patrzeć …’
Zaciskam oczy.
Ale otwieram je sekundę później kiedy słyszę głośny krzyk dziewczyny.
Ogromna, blond kulka wbiega na nią i wgryza się w jej rękę.
- Spieprzaj głupi  kundlu ! – odsuwa się na bok i próbuje zrzucić psa.
Ten nie daje się i dalej trzyma swoją zdobycz.
Harry upada na ziemię.
- Rossie !!! Rossie zostaw ! Już starczy ! – słyszę z daleka ładny, dziewczęcy głos.
Na ten dźwięk suczka puszcza rękę nastolatki i biegnie do swojej pani.
Dziewczyna z nożem patrzy na swoje towarzyszki i zaczyna uciekać.
‘Małe klony’ biegną za nią bez słowa.
Oddycham z ulgą i szybko podchodzę do reszty.
Brunetka wraz z psem dobiega do nas.
Widzę jak wyciąga rękę w stronę Loczka i pomaga mu wstać.
- Wszystko dobrze ? – pyta zatroskana. – Strasznie przepraszam. Po prostu Rossie jeszcze się uczy i …
- Za co ty przepraszasz ? – Harry otrzepuje swoje ciuchy i rzuca jej chyba najładniejszy uśmiech jaki dotąd w życiu widziałam. – Właśnie uratowałaś mi życie !
- Słucham ? – pyta chyba nieświadoma tego co właśnie się stało.
- Twój pies właśnie wystraszył dziewczynę, która chciała mnie zabić. – tłumaczy brunet. – Uratowałaś mi życie. Nie wiem jak Ci dziękować !
Nagle brunetka przelatuje wzrokiem wszystkich chłopaków.
- O rany. – wyjąkuje. – Ty jesteś Harry Styles, no nie ? – pyta, ale nie wygląda jakby zaraz miała zacząć piszczeć czy coś. – Ten z One Direction .
- Em tak. Tak to ja.
Widzę ja Hazza się w nią wpatruje.
Swoją drogą – jest ładna.
Ma długie czekoladowe włosy i śliczne, duże błękitne oczy.
Jest szczupła, ale nie wychudzona tak jak niektórzy (np. ja *_*).
Cały czas się uśmiecha, tak samo zresztą jak Harry odkąd ją zobaczył.
Ma na sobie zniszczone trampki, które ładnie kontrastują z materiałowymi szortami i czarną marynarką.



- A tak w ogóle jestem Venus. – przedstawia się po chwili ciszy.
- Liam.
- Zayn.
- Louis.
- Niall.
- Harry.
- No przecież wiem. – śmieje się dziewczyna. –Nie znam tu tylko Ciebie. – spogląda na mnie zaciekawiona.
- Jestem Evelin.
- Z którym z nich chodzisz ? – pyta śmiało.
- Z NIKIM NIE CHODZĘ ! – krzyczę zirytowana tym, że wszyscy tak uważają.
- Oj no dobrze, spokojnie. – Venus uśmiecha się przyjaźnie.
Właściwie uśmiechała się przez cały ten czas, więc tylko jeszcze bardziej rozszerza  usta.
Spokojnie wdaję się z nią w rozmowę.
Wydaje się w porządku.
Szybko wymieniamy się numerami telefonów, gdy dziewczyna spostrzega, która jest już godzina.
- Rany muszę już wracać ! – rzuca szybko na pożegnanie. – Umówiłam się z kimś.
- Z chłopakiem ? – pyta ciekawsko Harry.
- Nie, ze sponsorem. – śmieje się i odbiega razem z psem w którąś z ciemnych uliczek.
***
Szykuję się już do pójścia spać, kiedy ktoś cicho puka do mojego pokoju.
Zsuwam z głowy turban i daję mokrym włosom opaść na ramiona.
- Tak ? – rzucam.
Do pokoju wchodzi Louis.
- Wiedziałam. – mówię z uśmiechem.
- Co ? – śmieje się zmieszany.
- Że przyjdziesz tu wydusić ze mnie informacje.
- Wydusić ? Wydusić ? – zaczyna śmiać się na całego. – No dobra, sama chciałaś ! – krzyczy i zaczyna mnie łaskotać.
Nie wiem kto powiedział mu o mojej wielkiej słabości, ale przysięgam, że wydrapie temu komuś oczy.
Piszczę i błagam, żeby mnie puścił, ale on całkowicie nie reaguje.
Po chwili upadamy na łóżko, a ja płaczę ze śmiechu.
Chłopak łaskocze mnie jest kilka minut, a ja staram
Gdy łapię oddech zauważam w drzwiach Zayn’a.
- Tiaa … - rzuca. – Jak już skończycie się seksić –dobitnie wymawia to słowo. – to zejdźcie na dół, bo Harry chciał porozmawiać z Evie.
‘Mózgu, czas się zaczerwienić.’ – stwierdzam i przykładam sobie dłonie do policzków.
Zayn wychodzi z głupawym uśmieszkiem na ustach i zatrzaskuje za sobą drzwi.
- Jesteś idiotą, wiesz ? – spoglądam na niego udając wściekłą.
- Kiedyś mi ktoś już o tym wspominał, ale nie pamiętam kto. – rzuca i szczerzy swoje białe zęby.
- No tak ! Przez takie akcje już trzy osoby dzisiaj się mnie zapytały czy czasem z tobą nie chodzę. – teraz serio jestem trochę na niego zła.
- To tylko ludzie. Mnie już z miliard razy mówili, że zdradzam Eleanor. W końcu wyszło inaczej, więc ludzie się odczepili, ale …
- Eleanor Cię zdradziła ? – pytam otwierając szerzej oczy. – Znaczy … Em sorry. Nie powinnam pytać. Nie moja sprawa.
- Spoko. Chyba masz prawo widzieć no nie ? Mediom powiedzieliśmy, że ot tak po prostu się rozstajemy, bo nie chciałem kompletnie zniszczyć jej kariery. A prawda jest taka, że przez cały ten czas się z kimś spotykała.
Obejmuję go.
- Miłość jest do dupy, no nie ? – bardziej stwierdzam niż pytam.
- Trochę. Ale idzie się dalej. Nie można stawać w miejscu, bo można utknąć.
Kiwam głową.
- Muszę iść do Harry’ego. – przypominam sobie po chwili. – Dokończymy tą rozmowę, prawda ? – pytam i wstaję.
- Jasne. Jak skończycie. – odpowiada i razem wychodzimy z pokoju.

*******************************

Dziękuje Miriam za pomoc przy tym rozdziale (‘no pisz pisz szybciej !!!!’) <3

A poza tym zapraszam też do obserwowania mnie na Twitterze (przycisk umożliwiający to znajduje się na górze, z prawej strony)

Przypominam jeszcze raz à 3 COMMENTS = NEW CHAPTER

+ Lou i jego szelki J




JustSophie



9 komentarzy:

  1. KUUUUUUUUUUUCHWA PISZ DALEJ NOOO JA CHCE WIEDZIEC CO JEST DALEJ NO!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jebłam!!Świetny rozdział po prostu odjazd , pisz dalej plissss<33

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne : ) pisz dalej .! < 33333

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny rozdzial czakam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. aah już lubię te osoby , dobrze gadaja polać im

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, słodkie :)
    Pisz dalej "Sophie"
    I przestań się do niego nie przyznawać :)
    Powodzenia w gimbazie i pozdrów Wikę jak się znowu spotakcie na pierniczkach <3
    Od tej, na której urodziny ostatniego dnia lata nie mogłyście sie ogarnąć <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo kotek nie wiedziałam, że czytasz blogi o 1D :)
      Ty to już dobrze wiesz, że ja nigdy się Wam do tego nie przyznam. Tobie też powodzenia, a z Wiką się nie spotkałam, bo nie przyszła, więc poszłam tylko z Mir (koment powyżej xd).
      Tęsknie, pamiętasz ? <3

      Usuń
    2. Hahhaa cała WIKA <3 Pamiętam :* Znalazłam z Zapytaja. Jak nie twój jak twój, co?
      <3

      Usuń