Schodzimy na dół powoli, w ciszy.
Chłopaki oglądają nowy odcinek The Vampire Diaries na CWtv.
Przyłączam się do nich, wskakując na kanapę, pomiędzy
Harry’ego i Niall’a.
Wszyscy uśmiechają się głupawo , a ja posyłam Zayn’owi
mordercze spojrzenie.
- No co ? Darłaś się tak, że chyba w domu obok było Cię
słychać. Już miałem wzywać policję , żeby zgłosić naruszenie porządku !
Pokazuję gestem
dłoni, że jego śmierć będzie długa i bolesna, a potem próbuję wyłapać co do tej
pory wydarzyło się w serialu.
Po chwili zawiedziona dochodzę do wniosku, że to powtórka
8 odcinka 4 sezonu i, że widziałam ją
już kilka razy.
Znudzona wstaję i idę do kuchni po herbatę.
Harry wstaje i idzie za mną.
- Możemy pogadać ? – pyta, gdy wlewam wodę do czajnika.
- Jasne. Głównie po to zeszłam na dół. – uśmiecham się,
ale, gdy chłopak nie odwzajemnia gestu zaczynam się niepokoić.
- Chcesz się przejść ? – czuję, że to była raczej
sugestia, a nie pytanie, więc kiwam głową.
Mam na sobie legginsy i rozciągniętą bokserkę, którą
założyłam z myślą o oglądaniu filmu do późna, ale świadoma, że mało kto chodzi
na spacery o 1 rano dokładam to tego tylko trampki.
Harry narzuca na siebie bluzę i wychodzimy.
Widzę, że reszta zespołu odprowadza nas wzrokiem.
Zapewne są już ‘wtajemniczeni’.
W ciszy wychodzimy na ulicę.
Idziemy chwilę drogą.
Nie widać nic w promieniu kilku metrów.
Latarnie już dawno nie świecą, a chmury zasłaniają
księżyc.
- Ok. Czas przestać udawać, że jest w porządku. – mówię
zatrzymując go. – A teraz powiedz o co chodzi.
Brunet gestem ręki pokazuje starą ,drewnianą ławkę przy
drodze.
- Jasne. – patrzę na niego motywującym wzrokiem.
Siadamy na ławce.
Widzę, że trudno jest się mu przełamać.
Opieram głowę o jego ramie.
- No wyrzuć to z siebie. – mówię całkowicie poważnie. –
Im dłużej będziesz to w sobie dusił tym potem będzie Ci trudniej.
- Pamiętasz tą dziewczynę ? – nie patrzy na mnie.
Zakładam, że jest mu tak sto razy łatwiej.
- Venus ? – marszczę czoło.
- Taa.
- Wydaje się fajna. – chyba nic więcej nie jestem o niej
w stanie powiedzieć.
- Uratowała mnie. – słowa same zaczynają wypływać mu z
ust. – Nie wiem czy to normalne, ale męczy mnie świadomość, że, gdyby nie ona
leżał bym teraz w szpitalu, albo gorzej. Źle się z tym czuję. Nie zdążyłem jej
wystarczająco podziękować.
- Ona tego nie potrzebuje. Nie chciała nic więcej,
widziałeś przecież. Myślę, że sam fakt, że Ci pomogła jest dla niej
wystarczającą nagrodą.
- Nie rozumiesz, Evie. JA tego potrzebuję. Nie umiem
teraz przestać o tym myśleć.
- To zadzwoń do niej. Zabierz ją gdzieś. Porozmawiajcie.
- Nie mogę.
- Czemu niby ? Chyba nie próbujesz mi wmówić, że Wielki i
Sławny Harry Styles boi się zabrać gdzieś dziewczynę !?
- To nie to.
Czekam aż skończy.
- Po prostu boję się, że … jeśli poznam ją lepiej to …
- Nie mów tego Harry. – przerywam mu.
Już wiem do czego pije.
- Dlaczego ? – pyta się smutnawo.
- Masz Taylor. Z tego co słyszałam kochacie się. Nie
możesz jej tego zrobić. – mówię delikatnie, starając się jej nie zranić.
- I ? Taylor jest perfekcyjna, wiecznie perfekcyjna. Przy
niej błąd do całkowite skreślenie z listy. Ta dziewczyna … Ona jest inna.
- Nic o niej nie wiesz. – sprowadzam go na ziemię.
- A ty wiedziałaś cokolwiek o Louisie, kiedy
zaproponował, że weźmie Cię do domu ?
- Nie miałam wyjścia.
- Ja też nie mam.
Po tej krótkiej wymianie zdań oboje milkniemy.
- Jak to nie masz wyboru ? – zaczynam cicho.
- Nie chcę przez cały ten czas żyć ze świadomością, że
nie znam dziewczyny, która ocaliła mi życie.
- Harry powinieneś się teraz posłuchać. Gadasz teraz
jakbyś był bohaterem jednego z tych blogów o One Direction, w których chłopak
już w drugim rozdziale pierdoli jak bardzo kocha główną bohaterkę, ale nie
sobą. Pomyśl. Jeśli chcesz się z nią spotkać – zadzwoń do niej. Ale nie zrywaj
z Taylor. A przynajmniej nie w taki okrutny sposób. Jeśli nie będzie Ci z nią
dobrze to zrobisz to, ale na razie … nawet nie znasz tej dziewczyny.
- Tak myślisz ? - krzywi się.
- Inaczej bym tego nie mówiła. – przyciskam go do siebie.
– A teraz weź ode mnie ten głupi numer i do dzieła.
Loczek śmieję się i przepisuje numer z mojej komórki.
- A jak z tobą ? – pyta, po skończeniu zadania.
- Co ?
- Jak z tobą.
- O co Wam wszystkim chodzi ? Samantha, Miriam i Venus.
Więc jesteś już czwartą osobą.
- Wiesz czemu ? Bo oni wszyscy widzieli jak patrzył na Eleanor,
kiedy jeszcze wszystko było dobrze. I porównują to z tym jak patrzy na Ciebie
teraz.
- I co widzą ? – pytam lekko zirytowana.
- Oj przestań. My też to widzimy. Odkąd przyprowadził Cię
do tej głupiej limuzyny.
Odsuwam się od niego, aby móc spojrzeć mu w oczy.
- Wszystkim Wam się coś poprzewracało w głowach.
- A może to po postu ty jesteś na to ślepa ?
- Skąd ty to niby wiesz ?
- Czytałem jego pamiętnik. – odpowiada i szczerzy się.
Jeszcze wydaje się z tego dumny.
- CO ZROBIŁEŚ ?! – krzyczę, a echo mojego głosu niesie
się jeszcze długo po osiedlu.
- Zostawił go na kanapie. – tłumaczy się chłopak. – I po
prostu aż ciężko było nie …
Kiepsko mu idzie.
- Dobra, dobra cicho. Co się stało to się nie odstanie.
Przynajmniej zachowaj to czego się dowiedziałeś dla siebie.
- Czyli nie chcesz wiedzieć ?
- Nie. – patrzę na niego szczerze. – Nie chcę wiedzieć
więcej niż to konieczne.
- Twój wybór. – wzrusza ramionami. – A co ty o nim
myślisz ?
- Myślę … Myślę, że trudno byłoby znaleźć kogoś, kto
potrafi pomóc bardziej on. – szepczę. – Jest świetnym przyjacielem.
- Tylko tyle ?
- Harry, znam do od kilku dni. I tak dziwię się sobie, że
tak mu ufam. Normalnie potrzebuję ze sto razy więcej czasu. Zanim
zaprzyjaźniłam się z Miriam hejtowałyśmy się przez ponad rok …
- Ale wiesz, że on nie będzie się powstrzymywał ?
‘Co ?’ – maszczę brwi.
- Za bardzo przypominasz mu Eleanor.
Zamieram.
- Co ty właśnie powiedziałeś ? – czuję jak przyśpiesza mi
oddech.
- Że przypominasz mu Eleanor.
- Nie wyglądam jak ona. – szepczę.
- Ale zachowujesz się dokładnie jak ona. Tak bardzo za
nią tęskni …
Tępe ukłucie w sercu.
Zawiedzenie ?
Nie.
To nie to.
To bardziej świadomość, że jest dla mnie taki miły
głównie dlatego, że przypominam jego byłą dziewczynę.
- Wracajmy. – mówię szorstko do Harry’ego i wstaję.
- Ej ej ! – łapie mnie za rękę. – Chyba nie jesteś zła ?
- Niby za co mam być ? – pytam udając, że wszystko w
porządku.
- Miałem Ci tego nie mówić.
- I ? Nic się nie stało.
- Oj nie przesadzaj. I tak nas nie lubisz. – chyba chciał
mnie pocieszyć, ale przyznaję, że nie wyszło mu to.
Spoglądam na niego sceptycznie.
- Jeśli kiedyś będziesz chciał jakoś pomóc dziewczynie …
- zaczynam sarkastycznie. – Po prostu tego nie rób. A poza tym … lubię was. – dodaję.
Uśmiecha się lekko po czym kierujemy z powrotem w stronę
domu.
***
Gdy wchodzimy do budynku dochodzimy do wniosku, że cała
reszta zasnęła przy jakimś głupim filmie akcji.
Śmiejemy się z nich chwilę, a potem oboje idziemy na
górę.
Harry dziękuje mi rozmowę i mówi ładnie ‘Dobranoc’ po
czym idzie do siebie.
***
Wchodzę do swojego pokoju wciągnięta w wir nie
wyjaśnionych uczuć.
‘Ok Evelin skup się …
Harry’emu podoba się Venus.
To przecież widać.
Nie mówię, że od razu się w niej zakochał czy inne takie.
Po prostu mu się podoba.
Zgadzam się z tym – jest ładna.
Co o tym myślę ?
Cieszę się razem z nim.
Druga sprawa to mój Ojciec.
Nienawidzę go.
Ale nie mogę zostawić Adii na dobre.
W końcu to moja siostra, a mama chciałaby, abym się nią
zajęła.
Czyli muszę tam wrócić…
Ale proszę … Jeszcze nie teraz.
Nie jestem jeszcze gotowa.’
Na koniec zostawiam sobie najtrudniejszą sprawę.
‘Louis.’
‘Co do niego mam ?
Niby nic.
Tylko przyjaciel.
- No to teraz tłumacz się przyjaciółko. – rzuca cichy
głosik w mojej głowie. Potocznie mówię na niego Ana, bo Miriam mówiła mi, że
takie zachowania są charakterystyczne u anorektyczek. – Co to było za dziwne
uczucie, gdy Harry powiedział, że przypominasz Lou Eleanor ?
To …
To nie było nic.
- Ta jasne ! Czułam to razem z tobą.
Ale naprawdę.
- Pomyśl. Wysil głowę. I tak masz wolne, więc nie gadaj,
że musisz iść spać.
To było ... może po prostu trochę się zawiodłam ?
- Na czym ?
Myślałam, że naprawdę mu na mnie zależy.
- Skąd wiesz, że nie ?
Spędza ze mną czas, bo przypominam mu Eleanor. To przez
to zabrał mnie na scenę i do fanów. Chciał wrócić do chwil spędzonych z nią
jeszcze raz … Po prostu za nią tęskni, a ja służę mu za zabawkę … ’
W tym momencie Ana znika.
Zamiast niej z moim gardle pojawia się duża gula.
Już wiem co to jest.
Odrzucenie.
Czułam je już kiedyś.
Kiedy ojciec zaczął pić.
Przestał pocieszać mnie, gdy byłam smutna.
Olewał mnie.
Chociaż sytuacja tutaj jest o 180o inna, czuję
to samo.
Gdy słyszę ciche pukanie do drzwi zaciskam oczy.
‘Jest w porządku’
- Proszę. – mówię cicho.
I tak pewnie nikt by tego nie usłyszał, więc nie dziwię
się, gdy Harry wchodzi do pokoju dopiero kilka minut potem.
- Co tam ? – zaczyna cicho.
- Jakoś leci. – odpowiadam zaciekawiona po co przyszedł.
‘Nie ma opcji, że bez powodu’
- Myślę, że powinnaś to przeczytać. – mówi i kładzie
czarny zeszyt na krawędzi mojego łóżka. – Może zrozumiesz o czym mówiłem …
Nigdy nie byłem zbyt dobry w tłumaczeniu, a jeśli znienawidzisz go przez mnie to on mi tego nigdy nie wybaczy.
- Harry, powiedz proszę, że to nie jest pamiętnik Louisa.
- Ok. To nie jest pamiętnik Louisa.
- Serio ?
- Nie.
- Głupi jesteś. – rzucam w niego poduszką. – Zabieraj to
i oddaj właścicielowi.
- Evie… Naprawdę powinnaś to przeczytać.
- To co tam pisze to jego prywatna sprawa.
- Ale jeżeli pisze o tobie to już chyba też po części
twoja, no nie ?
- Dobrze wiesz, że to nie działa w ten sposób.
- Evelin. Proszę.
- Nienawidzę Cię. – mówię, ale zaraz potem delikatnie się
uśmiecham. – Dobrze. Ale jak tylko skończę to zeszyt wraca do Lou.
- Jasne, oczywiście.
- I tak jesteś głupi.
- Wiem. – mówi i wstaje. – Dobrych snów. I … miłej
lektury.
- Idź już. – syczę pokazując mu serduszko.
Gdy chłopak zamyka za sobą drzwi, układam się wygodnie na
łóżku i otwieram notes.
‘Drogi Pamiętniku …’
************************************************
DZIĘKUJĘ ZA PONAD 1000 WEJŚĆ NA BLOGU !!! JESTEŚCIE
CUDOWNI <3
Rozdział dedykowany mojej Miriam :3
Pamiętajcie o 3 COMMENTS -> NEW CHAPTER xd (jestem złą
bloggerką wiem)
No i jeszcze Zarry na miły koniec dnia J

Dobrze wiesz o tym że napiszę teraz w tym poście, że masz pisac albo cos ci sie stanie i jutro zrobisz nowy rozdział prawda?
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, jestem okropnie ciekawa co Loui napisał.... Chyba zakochałam się w twoim blogu, tak zdecydowanie uwiódł mnie swoją tajemniczością i charakterem głównej bohaterki, który czasami przypomina mi mój.... Dziękuje za ten najwspanialszy rozdział, nie mogę się doczekać następnego, myślę, że mam to uczucie TYLKO przy tym blogu....
OdpowiedzUsuń@Ismira_z
Dawaj dawaj, jutro ma być następny rozdział :D \ K.
OdpowiedzUsuńbardzo mi się podoba :) pisz dalej :)
OdpowiedzUsuńi zapraszam do siebie na http://to-make-dreams-were-real.blog.pl/
dopiero zaczynam :)