- Evvieeeeeee ! Evieeee ? – ktoś wyśpiewał (?!) nad moim uchem. – Jesteśśśmy !
Otwieram oczy i widzę podekscytowanego Harry’ego.
Wyjmuję słuchawki z uszu, ale zaraz potem znów jej
wkładam, bo piski fanów dookoła są nie do zniesienia.
- Yhhh … Oni tak zawsze ? – pytam skrzywiona.
- Kochają nas. – ‘oświeca’ mnie Liam.
Wywracam oczami.
- Idziemy ? – pyta Niall i wszyscy przybijają sobie
piątki.
Wychodzimy z limuzyny i pierwsze co widzę to (niby)
krótki kawałek chodnika prowadzący do budynku.
Jest on ogrodzony metalowymi barierkami, za którymi stoją
setki (wrzeszczących -,-) fanek.
- Ok, to którędy pójdę ja ? – nie zdążyłam jeszcze dobrze
wysiąść z pojazdu.
- Razem z nami, oczywiście. – mówi, któryś z nich, ale
jest tak głośno, że nie rozpoznaję jego głosu.
Czuję jak Lou bierze mnie za lewą rękę, a Zayn za prawą.
Wolnymi rękami machają do fanek, a Niall, Harry i Liam
dają ‘wybrankom’ autografy i cykają sobie z nimi zdjęcia.
- To był głupi pomysł. – mówię do moich przewodników. –
Teraz wszyscy mnie zobaczą.
- No i ? To chyba dobrze, tak poza tym. – rzuca Zayn.
- Marzenie większości dziewczyn. – szczerzy się do mnie
Louis, po czym odwraca się tak, aby wszystkie fanki mogły dokładnie obejrzeć
mój sprany t-shirt i potargane włosy.
Chłopaki podnoszą nasze złączone ręce do góry i przez
chwilę pozują do zdjęć.
Uśmiecham się i udaje zadowoloną, aby nie dać po sobie
poznać jak bardzo mnie to irytuje jak i zarazem przeraża.
Po chwili ruszają dalej i dają mi (w końcu) wejść do
budynku.
Tam krzyki, choć dalej słyszalne, nie są już tak
nieprzyjemne.
Chłopaki oddają swoje kurtki i zmierzają w kierunku
długiego korytarza.
Podążam za nimi, ale w przejściu zatrzymuję mnie (co tu
dużo mówić) ogromny ochroniarz.
- A przepustka jest ? – pyta rozbawiony. – Jeśli nie to
możesz już nawet nie krzyczeć i wyjść po dobroci. A swoich idoli zobaczysz
dopiero na koncer ….
- Ona jest z nami, George. – podbiega do mnie Niall i
szybko ciągnie za rękę. – Jak możesz to poproś Samanthe, żeby wypisała jej
przepustkę, co ? Będziemy w Sali C12.
Odruchowo biegnę za nim.
- Dużo fanek się tak do Was zakrada ? – pytam w między
czasie.
- Zwykle kilka przeskakuje barierki i biegnie za
nami. – odpowiada, gdy dołączamy do pozostałych. – George już się przyzwyczaił
i nawet go to śmieszy.
- W sumie parę razy się zdarzyło, że wzięliśmy takie
fanki na scenę … - uśmiecha się Harry.
- Ale potem był opieprz ja nie mogę … Myślałem, że nas
zabije albo w ogóle kontrakt zerwie … - dopowiada Zayn z głupawym wyrazem
twarzy.
- Taki jak o Gabrielle ? – pytam podchwytliwie.
- Mniej-więcej. – chłopak zbywa mnie gestem dłoni.
Śmieję się.
Po chwili wchodzimy do sali z dużym napisem ‘C12’ na
drzwiach.
Przyglądam się wnętrzu.
Pokój jest duży, ale zapełniony milionem rzeczy.
Gdzieś w kącie stoi stolik z kawą i ciastkami, a tuż obok
niego wieszak z kompletami ubrań.
Oprócz tego mnóstwo kartek, telefonów, mikrofonów, kabli
i ‘zgubionych’ długopisów.
Centralnie na środku znajduje się wielka korkowa tablica
z informacjami adresowanymi do różnych osób.
Podchodzimy do niej, a zespół zagłębia się w zagmatwanej
lekturze.
Czytam kilka z nich.
‘Z.M. numer 122’
‘L.T. wywiad – moved – 12:30 -à 14:50’
‘H.S. fanki 23:40’
Domyślam się, że pierwszym chodzi o numer stroju Zayn’a,
w drugim o przełożenie wywiadu Louisa z 12:30 na 14:50, a ostatnim o jakieś
spotkanie z fankami, albo w sprawie fanek o 23:40 dla Harry’ego.
Ten ostatni wyjmuje długopis i skreśla 23:40.
Chwilę sprawdza coś na Iphone’nie i w przekreślone
miejsce wpisuje 23:10.
‘Niezła forma komunikacji’ – kwituję w myślach.
- Evie, zaraz przyjdzie Samantha, da ci przepustkę. My
pójdziemy się przebrać. A jeśli chodzi o koncert to możesz poczekać tutaj albo
w B38, bo tam jest mniej osób, tyle, że tam jest transmisja występu na żywo. To
już jak wolisz. – informuje mnie Niall, kierując się do przebieralni.
Zirytowana tym, że w tej Sali cały czas ktoś biega
decyduję przenieść się do Sali B38.
W między czasie łapie mnie młoda kobieta w platynowych
blond włosach.
- Przyszłaś z chłopcami, prawda ? – pyta w ten obrzydliwy
słodko-życzliwo-sztuczny sposób.
- Tak, to ja. – krzywię się.
- Świetnie. A mogę wiedzieć jak się nazywasz ?
- Evelin. Evelin Lancome. – odpowiadam i odbieram od niej
przypinkę, którą właśnie wypisała.
- Dziękuję ! – posyła mi kolejny obrzydliwie sztuczny
uśmiech. – Powodzenia z Louis’em.
- Co ? – pytam zdziwiona. – O czym pani mówi ?
- No o was.
- Ale my nie jesteśmy parą. – śmieje się z
niedowierzaniem.
- Pewna jesteś ? A on tak na Ciebie patrzy … - wzdycha.
W jej oczach widzę zazdrość.
- Podoba Ci się, prawda ? – pytam bez cienia nieśmiałości.
- Nie no weź go sobie, jeezu … - jej sztuczna maska znika
jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
- Nie mam nic do Lou. Po prostu mi pomógł. – wzrokiem
pokazuję jej, że chłopak zupełnie mnie nie obchodzi i odchodzę w kierunku sali
B38.
*******
Wskazany pokój jest kilka razy mniejszy i przytulniejszy.
Na jego środku stoi skórzana kanapa, a przed nią ogromny
telewizor, który w tym momencie pokazywał pustą scenę i parę ujęć fanek na
widowni.
Nie musiałam długo czekać kiedy moi nowi przyjaciele
przebrani w czystsze, bardziej sceniczne komplety wyskoczyli na scenę.
Przywitali się z fankami, które zaczęły krzyczeć jeszcze
głośniej.
Po chwili zaczęli śpiewać wszystkie te piosenki, które
moi rówieśnicy tak usilnie starali się przerobić.
Słuchałam ich przez chwilę i doszłam do wniosku, że
chociaż to zupełnie nie moja bajka to nie jest aż takie obrzydliwe.
W między czasie zapraszali na scenę kilka przypadkowych
dziewczyn, które płakały ze szczęścia i podekscytowania.
Na koncertach, na które ja chodzę sami wchodzimy na scenę
i bawimy się razem z wykonawcami.
Ale tutaj wszystko jest inne, więc nawet mnie to nie
dziwi.
- A teraz chcieliśmy zaprosić na scenę jedną szczególną
osobę ! – drze się Niall. – Bo to jej będzie dedykowana ta piosenka !
W tym momencie Harry zbiega ze sceny.
‘Błagam nie !’
‘Tylko nie to’
Moje modły na nic się jednak nie zdały, bo po chwili
brunet wbiega do mojej Sali i ciągnie mnie za rękę.
- Powaliło Was. – rzucam, kiedy biegniemy. – I tak już
się wszyscy napatrzyli na to jak beznadziejnie wyglądam.
- Przestań, wyglądasz świetnie. A teraz chodź.
W pewnym momencie zwalniamy do marszu i dopiero wtedy
wchodzimy na scenę.
Uśmiecham się trochę skrępowana.
Po chwili czuję jak Louis bierze mnie za drugą rękę, a
Niall zaczyna śpiewać.
You’re so pretty when you cry, when you cry
Wasn’t ready to hear you say goodbye
Now you’re tearing me apart, tearing me apart
You’re tearing me apart
Następny jest Zayn.
You’re so London your own style, your own style
And together we’re so good
So girl why are you tearing me apart, tearing me apart
You’re tearing me apart.
Wasn’t ready to hear you say goodbye
Now you’re tearing me apart, tearing me apart
You’re tearing me apart
Następny jest Zayn.
You’re so London your own style, your own style
And together we’re so good
So girl why are you tearing me apart, tearing me apart
You’re tearing me apart.
Potem włącza się Harry.
Did I do something stupid, yeah girl if I blew it
Just tell me what I did, let’s work through it
There’s gotta be some way to get you to want me like before
W refrenie włączają się wszyscy, a Louis spogląda na mnie.
Cuz’
no one ever looks so good in a dress
And
it hurts cuz’ I know you won’t be mine tonight
No
one ever makes me feel like you do
When
you smile, baby tell me how to make it right
Now
all my friends say it’s not really worth it
But
even if that’s true
No
one in the world could stop me
From
not moving on, baby even if I wanted to
Nobody compares to you …
Potem nachodzi zwrotka Lou.
We’re
so Paris when we kissed, when we kiss
I
remember the taste of your lipstick
Now
you’re tearing up my heart, tearing up my heart
You’re tearing up my heart
Refren powtarza się jeszcze kilka razy.
****
Gdy piosenka się kończy Louis ściska moją rękę mocniej i
wszyscy zaczynają żegnać się z fanami.
Piski, choć głośniejsze niż przy wejściu chłopaków, są w
miarę możliwości znośne.
Uśmiecham się ładnie i daję sobie robić zdjęcia wieloma
wystawionymi telefonami komórkowymi.
Po chwili schodzimy ze sceny, a, gdy tylko znikamy z oczu
widowni ja zaczynam bić chłopaków po ramionach.
- Jesteście głupi !!! Co Wam do głowy strzeliło ?
'Posiedzisz sobie spokojnie i posłuchasz muzyki' Taa jasne - a zaraz potem
wyciągniemy Cię na scenę i zaczniemy śpiewać piosenkę, przez którą wszyscy
pomyślą, że chodzę z którymś z Was !!! - pod koniec krzyku zaczynam się śmiać.
- Jesteście głupi. - powtarzam śmiejąc się.
- Miałem pozwolić Ci się nudzić ? Nie ma mowy. - rzuca
Harry. - A piosenkę wybierał Niall. - gładko wybrnął z sytuacji.
- No co ? Pasuje. - odpowiedział blondyn.
Zamyśliłam się nad jego słowami.
'You're so pretty when you cry ...' - poniekąd to mogło
być o nie chociaż nie wydaje mi się, żebym była ładna, gdy płaczę.
'Wasn’t ready to hear
you say goodbye' - to może się odnosić do tej mojej wczorajszej
'ucieczki' ... ?
'You’re so London your own style, your own style' - coś w tym jest.
- Ej jesteś pewny, że to
ty wybierałeś piosenkę ? - pytam Nialla.
- No niby ja.
- Niby ? - dociekam.
Patrzy na mnie wzrokiem w stylu 'jezu no czy to takie
istotne'.
Szczerzę zęby w odpowiedzi.
Chłopak spogląda na Louis’a i kręci przecząco głową.
‘Czyli Louis. Mogłam się spodziewać’ – staram się nie
uśmiechnąć.
- Ale będzie jutro afera ! Ja nie mogę … -wywraca oczami
Zayn. – Odjebało Wam zupełnie chłopaki .
- Czemu niby ? – pytam chociaż doskonale wiem o co
chodzi.
- Dobrze, że jesteś chuda to przynajmniej nie stwierdzą,
że w ciąży jesteś. – kwituje Liam.
- LOL zdarzały się takie przypadki ?
- GŁÓWNIE takie. – dopowiada.
Śmieję się.
- Rany … Patrzcie ile biletów VIP … - warczy Harry, gdy
dochodzimy do tablicy z ogłoszeniami. – To nam zajmie z godzinę …
- Tylko 29. – patrzę na niego pytająco.
- Powiedzmy, że każdy po 8 minut. Masakra.
Wzruszam ramionami.
- Gdybym mogła jakoś pomóc to bym pomogła. – mówię.
- Tak, tak jasne. Niestety będziesz musiała tu poczekać.
- Nie no jasne. Wasza praca. – posyłam im uroczy uśmiech.
– Lećcie już. Im szybciej zaczniecie tym szybciej skończycie.
Kiwają zgodnie głowami i idą.
- Ej Lou ? – zatrzymuję go. – Możemy chwilę pogadać ?
****
'rozdział inspirowany piosenką Nobody Compares' (możecie jej posłuchać na blogu)
'rozdział inspirowany piosenką Nobody Compares' (możecie jej posłuchać na blogu)
Dziękuję za 400 wejść na blogu J
To znaczy tyle, że jesteście tu, ale nie komentujecie,
więc wprowadzę zasadę 3 COMMENTS = NEW CHAPTER
Znaczy to tyle, że nawet jeśli napisze nowy rozdział to
nie wstawie go dopóki pod poprzednim nie będzie 3 komentarzy.
A tak na marginesie to co myślicie o Haylor ? Ja tam nic
do niech nie mam, niech się sobą nacieszą :D
To tyle na dziś, dobranoc miśki,
JUSTSOPHIE

świetne! pisz dalej czekam!
OdpowiedzUsuńzapraszam też do siebie dopiero zaczynam i jestem ciekawa co myślą o moim opowiadaniu inni :)
http://tonks-onedirection-opowiadania.blogspot.com/
Bardzo fajny, i czekam na kolejny rozdział ;3 Trzymaj się ♥
OdpowiedzUsuńMeeeeega czekam na dalsze :)
OdpowiedzUsuńBoskieeeee! Czekam na next xx
OdpowiedzUsuń