‘OJCIEC’ …
- Niall przycisz radio na chwilę … - proszę cicho.
Chłopak wyłącza je i patrzy na mnie zbity z tropu.
Obieram komórkę.
- Tak ?
- GDZIE TY KURWA JESTEŚ SZMATO ?! KASA MI SIĘ KOŃCZY ! –
drze się mój opiekun.
- Jestem … Jestem daleko. Nie szukaj mnie.
- COŚ TY POWIEDZIAŁA MAŁA KURWO !? ‘NIE SZUKAJ MNIE’ ?
NAWET GDYBYM CHCIAŁ TO TYLKO PO TO, ŻEBYŚ POSZŁA DO TEJ SWOJEJ JEBANEJ SIOSTRY
I KAZAŁA JEJ PRZESTAĆ PŁAKAĆ !
- Adia … ? Proszę, powiedz, że nic jej nie zrobiłeś … -
szepczę błagalnie, unikając wzorku chłopaków.
-A CO JEJ NIBY MIAŁEM ZROBIĆ ?!
- Nie wiem, ale … Daj mi ją do telefonu. Proszę.
- POJEBAŁO CIĘ ?! MASZ TU WRÓCIĆ I TO ZARAZ ! GÓWNO MNIE
OBCHODZI JAK TO ZROBISZ, ALE ZA 15 MINUT MASZ BYĆ W DOMU !
- Nie. – mówię twardo. – Nie mam zamiaru wrócić. Daj mi
Adię to telefonu.
- KTÓREJ CZĘŚCI ZE SPIERDALAJ NIE ZROZUMIAŁAŚ ?! – dalej na
mnie krzyczy. Na 90% jest pijany.
- Nie to nie. Do widzenia. – szepczę i rozłączam się. –
Niall możesz już włączyć to radio. – dodaję.
Wiem, że słyszeli każde najmniejsze słowo, które
wypłynęło z ust mojego ojca, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru się
tłumaczyć.
Wstyd mi.
Nie mam odwagi spojrzeć im wszystkim w oczy.
Wiem, że Louis na pewno będzie chciał ze mną porozmawiać.
I za pewne znów mu ulegnę.
Ale przynajmniej nie teraz.
Teraz nie mogę.
Ręce zbyt bardzo mi się trzęsą, a serce bije zbyt szybko.
Ogromna gula w gardle przeraźliwie boli.
Nie odzywam się, bo wiem, że nie wynikło by z tego nic
dobrego.
Z minutą na minutę uspokajam się, chociaż strach wypełnia
mnie całą.
Strach przed czym ?
Chociażby przed tym, że mój ojciec włączy kiedyś
telewizor i zobaczy mnie na scenie.
Że dowie się gdzie jestem.
Że po mnie przyjdzie.
Że dokończy to co zaczął.
Że moje życie zamieni się z powrotem w koszmar.
***
Dojazd pod willę jest jeszcze mniej motywujący.
Pod bramą stoi tłum rozwrzeszczanych fanek, trzymających
w rękach banery i kartki, których głównych przekazem było to, że bardzo kochają
chłopaków oraz, że chcą, aby zaobserwowali je na Twitterze.
- No chyba sobie ze mnie żartujecie. – rzuca Harry i
wzdycha głęboko.
- Tam są dziewczyny z koncertu. – zauważam przyglądając
się grupie.
Kojarzę tylko jedną z nich.
Niską brunetkę, która stała tuż pod sceną i wpatrywała
się we mnie przez cały ten czas.
- Mam to w dupie. Wjedź do środka i szybko zamknij bramę.
– mówi Harry do kierowcy.
- Czemu ? Przecież to mogą być osoby, które nie miały
tyle kasy, żeby kupić bilet VIP, a ich marzeniem jest Was poznać. Nie obchodzi
Was to ?
- Może im się uda na następnym koncercie. – warczy Harry.
- Może nie będą miały okazji już nigdy być na waszym
koncercie !
- Evie, przestań. – patrzy na mnie zirytowany. – Nie możemy
się przejmować każdą taką historią.
- Moją się przejęliście. – nie odpuszczam.
- Ty to inna sprawa.
- Harry. – naciskam.
Patrzy na mnie wilkiem.
- Dobra. Zatrzymaj się. – rozkazuje kierowcy. – Wyjdziemy
do nich.
- Dziękuję. – mówię szczerze dając mu do zrozumienia, że
dobrze postąpił.
Gdy chłopaki wychodzą z pojazdu połowa fanek zaczyna
płakać.
Dzieje się jednak też coś innego.
Jedna z nich uśmiecha się wrednie.
Jest ładna, ale wygląda na bardzo śmiałą.
Na pierwszy rzut oka widać kilka tatuaży i idealny,
wyzywający makijaż.
Nie wygląda jak delikatna, piszcząca fanka One Direction.
Rozmawia ze swoimi przyjaciółkami, które w sumie nie
różnią się od niej dużo wyglądem.
Harry razem z resztą zespołu robią sobie zdjęcia z
dziewczynami, a te, gdy dostaną to po co przyszły zgodnie z umową stworzoną
przez Liam’a odchodzą w swoją stronę.
Siedzę sobie na spokojnie na krawędzi kanapy w limuzynie,
gdy nagle zaczyna dziać się coś dziwnego.
Dziewczyna, której wcześniej się przyglądałam odpycha od
siebie koleżanki i zaczyna drzeć się na Harry’ego.
- Oj daj już sobie, kuźwa siana ! Nie mogę już patrzeć na
tą twoją cholerną słodką buźkę ! Co ci się wydaje ? Że tak po prostu będziesz
sobie chodził z moją Taylor ? Powaliło Cię ? Jeszcze jej cos zrobisz ośle !
- Zostaw go w spokoju. – Louis staje pomiędzy nimi i
stara się uspokoić nastolatkę. – W ten sposób i tak nic nie zdziałasz.
- A ty pedale masz jeszcze czelność się odzywać ? Wywalaj
stąd ! – swoje słowa dopełnia efektownymi ruchami głowy.
W tym momencie dziewczyna wyciąga z kieszeni duży srebrny
nóż.
Wstrzymuje oddech, ale Niall każe mi się nie ruszać, więc
ani drgnę.
Brunetka gwałtownym ruchem przykłada go Harry’emu do szyi.
Ciszę przerywa mój pisk.
- Zabije Cię, szmato. – grozi mu.
Mój oddech przyśpiesza jakieś milion razy.
Czuję, że jej chuda ręką zaraz poderżnie gardło bruneta.
‘Nie mogę na to patrzeć …’
Zaciskam oczy.
Ale otwieram je sekundę później kiedy słyszę głośny krzyk
dziewczyny.
Ogromna, blond kulka wbiega na nią i wgryza się w jej
rękę.
- Spieprzaj głupi
kundlu ! – odsuwa się na bok i próbuje zrzucić psa.
Ten nie daje się i dalej trzyma swoją zdobycz.
Harry upada na ziemię.
- Rossie !!! Rossie zostaw ! Już starczy ! – słyszę z
daleka ładny, dziewczęcy głos.
Na ten dźwięk suczka puszcza rękę nastolatki i biegnie do
swojej pani.
Dziewczyna z nożem patrzy na swoje towarzyszki i zaczyna
uciekać.
‘Małe klony’ biegną za nią bez słowa.
Oddycham z ulgą i szybko podchodzę do reszty.
Brunetka wraz z psem dobiega do nas.
Widzę jak wyciąga rękę w stronę Loczka i pomaga mu wstać.
- Wszystko dobrze ? – pyta zatroskana. – Strasznie przepraszam.
Po prostu Rossie jeszcze się uczy i …
- Za co ty przepraszasz ? – Harry otrzepuje swoje ciuchy
i rzuca jej chyba najładniejszy uśmiech jaki dotąd w życiu widziałam. – Właśnie
uratowałaś mi życie !
- Słucham ? – pyta chyba nieświadoma tego co właśnie się
stało.
- Twój pies właśnie wystraszył dziewczynę, która chciała
mnie zabić. – tłumaczy brunet. – Uratowałaś mi życie. Nie wiem jak Ci dziękować
!
Nagle brunetka przelatuje wzrokiem wszystkich chłopaków.
- O rany. – wyjąkuje. – Ty jesteś Harry Styles, no nie ? –
pyta, ale nie wygląda jakby zaraz miała zacząć piszczeć czy coś. – Ten z One
Direction .
- Em tak. Tak to ja.
Widzę ja Hazza się w nią wpatruje.
Swoją drogą – jest ładna.
Ma długie czekoladowe włosy i śliczne, duże błękitne
oczy.
Jest szczupła, ale nie wychudzona tak jak niektórzy (np.
ja *_*).
Cały czas się uśmiecha, tak samo zresztą jak Harry odkąd
ją zobaczył.
Ma na sobie zniszczone trampki, które ładnie kontrastują
z materiałowymi szortami i czarną marynarką.
- A tak w ogóle jestem Venus. – przedstawia się po chwili
ciszy.
- Liam.
- Zayn.
- Louis.
- Niall.
- Harry.
- No przecież wiem. – śmieje się dziewczyna. –Nie znam tu
tylko Ciebie. – spogląda na mnie zaciekawiona.
- Jestem Evelin.
- Z którym z nich chodzisz ? – pyta śmiało.
- Z NIKIM NIE CHODZĘ ! – krzyczę zirytowana tym, że
wszyscy tak uważają.
- Oj no dobrze, spokojnie. – Venus uśmiecha się
przyjaźnie.
Właściwie uśmiechała się przez cały ten czas, więc tylko jeszcze
bardziej rozszerza usta.
Spokojnie wdaję się z nią w rozmowę.
Wydaje się w porządku.
Szybko wymieniamy się numerami telefonów, gdy dziewczyna
spostrzega, która jest już godzina.
- Rany muszę już wracać ! – rzuca szybko na pożegnanie. –
Umówiłam się z kimś.
- Z chłopakiem ? – pyta ciekawsko Harry.
- Nie, ze sponsorem. – śmieje się i odbiega razem z psem
w którąś z ciemnych uliczek.
***
Szykuję się już do pójścia spać, kiedy ktoś cicho puka do
mojego pokoju.
Zsuwam z głowy turban i daję mokrym włosom opaść na
ramiona.
- Tak ? – rzucam.
Do pokoju wchodzi Louis.
- Wiedziałam. – mówię z uśmiechem.
- Co ? – śmieje się zmieszany.
- Że przyjdziesz tu wydusić ze mnie informacje.
- Wydusić ? Wydusić ? – zaczyna śmiać się na całego. – No
dobra, sama chciałaś ! – krzyczy i zaczyna mnie łaskotać.
Nie wiem kto powiedział mu o mojej wielkiej słabości, ale
przysięgam, że wydrapie temu komuś oczy.
Piszczę i błagam, żeby mnie puścił, ale on całkowicie nie
reaguje.
Po chwili upadamy na łóżko, a ja płaczę ze śmiechu.
Chłopak łaskocze mnie jest kilka minut, a ja staram
Gdy łapię oddech zauważam w drzwiach Zayn’a.
- Tiaa … - rzuca. – Jak już skończycie się seksić –dobitnie wymawia to słowo. – to zejdźcie
na dół, bo Harry chciał porozmawiać z Evie.
‘Mózgu, czas się zaczerwienić.’ – stwierdzam i przykładam
sobie dłonie do policzków.
Zayn wychodzi z głupawym uśmieszkiem na ustach i zatrzaskuje
za sobą drzwi.
- Jesteś idiotą, wiesz ? – spoglądam na niego udając
wściekłą.
- Kiedyś mi ktoś już o tym wspominał, ale nie pamiętam
kto. – rzuca i szczerzy swoje białe zęby.
- No tak ! Przez takie akcje już trzy osoby dzisiaj się mnie
zapytały czy czasem z tobą nie chodzę. – teraz serio jestem trochę na niego
zła.
- To tylko ludzie. Mnie już z miliard razy mówili, że
zdradzam Eleanor. W końcu wyszło inaczej, więc ludzie się odczepili, ale …
- Eleanor Cię zdradziła ? – pytam otwierając szerzej
oczy. – Znaczy … Em sorry. Nie powinnam pytać. Nie moja sprawa.
- Spoko. Chyba masz prawo widzieć no nie ? Mediom
powiedzieliśmy, że ot tak po prostu się rozstajemy, bo nie chciałem kompletnie
zniszczyć jej kariery. A prawda jest taka, że przez cały ten czas się z kimś
spotykała.
Obejmuję go.
- Miłość jest do dupy, no nie ? – bardziej stwierdzam niż
pytam.
- Trochę. Ale idzie się dalej. Nie można stawać w
miejscu, bo można utknąć.
Kiwam głową.
- Muszę iść do Harry’ego. – przypominam sobie po chwili. –
Dokończymy tą rozmowę, prawda ? – pytam i wstaję.
- Jasne. Jak skończycie. – odpowiada i razem wychodzimy z
pokoju.
*******************************
Dziękuje Miriam za pomoc przy tym rozdziale (‘no pisz
pisz szybciej !!!!’) <3
A poza tym zapraszam też do obserwowania mnie na
Twitterze (przycisk umożliwiający to znajduje się na górze, z prawej strony)
Przypominam jeszcze raz à
3 COMMENTS = NEW CHAPTER
+ Lou i jego szelki J
JustSophie



KUUUUUUUUUUUCHWA PISZ DALEJ NOOO JA CHCE WIEDZIEC CO JEST DALEJ NO!!
OdpowiedzUsuńJebłam!!Świetny rozdział po prostu odjazd , pisz dalej plissss<33
OdpowiedzUsuńświetne : ) pisz dalej .! < 33333
OdpowiedzUsuńFajne ;))
OdpowiedzUsuńSwietny rozdzial czakam na nastepny :)
OdpowiedzUsuńaah już lubię te osoby , dobrze gadaja polać im
OdpowiedzUsuńHah, słodkie :)
OdpowiedzUsuńPisz dalej "Sophie"
I przestań się do niego nie przyznawać :)
Powodzenia w gimbazie i pozdrów Wikę jak się znowu spotakcie na pierniczkach <3
Od tej, na której urodziny ostatniego dnia lata nie mogłyście sie ogarnąć <3
ooooo kotek nie wiedziałam, że czytasz blogi o 1D :)
UsuńTy to już dobrze wiesz, że ja nigdy się Wam do tego nie przyznam. Tobie też powodzenia, a z Wiką się nie spotkałam, bo nie przyszła, więc poszłam tylko z Mir (koment powyżej xd).
Tęsknie, pamiętasz ? <3
Hahhaa cała WIKA <3 Pamiętam :* Znalazłam z Zapytaja. Jak nie twój jak twój, co?
Usuń<3