*ROZDZIAŁ DEDYKOWANY MOJEJ WERONICE (W13) <3*
[PERSPEKTYWA HARRY'EGO]
Rano budzę się, ale jeszcze długo nie otwieram oczu.
Przez powieki widzę ostre promienie słoneczne i delikatne
ruchy firanki, którą bawi się wiatr.
Wdycham głęboko kilka razy i uchylam powieki.
Mam wrażenie jakby wszystko co się wczoraj wydarzyło było
tylko snem.
Bardzo realistycznym, ale jednak snem.
Jedynie wysoki głos Evie trzyma mnie na Ziemi.
Dzięki niej to wszystko wydaje się bardziej ...
prawdziwe.
Zerwałem z kolejną 'cudowną' hollywoodzką gwiazdą.
'Fani pewnie się ucieszą.'
Po chwili zaśmiałem się z samego siebie.
'Czyli teraz na pierwszym miejscu są fani ?
Już nie liczy się to co ja myślę ?
To głupie.
Co sława robi z człowiekiem ...'
Leniwie spoglądam na zegarek.
Jest 12:30.
Co znaczy, że, gdybym naprawdę był umówiony z Venus
powinienem wyjść z domu za jakieś 20 minut ...
'Fuck'
Wyskoczyłem z łóżka i podbiegłem do komody.
Zacząłem wywalać z niej wszystkie rzeczy.
Wyciągnąłem czarne rurki i białą bokserkę.
'Harry skup się. To ma być randka.'
Dokładam do tego szaro-brązową marynarkę z rękawem 3/4.
Do tego czerwone Conversy.
Przeglądam się w lustrze.
'Nie jest źle.'
Lecę do łazienki umyć zęby i ogarnąć włosy.
Trochę perfum i jest OK.
Schodząc na dół zabieram srebrny zegarek Louis'a i
zakładam go na nadgarstek.
W kuchni spotykam zaspanych chłopaków i całkowicie
rozbudzoną Evelin, pilnującą, aby śpiący na stojąco zespół nie oblał się gorącą
kawą.
Duszę w gardle wybuch śmiechu.
- Czyli jednak randka ? - głos Liam'a sprowadza mnie na
ziemię. - Ładnie, ładnie. Tylko uważaj, żeby cię kto nie przyłapał, bo będzie
afera.
- Uuuuu i Tay się nieźle wkurzy. - śmieje się Louis. -
Czekaj. Czy to mój zegarek ?!
- Też Cie kocham. Śpieszę się. Lece. Paaaa ! - zbywam go
i zabierając Evie kanapkę wychodzę z pokoju.
Po drodze szukam jeszcze kluczyków do samochodu i
wybiegam z budynku.
***
[PERSPEKTYWA EVELIN]
Jeszcze przez dłuższą chwilę śmialiśmy się z
wybiegającego Harry'ego.
A potem, jako, że chłopaki nie mieli dziś kompletnie (!)
nic do roboty, zdecydowaliśmy się pójść na spacer po Kensington Garten.
*powiedzmy, że zdecydowaliśmy się - tak na prawdę to
musiałam ich namawiać *
Zmobilizowałam ich do ubrania się i nakazałam wyjść z
domu.
Park był nie daleko, więc (wbrew sprzeciwom z ich strony)
poszliśmy piechotą.
W czasie drogi Louis i Harry wymieniali się głupi
spostrzeżeniami.
Przez chwilę wydawało mi się, że rozumiem czemu fani
wymyślili 'Larry'ego'.
Idąc siedzę cicho i przysłuchuję się rozmowie.
To nawet nie fakt, że nie mam nic do powiedzenia, a
raczej to, że muszę wszystko przemyśleć.
A świeże powietrze zawsze mi pomagało.
'Taki Hazza to ma łatwo ...
Spotyka dziewczynę i ot tak, bezproblemowo idzie sobie z
nią na kawę.
A ja ?
W dziwnej, pełnej problemów i niedomówień sytuacji
spotykam chłopaka, potem w jeszcze głupszej sytuacji dowiaduję się, że coś go
do mnie ciągnie, a teraz ... nie mogę nic zrobić.
Nie mogę mu powiedzieć, że czytałam jego pamiętnik, bo
wkopię Styles'a.
Ale nie mogę też zostawić tego tak jak jest teraz.
Czemu ?
Bo będę mu robić nadzieję, jak jakaś farbowana szmata
bawiąca się ludzkimi uczuciami jak postaciami z Sims'ach.'
- A ty co myślisz Evelin ? - głos Niall'a sprawia, że
wracam myślami do Londynu.
- O czym ? - pytam zdezorientowana.
- Ogarnięta jak zawsze. - Louis śmieje się i targa moje -
i tak już rozwiane na wszystkie strony - włosy.
- Pytanie było czy zrobimy TweetCam'a ? Fani wiedzą, że
jesteśmy w Londynie i mamy wolne. Ucieszyliby się - tłumaczy Niall.
- Nie no, jasne. Tylko czemu mnie o to pytacie ? - mówię
oddając Tomlinsonowi tym samym.
- Bo też w nim będziesz. A możesz nie chcieć. - Zayn
spogląda na mnie jak na idiotkę.
Wywracam oczami.
- Jak chcecie to ja nie widzę problemu. - wzruszam
ramionami.
Chłopaki ciągną mnie na ławkę spory kawałek od alejek,
aby żadna fanka nam nie przeszkadzała.
Siadamy dookoła, a Liam wyciąga Iphone'a.
Pisze tylko krótki wpis na Twitterze 'TWEETCAM z
naszą @EvelinLancome, niestety bez @Harry_Styles :*' i
przechodzi do konkretnej aplikacji.
Po kilku sekundach online licznik nabija ponad 80 000
widzów.
Liczba rośnie z każdą chwilą, a ja otwieram szeroko usta.
Fani zasypują ich pytaniami, a oni starają się wybrać te
najlepsze.
- To jest dobre - pokazuję palcem jedno z nich.
'DO LIAMA: Jak to jest chodzić z tak piękną dziewczyną
jak Danielle ?'
Wszyscy śmiejemy się, a chłopak odpowiada bez cienia
skrępowania.
***
Siedzimy tam już dobre 40 minut, kiedy pada pytanie na
które aż trudno jest mi zareagować.
Kiedy ignorujemy tamto pojawia się SPAM pytań tej samej
treści.
'DO LOUISA: Czemu ty Elle zerwaliście ? Za dobrze się
rozumieliście, żeby ot tak po prostu się rozstać'
Biorę głęboki oddech i spoglądam na
chłopaka.
Wyraźnie się krzywi.
- Jeśli nie powiedzieliśmy Wam dlaczego zerwaliśmy to
chyba jasne, że potrzebujemy trochę prywatności. – zaczyna.
Fani natychmiast się odzywają.
‘Czyli to co powiedzieliście w mediom to kłamstwo ?’
- Rzeczywiście, nie jest to prawda. Zerwaliśmy, bo mieliśmy ważny
powód.
‘JAKI ????? PROSZĘ POWIEDZ !!!!’ – kolejny SPAM.
Wywracam oczami.
Lou otwiera usta żeby coś powiedzieć, ale wtedy nadchodzi
następna wiadomość.
‘TO PRZEZ TĄ BLOND-SMARKULĘ ??? BOŻE, JAK JA JEJ
NIENAWIDZE !!! ZEPSUŁA WASZ ZWIĄZEK :/’
- Ja nic nie zrobiłam ! – bronię się przez fanami.
- Evelin nie ma z tym nic wspólnego.
‘Taaa jasne. Uważaj do uwierzymy. *bo wcale nie robią
milionów zdjęć i wcale nie wyciągnęliście jej na scene* - pisze
jedna z nich, a
inne jej potakują.
- To jeszcze nie znaczy, że macie prawo ją oskarżać o
cokolwiek. – uśmiecham się do Liama w geście podziękowania.
‘No i ? Przecież wiadomo, że to wszystko przez nią. Nie
doceniasz naszej zdolności dedukcji Li J
… szmata’
Pod wiadomością pojawia się mnóstwo odpowiedzi
wyzywających mnie od najgorszych.
Po chwili czytania nie wytrzymuję i wstaję.
Zostawiam chłopaków samych i szybkim krokiem odchodzę.
Niall odprowadza mnie smutnym wzrokiem.
Wiem, że żaden z nich mnie nie zatrzyma i nie oczekuję
tego.
Idę kawałek i siadam na innej ławce.
Zamykam oczy i próbuję sobie wmówić, że wszystko jest w
porządku.
Nie udaję mi się to, ponieważ rozprasza mnie rozmowa
jakiejś zakochanej pary.
Odwracam się i otwieram szerzej oczy.
Na trawie za mną siedzi … Cody Simpson.
Mam ochotę wstać i podbiec do niego, prosząc o autograf i
zdjęcie, ale powstrzymuję się.
Czemu ?
Bo obok niego siedzi piękna brunetka o zielono-brązowych
oczach.
Śmieje się słodko, gdy blondyn całuje ją po szyi.
Przesuwam się lekko, tak, aby nie zauważyli, że ich nie
obserwuję.
Oboje siedzą na dużych czerwonym kocu.
Przyglądam się dziewczynie dokładniej.
Jest szczupła, ma na sobie letnią sukienkę i baleriny,
które zostawiła na brzegu koca.
Ma delikatne rysy twarzy i piękny uśmiech.
Chłopak obejmuje ją od tyłu, wpatrzony w nią jak w obraz.
Rozmawiają o czymś czego na początku nie mogę wyłapać.
Potem dochodzę do wniosku, że Cody zabrał tu Nickę (bo
tak nazywa się owa dziewczyna) tu na wakacje.
Że przyjechali tu, aby nacieszyć się sobą.
Uciec od całego zgiełku i problemów.
Być jedną z tych cudownych zakochanych par,
nieprzejmujących się niczym innym poza sobą.
‘Boże … Jak ja im zazdroszczę …’
Widzę jak nastolatka cieszy się, gdy jej chłopak udaje,
że gryzie ją w szyje niczym wampir i robi jej słodką malinkę.
Po chwili unosi jej podbródek lekko do góry.
- Kocham Cię … - szepcze , ale jednak na tyle głośno, że
jestem w stanie to usłyszeć.
Nicky całuje go delikatnie i zakłada mu ręce na szyję.
Uśmiecham się, ale jednak po moim policzku spływa słona łza.
Zapewne dlatego, że ja też zawsze marzyłam o wielkiej
miłości.
Wpatruję się w nich, gdy nagle wzrok Cody’iego spotyka się
z moim.
- Wszystko w porządku ? – pyta mnie.
- Tak, tak. – mówię szybko i odwracam wzrok.
- Ej czekaj. Znam Cię. Jesteś dziewczyną tego … no …
Tomlinsona z One Direction, no nie ? – zaczyna dziewczyna.
- Em … Nie. Nie jesteśmy razem. Po prostu się
przyjaźnimy. Z resztą chłopaków też. – mówię z naciskiem na ‘resztą’.
- Chodź, usiądź z nami. – mówi Cody i klepie miejsce obok
nich.
Niechętnie wstaję i zajmuję miejsce na kocu.
- Jestem Nicky. – przedstawia się dziewczyna.
- Wiem … - mówię, ale zaraz potem gryzę się w język. –
Znaczy… Miło się poznać. – wyciągam dłoń w jej stronę. – Evelin.
Brunetka ściska ją.
- To teraz powiedz czemu płaczesz. – zaczyna blondyn i
wyraźnie mocniej ściska swoją dziewczynę.
- Miłość jest do bani. – rzucam tylko. A potem
postanawiam wykorzystać okazję na zmianę tematu. – A wy długo jesteście razem ?
- Ponad dwa lata.
- Wow. To długo jak na gwiazdę. – mówię. – Znaczy. Bez urazy.
- Jest ok. Po prostu wszystko jest proste, póki paparazzi
o nas nie wiedzą. – mówi nastolatka. – Nikt się nie czepia. Możemy być sami,
tylko dla siebie.
Zakochani spoglądają sobie słodko w oczy.
Widzę, że Nicky czuje się lekko speszona moją obecnością,
ale Cody widocznie nabrał już dystansu do faktu, że wszyscy się na niego patrzą
i namiętnie ją całuje.
Jednak dziewczyna po chwili odsuwa się od niego i karci
wzrokiem.
Śmieję się z nich cicho.
- Przepraszam. – dziewczyna krzywi się, patrząc na mnie.
- O rany, nie wstydź się. Kiedyś będziesz żałować, że nie
wykorzystałaś każdej sekundy spełnionej z nim.
- Dobrze gada, polać jej. – mówi Cody i przybija mi
piątkę.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo kilka dni z chłopakami dało mi się przekonać jak
bardzo to wszystko jest beznadziejne, kiedy brukowce piszą o Was … Nie dają Wam
prywatności. A potem dochodzą fanki. – wzdycham. Na razie na własnej skórze przekonałam
się tylko o tym ostatnim.
Nicky opiera głowę na jego ramieniu.
- Szkoda, że akurat tak zaczęłaś. Sława potrafi być
piękna. – Cody wzdycha i stara się ukryć rozczarowanie.
Rozglądam się dookoła i widzę Louisa idącego w moja
stronę.
Wyciągam komórkę na chwilę i dochodzę do wniosku, że
TweetCam dalej trwa.
Nie czytam co teraz piszą Directionerki.
Za bardzo się boję i mam wrażenie, że wszystko kręci się teraz
wokół mnie.
Zanim Lou dotrze do nas postanawiam wziąć od Nicky i Cody’iego
numery telefonów.
Dziewczyna daje go bez żadnych obaw, a chłopak chwilę się
wacha.
Po chwili zapisuje mi go jednak, mówiąc, że jeśli będę
potrzebowała pomocy mam śmiało pisać.
Żegnam się z nimi i wstaje.
Wychodzę Louis’owi naprzeciw, ale nic nie mówię.
- Evie. Przepraszam … - zaczyna. – Nie tak miało wyjść …
***
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
Do kawiarni docieram na czas.
Wchodzę do środka i szukam wolnego stolika.
Zauważam jeden, obok okna.
Zajmuję go szybko i czekam.
Kiedy mija 10 minut zaczynam się niecierpliwić.
Ale w tym momencie do lokalu wchodzi roztargniona
brunetka i telefonem w ręku.
- Nicks, cudownie, że się wam układa, ale muszę kończyć.
Poznałaś Evie ? Jak miło. Ale serio. Tak jestem umówiona. Zadzwonię wieczorem.
Paa ! – odsuwa telefon od ucha i szuka mnie wzrokiem.
Po chwili zauważa mnie i podchodzi bliżej.
- Przepraszam za spóźnienie. Nie mogłam złapać żadnej
taksówki. – zaczyna na wstępie.
- Nie ma sprawy. – śmieje się. ‘A myślałem, że to ja się spóźnię’.
Przyglądam się jej, gdy odkłada rzeczy na kanapę.
Uśmiecham się na widok gumowych bransoletek z logo 1D.
- Zamawiamy coś ? – pyta po odłożeniu torby.
- Jasne.
Ja decyduję się na Vanilla Latte, a ona na Iced Vanilla
Latte. Bierzemy do tego dwa kawałki sernika z truskawkami w ramach lunch’u.
Siadamy z powrotem.
Upijam łyk kawy.
- Chciałem ci strasznie podziękować. – zaczynam. – Nie
wiem co bym zrobił bez twojej pomocy.
- Nie mam za co, naprawdę. – śmieje się. – Poza tym to
raczej mój pies niż ja.
Odpowiadam tym samym i wdaję się z nią w rozmowę.
Okazuję się niesamowicie do mnie podobna !
Te same zainteresowania, podobne dziwactwa.
I do tego ten uśmiech…
- O rany zapomniała bym. – mówi po chwili, biorąc do ust
kawałek ciasta. – Moje przyjaciółki mają na twoim punkcie obsesję. I wiem, że
nie wypada, ale …
- Daj mi po prostu te zdjęcia. – mówię, wywracając oczami.
Wyciągam po nie rękę, a gdy dziewczyna daje mi kilka
kartek nasze palce się stykają.
Niby nic specjalnego, ale dla mnie sporo znaczyło.
Nie zabieram ręki przez chwilę.
Uśmiecham się do niej, a potem biorę się za podpisywanie
zdjęć.
‘A nie ładnie nie ufać przyjaciółce – Harry’ – piszę na
jednym z nich, a Venus przesiada się z miejsca naprzeciwko mnie, na miejsce
obok mnie.
Nasze ramiona się stykając.
Brunetka zabiera mi długopis i dorysowuje postaci na
zdjęciu wąsy.
Odbieram go jej i domalowuję jednej z jej przyjaciółek
okulary i bliznę Harry’ego Potter’a.
Wybucham śmiechem.
Vens przygląda mi się uważnie, a potem zaczyna targać
moje loki.
- Masz 5 sekund żeby uciec. – szepczę złowrogo. – 5 … 4 …
3… - na ta liczbę dziewczyna chwyta swoją torbę i zaczyna biec w stronę
wyjścia.
Natychmiast wstaję i biegnę za nią.
Gonię ją przez kilka przecznic, nie zwracając uwagi na
ludzi gapiących się na nas jakbyśmy byli kosmitami albo gorzej.
Gdy oboje jesteśmy zmęczeni widzę jak jej smukłe nogi się
zatrzymują.
- Dobra … - mówi. – Wygrałeś. Nie mam już siły.
Uśmiecham się i odgarniam jej kosmyk włosów z twarzy.
Spoglądam na zegarek.
- Która jest ? – pyta mnie.
- 18:30. – odpowiadam machinalnie.
- Tak późno ? – wytrzeszcza na mnie oczy. – Znaczy … W
sumie wcześnie. – zastanawia się. – Ale to nie zmienia faktu, że muszę już iść.
- Odwiozę Cię. – proponuję szybko.
- Nie, nie trzeba. Poradzę sobie.
- Nalegam. – staję naprzeciwko niej, blokując jej drogę.
- Twój samochód i tak został przy Starbuck’sie.
- No to się przejdziemy. – mówię a zaraz potem schylam
się przed nią. – Czy zechce panienka mi towarzyszyć ? – pytam głosem
dżentelmena i wystawiam rękę w jej stronę.
Śmieje się tylko i bierze mnie pod rękę.
Powoli wracamy, co prawda nieco okrężną drogą, ale
zawsze, a ja podczas podróży zabawiam ją głupi historiami z trasy koncertowej.
Gdy dochodzimy do samochodu nie przerywamy rozmowy i
jedziemy dalej.
Milkniemy dopiero, gdy oboje stoimy już pod jej domem.
Otwieram jej drzwi od auta i pomagam wysiąść.
- Dziękuję. Świetnie się dzisiaj bawiłam. – mówi, gdy
stoimy blisko siebie, niemal stykając twarzami.
- Cała przyjemność po mojej stronie. –mówię z uśmiechem. –
Musimy to powtórzyć.
- Oczywiście. – kiwa głową.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówię.
Staram nacieszyć się najbardziej jak mogę tą krótką
chwilą.
Wpatruję się w jej błękitne oczy.
Jednak, gdy kątem oka zauważam, że w domu, który wskazała
mi Venus zapala się światło wracam do rzeczywistości.
- Muszę już iść. – mówi z wyraźną niechęcią.
- Wiem. – szepczę. Biorę głęboki oddech.
- Dobranoc. – spogląda
na mnie szczęśliwa.
- Dobranoc. – odpowiadam i po chwili wahania całuję ją w
czoło.
A potem wsiadam do auta i zostawiam ją samom z jej
myślami.
W lusterku widzę jak odprowadza mnie wzrokiem.
Wzdycham.
‘Nie będzie łatwo.
Taylor.
Paparazzi.
Fani.
Ale uda mi się.’
***************************************************************
Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale nie miałam
czasu nic napisać.
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
*ZWŁASZCZA TOBIE WERUŚ, NIE MARTW SIĘ BĘDZIESZ JESZCZE W
NASTĘPNYCH ROZDZIAŁACH, TO BYŁ TYLKO TAKI WSTĘP*
I pamiętajcie, że
:
3 COMMENTS = NEW CHAPTER J

świetnie, pisz daleej :D proszę <3
OdpowiedzUsuńAhh...i jeszcze ten ogarnięty Lou, cały on <3 :*
Dziekuje kotek :*
OdpowiedzUsuńHahaah fajny, sama słodycz <3 Dorzuć mnie gdzieś kotek, co??? :3
OdpowiedzUsuńlubie czytac twojego bloga, wpadaj tez do mnie http://yoursmmille.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńpisz daalej :D
OdpowiedzUsuńbardzo lubię czytać twojego bloga :3
zapraszam też do mnie :)
Super^^ Proszę o wejscie --> http://wpogonizaszczesciem-onedirection.blogspot.com
OdpowiedzUsuńOoo mam nadzieje ze Cody się jeszcze pojawi :)
OdpowiedzUsuńHej! twój blog został nominowany do Liebster Award :) Więcej informacji u mnie : http://daga1191-one-direction-opowiadanie.blogspot.com/ : ))
OdpowiedzUsuńCiesze się że zaczęłaś pisać bo twoje notki są boskie ! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ! Zapraszam też do nas dopiero co zaczynam z moją przyjaciółką ale mam nadzieje że ci sie spodoba :)
OdpowiedzUsuńhttp://brother-tell-me-what-you-have-in-life.blogspot.com/
Super !! <3 Pisz dalej, już nie umiem się doczekać *:
OdpowiedzUsuń