piątek, 18 stycznia 2013

Chapter nine


*ROZDZIAŁ DEDYKOWANY MOJEJ WERONICE (W13) <3*

[PERSPEKTYWA HARRY'EGO]
Rano budzę się, ale jeszcze długo nie otwieram oczu.
Przez powieki widzę ostre promienie słoneczne i delikatne ruchy firanki, którą bawi się wiatr.
Wdycham głęboko kilka razy i uchylam powieki.
Mam wrażenie jakby wszystko co się wczoraj wydarzyło było tylko snem.
Bardzo realistycznym, ale jednak snem.
Jedynie wysoki głos Evie trzyma mnie na Ziemi.
Dzięki niej to wszystko wydaje się bardziej ... prawdziwe.
Zerwałem z kolejną 'cudowną' hollywoodzką gwiazdą.
'Fani pewnie się ucieszą.'
Po chwili zaśmiałem się z samego siebie.
'Czyli teraz na pierwszym miejscu są fani ?
Już nie liczy się to co ja myślę ?
To głupie.
Co sława robi z człowiekiem ...'
Leniwie spoglądam na zegarek.
Jest 12:30.
Co znaczy, że, gdybym naprawdę był umówiony z Venus powinienem wyjść z domu za jakieś 20 minut  ...
'Fuck'
Wyskoczyłem z łóżka i podbiegłem do komody.
Zacząłem wywalać z niej wszystkie rzeczy.
Wyciągnąłem czarne rurki i białą bokserkę.
'Harry skup się. To ma być randka.'
Dokładam do tego szaro-brązową marynarkę z rękawem 3/4.
Do tego czerwone Conversy.
Przeglądam się w lustrze.
'Nie jest źle.'
Lecę do łazienki umyć zęby i ogarnąć włosy.
Trochę perfum i jest OK.
Schodząc na dół zabieram srebrny zegarek Louis'a i zakładam go na nadgarstek.
W kuchni spotykam zaspanych chłopaków i całkowicie rozbudzoną Evelin, pilnującą, aby śpiący na stojąco zespół nie oblał się gorącą kawą.
Duszę w gardle wybuch śmiechu.
- Czyli jednak randka ? - głos Liam'a sprowadza mnie na ziemię. - Ładnie, ładnie. Tylko uważaj, żeby cię kto nie przyłapał, bo będzie afera.
- Uuuuu i Tay się nieźle wkurzy. - śmieje się Louis. - Czekaj. Czy to mój zegarek ?!
- Też Cie kocham. Śpieszę się. Lece. Paaaa ! - zbywam go i zabierając Evie kanapkę wychodzę z pokoju.
Po drodze szukam jeszcze kluczyków do samochodu i wybiegam z budynku.
***
[PERSPEKTYWA EVELIN]
Jeszcze przez dłuższą chwilę śmialiśmy się z wybiegającego Harry'ego.
A potem, jako, że chłopaki nie mieli dziś kompletnie (!) nic do roboty, zdecydowaliśmy się pójść na spacer po Kensington Garten.
*powiedzmy, że zdecydowaliśmy się - tak na prawdę to musiałam ich namawiać *
Zmobilizowałam ich do ubrania się i nakazałam wyjść z domu.
Park był nie daleko, więc (wbrew sprzeciwom z ich strony) poszliśmy piechotą.
W czasie drogi Louis i Harry wymieniali się głupi spostrzeżeniami.
Przez chwilę wydawało mi się, że rozumiem czemu fani wymyślili 'Larry'ego'.
Idąc siedzę cicho i przysłuchuję się rozmowie.
To nawet nie fakt, że nie mam nic do powiedzenia, a raczej to, że muszę wszystko przemyśleć.
A świeże powietrze zawsze mi pomagało.
'Taki Hazza to ma łatwo ...
Spotyka dziewczynę i ot tak, bezproblemowo idzie sobie z nią na kawę.
A ja ?
W dziwnej, pełnej problemów i niedomówień sytuacji spotykam chłopaka, potem w jeszcze głupszej sytuacji dowiaduję się, że coś go do mnie ciągnie, a teraz ... nie mogę nic zrobić.
Nie mogę mu powiedzieć, że czytałam jego pamiętnik, bo wkopię Styles'a.
Ale nie mogę też zostawić tego tak jak jest teraz.
Czemu ?
Bo będę mu robić nadzieję, jak jakaś farbowana szmata bawiąca się ludzkimi uczuciami jak postaciami z Sims'ach.'
- A ty co myślisz Evelin ? - głos Niall'a sprawia, że wracam myślami do Londynu.
- O czym ? - pytam zdezorientowana.
- Ogarnięta jak zawsze. - Louis śmieje się i targa moje - i tak już rozwiane na wszystkie strony - włosy.
- Pytanie było czy zrobimy TweetCam'a ? Fani wiedzą, że jesteśmy w Londynie i mamy wolne. Ucieszyliby się - tłumaczy Niall.
- Nie no, jasne. Tylko czemu mnie o to pytacie ? - mówię oddając Tomlinsonowi tym samym.
- Bo też w nim będziesz. A możesz nie chcieć. - Zayn spogląda na mnie jak na idiotkę.
Wywracam oczami.
- Jak chcecie to ja nie widzę problemu. - wzruszam ramionami. 
Chłopaki ciągną mnie na ławkę spory kawałek od alejek, aby żadna fanka nam nie przeszkadzała.
Siadamy dookoła, a Liam wyciąga Iphone'a.
Pisze tylko krótki wpis na Twitterze 'TWEETCAM z naszą @EvelinLancome, niestety bez @Harry_Styles :*' i przechodzi do konkretnej aplikacji.
Po kilku sekundach online licznik nabija ponad 80 000 widzów.
Liczba rośnie z każdą chwilą, a ja otwieram szeroko usta.
Fani zasypują ich pytaniami, a oni starają się wybrać te najlepsze.
- To jest dobre - pokazuję palcem jedno z nich.
'DO LIAMA: Jak to jest chodzić z tak piękną dziewczyną jak Danielle ?'
Wszyscy śmiejemy się, a chłopak odpowiada bez cienia skrępowania.
***
Siedzimy tam już dobre 40 minut, kiedy pada pytanie na które aż trudno jest mi zareagować.
Kiedy ignorujemy tamto pojawia się SPAM pytań tej samej treści.
'DO LOUISA: Czemu ty Elle zerwaliście ? Za dobrze się rozumieliście, żeby ot tak po prostu się rozstać'
Biorę głęboki oddech i spoglądam na chłopaka.
Wyraźnie się krzywi.
- Jeśli nie powiedzieliśmy Wam dlaczego zerwaliśmy to chyba jasne, że potrzebujemy trochę prywatności. – zaczyna.
Fani natychmiast się odzywają.
‘Czyli to co powiedzieliście w mediom to kłamstwo ?’
- Rzeczywiście, nie jest  to prawda. Zerwaliśmy, bo mieliśmy ważny powód.
‘JAKI ????? PROSZĘ POWIEDZ !!!!’ – kolejny SPAM.
Wywracam oczami.
Lou otwiera usta żeby coś powiedzieć, ale wtedy nadchodzi następna wiadomość.
‘TO PRZEZ TĄ BLOND-SMARKULĘ ??? BOŻE, JAK JA JEJ NIENAWIDZE !!! ZEPSUŁA WASZ ZWIĄZEK :/’
- Ja nic nie zrobiłam ! – bronię się przez fanami.
- Evelin nie ma z tym nic wspólnego.
‘Taaa jasne. Uważaj do uwierzymy. *bo wcale nie robią milionów zdjęć i wcale nie wyciągnęliście jej na scene* - pisze
 jedna z nich, a inne jej potakują.
- To jeszcze nie znaczy, że macie prawo ją oskarżać o cokolwiek. – uśmiecham się do Liama w geście podziękowania.
‘No i ? Przecież wiadomo, że to wszystko przez nią. Nie doceniasz naszej zdolności dedukcji Li J … szmata’
Pod wiadomością pojawia się mnóstwo odpowiedzi wyzywających mnie od najgorszych.
Po chwili czytania nie wytrzymuję i wstaję.
Zostawiam chłopaków samych i szybkim krokiem odchodzę.
Niall odprowadza mnie smutnym wzrokiem.
Wiem, że żaden z nich mnie nie zatrzyma i nie oczekuję tego.
Idę kawałek i siadam na innej ławce.
Zamykam oczy i próbuję sobie wmówić, że wszystko jest w porządku.
Nie udaję mi się to, ponieważ rozprasza mnie rozmowa jakiejś zakochanej pary.
Odwracam się i otwieram szerzej oczy.
Na trawie za mną siedzi … Cody Simpson.
Mam ochotę wstać i podbiec do niego, prosząc o autograf i zdjęcie, ale powstrzymuję się.
Czemu ?
Bo obok niego siedzi piękna brunetka o zielono-brązowych oczach.
Śmieje się słodko, gdy  blondyn całuje ją po szyi.
Przesuwam się lekko, tak, aby nie zauważyli, że ich nie obserwuję.
Oboje siedzą na dużych czerwonym kocu.
Przyglądam się dziewczynie dokładniej.
Jest szczupła, ma na sobie letnią sukienkę i baleriny, które zostawiła na brzegu koca.
Ma delikatne rysy twarzy i piękny uśmiech.
Chłopak obejmuje ją od tyłu, wpatrzony w nią jak w obraz.
Rozmawiają o czymś czego na początku nie mogę wyłapać.
Potem dochodzę do wniosku, że Cody zabrał tu Nickę (bo tak nazywa się owa dziewczyna) tu na wakacje.
Że przyjechali tu, aby nacieszyć się sobą.
Uciec od całego zgiełku i problemów.
Być jedną z tych cudownych zakochanych par, nieprzejmujących się niczym innym poza sobą.
‘Boże … Jak ja im zazdroszczę …’
Widzę jak nastolatka cieszy się, gdy jej chłopak udaje, że gryzie ją w szyje niczym wampir i robi jej słodką malinkę.
Po chwili unosi jej podbródek lekko do góry.
- Kocham Cię … - szepcze , ale jednak na tyle głośno, że jestem w stanie to usłyszeć.
Nicky całuje go delikatnie i zakłada mu ręce na szyję.
Uśmiecham się, ale jednak po moim policzku spływa słona łza.
Zapewne dlatego, że ja też zawsze marzyłam o wielkiej miłości.
Wpatruję się w nich, gdy nagle wzrok Cody’iego spotyka się z moim.
- Wszystko w porządku ? – pyta mnie.
- Tak, tak. – mówię szybko i odwracam wzrok.
- Ej czekaj. Znam Cię. Jesteś dziewczyną tego … no … Tomlinsona z One Direction, no nie ? – zaczyna dziewczyna.
- Em … Nie. Nie jesteśmy razem. Po prostu się przyjaźnimy. Z resztą chłopaków też. – mówię z naciskiem na ‘resztą’.
- Chodź, usiądź z nami. – mówi Cody i klepie miejsce obok nich.
Niechętnie wstaję i zajmuję miejsce na kocu.
- Jestem Nicky. – przedstawia się dziewczyna.
- Wiem … - mówię, ale zaraz potem gryzę się w język. – Znaczy… Miło się poznać. – wyciągam dłoń w jej stronę. – Evelin.
Brunetka ściska ją.
- To teraz powiedz czemu płaczesz. – zaczyna blondyn i wyraźnie mocniej ściska swoją dziewczynę.
- Miłość jest do bani. – rzucam tylko. A potem postanawiam wykorzystać okazję na zmianę tematu. – A wy długo jesteście razem ?
- Ponad dwa lata.
- Wow. To długo jak na gwiazdę. – mówię. – Znaczy. Bez urazy.
- Jest ok. Po prostu wszystko jest proste, póki paparazzi o nas nie wiedzą. – mówi nastolatka. – Nikt się nie czepia. Możemy być sami, tylko dla siebie.
Zakochani spoglądają sobie słodko w oczy.
Widzę, że Nicky czuje się lekko speszona moją obecnością, ale Cody widocznie nabrał już dystansu do faktu, że wszyscy się na niego patrzą i namiętnie ją całuje.
Jednak dziewczyna po chwili odsuwa się od niego i karci wzrokiem.
Śmieję się z nich cicho.
- Przepraszam. – dziewczyna krzywi się, patrząc na mnie.
- O rany, nie wstydź się. Kiedyś będziesz żałować, że nie wykorzystałaś każdej sekundy spełnionej z nim.
- Dobrze gada, polać jej. – mówi Cody i przybija mi piątkę.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo kilka dni z chłopakami dało mi się przekonać jak bardzo to wszystko jest beznadziejne, kiedy brukowce piszą o Was … Nie dają Wam prywatności. A potem dochodzą fanki. – wzdycham. Na razie na własnej skórze przekonałam się tylko o tym ostatnim.
Nicky opiera głowę na jego ramieniu.
- Szkoda, że akurat tak zaczęłaś. Sława potrafi być piękna. – Cody wzdycha i stara się ukryć rozczarowanie.
Rozglądam się dookoła i widzę Louisa idącego w moja stronę.
Wyciągam komórkę na chwilę i dochodzę do wniosku, że TweetCam dalej trwa.
Nie czytam co teraz piszą Directionerki.
Za bardzo się boję i mam wrażenie, że wszystko kręci się teraz wokół mnie.
Zanim Lou dotrze do nas postanawiam wziąć od Nicky i Cody’iego numery telefonów.
Dziewczyna daje go bez żadnych obaw, a chłopak chwilę się wacha.
Po chwili zapisuje mi go jednak, mówiąc, że jeśli będę potrzebowała pomocy mam śmiało pisać.
Żegnam się z nimi i wstaje.
Wychodzę Louis’owi naprzeciw, ale nic nie mówię.
- Evie. Przepraszam … - zaczyna. – Nie tak miało wyjść …
***
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
Do kawiarni docieram na czas.
Wchodzę do środka i szukam wolnego stolika.
Zauważam jeden, obok okna.
Zajmuję go szybko i czekam.
Kiedy mija 10 minut zaczynam się niecierpliwić.
Ale w tym momencie do lokalu wchodzi roztargniona brunetka i telefonem w ręku.
- Nicks, cudownie, że się wam układa, ale muszę kończyć. Poznałaś Evie ? Jak miło. Ale serio. Tak jestem umówiona. Zadzwonię wieczorem. Paa ! – odsuwa telefon od ucha i szuka mnie wzrokiem.
Po chwili zauważa mnie i podchodzi bliżej.
- Przepraszam za spóźnienie. Nie mogłam złapać żadnej taksówki. – zaczyna na wstępie.
- Nie ma sprawy. – śmieje się. ‘A myślałem, że to ja się spóźnię’.
Przyglądam się jej, gdy odkłada rzeczy na kanapę.
Uśmiecham się na widok gumowych bransoletek z logo 1D.
- Zamawiamy coś ? – pyta po odłożeniu torby.
- Jasne.
Ja decyduję się na Vanilla Latte, a ona na Iced Vanilla Latte. Bierzemy do tego dwa kawałki sernika z truskawkami w ramach lunch’u.
Siadamy z powrotem.
Upijam łyk kawy.
- Chciałem ci strasznie podziękować. – zaczynam. – Nie wiem co bym zrobił bez twojej pomocy.
- Nie mam za co, naprawdę. – śmieje się. – Poza tym to raczej mój pies niż ja.
Odpowiadam tym samym i wdaję się z nią w rozmowę.
Okazuję się niesamowicie do mnie podobna !
Te same zainteresowania, podobne dziwactwa.
I do tego ten uśmiech…
- O rany zapomniała bym. – mówi po chwili, biorąc do ust kawałek ciasta. – Moje przyjaciółki mają na twoim punkcie obsesję. I wiem, że nie wypada, ale …
- Daj mi po prostu te zdjęcia.  – mówię, wywracając oczami.
Wyciągam po nie rękę, a gdy dziewczyna daje mi kilka kartek nasze palce się stykają.
Niby nic specjalnego, ale dla mnie sporo znaczyło.
Nie zabieram ręki przez chwilę.
Uśmiecham się do niej, a potem biorę się za podpisywanie zdjęć.
‘A nie ładnie nie ufać przyjaciółce – Harry’ – piszę na jednym z nich, a Venus przesiada się z miejsca naprzeciwko mnie, na miejsce obok mnie.
Nasze ramiona się stykając.
Brunetka zabiera mi długopis i dorysowuje postaci na zdjęciu wąsy.
Odbieram go jej i domalowuję jednej z jej przyjaciółek okulary i bliznę Harry’ego Potter’a.
Wybucham śmiechem.
Vens przygląda mi się uważnie, a potem zaczyna targać moje loki.
- Masz 5 sekund żeby uciec. – szepczę złowrogo. – 5 … 4 … 3… - na ta liczbę dziewczyna chwyta swoją torbę i zaczyna biec w stronę wyjścia.
Natychmiast wstaję i biegnę za nią.
Gonię ją przez kilka przecznic, nie zwracając uwagi na ludzi gapiących się na nas jakbyśmy byli kosmitami albo gorzej.
Gdy oboje jesteśmy zmęczeni widzę jak jej smukłe nogi się zatrzymują.
- Dobra … - mówi. – Wygrałeś. Nie mam już siły.
Uśmiecham się i odgarniam jej kosmyk włosów z twarzy.
Spoglądam na zegarek.
- Która jest ? – pyta mnie.
- 18:30. – odpowiadam machinalnie.
- Tak późno ? – wytrzeszcza na mnie oczy. – Znaczy … W sumie wcześnie. – zastanawia się. – Ale to nie zmienia faktu, że muszę już iść.
- Odwiozę Cię. – proponuję szybko.
- Nie, nie trzeba. Poradzę sobie.
- Nalegam. – staję naprzeciwko niej, blokując jej drogę.
- Twój samochód i tak został przy Starbuck’sie.
- No to się przejdziemy. – mówię a zaraz potem schylam się przed nią. – Czy zechce panienka mi towarzyszyć ? – pytam głosem dżentelmena i wystawiam rękę w jej stronę.
Śmieje się tylko i bierze mnie pod rękę.
Powoli wracamy, co prawda nieco okrężną drogą, ale zawsze, a ja podczas podróży zabawiam ją głupi historiami z trasy koncertowej.
Gdy dochodzimy do samochodu nie przerywamy rozmowy i jedziemy dalej.
Milkniemy dopiero, gdy oboje stoimy już pod jej domem.
Otwieram jej drzwi od auta i pomagam wysiąść.
- Dziękuję. Świetnie się dzisiaj bawiłam. – mówi, gdy stoimy blisko siebie, niemal stykając twarzami.
- Cała przyjemność po mojej stronie. –mówię z uśmiechem. – Musimy to powtórzyć.
- Oczywiście. – kiwa głową.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówię.
Staram nacieszyć się najbardziej jak mogę tą krótką chwilą.
Wpatruję się w jej błękitne oczy.
Jednak, gdy kątem oka zauważam, że w domu, który wskazała mi Venus zapala się światło wracam do rzeczywistości.
- Muszę już iść. – mówi z wyraźną niechęcią.
- Wiem. – szepczę. Biorę głęboki oddech.
- Dobranoc.  – spogląda na mnie szczęśliwa.
- Dobranoc. – odpowiadam i po chwili wahania całuję ją w czoło.
A potem wsiadam do auta i zostawiam ją samom z jej myślami.
W lusterku widzę jak odprowadza mnie wzrokiem.
Wzdycham.
‘Nie będzie łatwo.
Taylor.
Paparazzi.
Fani.
Ale uda mi się.’
***************************************************************
Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale nie miałam czasu nic napisać.
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
*ZWŁASZCZA TOBIE WERUŚ, NIE MARTW SIĘ BĘDZIESZ JESZCZE W NASTĘPNYCH ROZDZIAŁACH, TO BYŁ TYLKO TAKI WSTĘP*

 I pamiętajcie, że :

3 COMMENTS = NEW CHAPTER J

 No i jeszcze jak zawsze ogarnięty Lou <3


 JUSTSOPHIE



10 komentarzy:

  1. świetnie, pisz daleej :D proszę <3

    Ahh...i jeszcze ten ogarnięty Lou, cały on <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje kotek :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaah fajny, sama słodycz <3 Dorzuć mnie gdzieś kotek, co??? :3

    OdpowiedzUsuń
  4. lubie czytac twojego bloga, wpadaj tez do mnie http://yoursmmille.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. pisz daalej :D
    bardzo lubię czytać twojego bloga :3

    zapraszam też do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super^^ Proszę o wejscie --> http://wpogonizaszczesciem-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo mam nadzieje ze Cody się jeszcze pojawi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! twój blog został nominowany do Liebster Award :) Więcej informacji u mnie : http://daga1191-one-direction-opowiadanie.blogspot.com/ : ))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciesze się że zaczęłaś pisać bo twoje notki są boskie ! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ! Zapraszam też do nas dopiero co zaczynam z moją przyjaciółką ale mam nadzieje że ci sie spodoba :)
    http://brother-tell-me-what-you-have-in-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Super !! <3 Pisz dalej, już nie umiem się doczekać *:

    OdpowiedzUsuń