niedziela, 6 stycznia 2013

Chapter five


- Ej Lou możemy chwilę pogadać ?
Wiem, że śpieszył się na spotkanie z fanami, ale wolę wykorzystać ten moment i dać mu szybko zniknąć niż potem roztrzepywać ten temat.
- Em jasne. - marszczy brwi i rzuca chłopakom spojrzenie pod tytułem 'za chwilę do Was dołączę'.
Kierujemy się czymś w rodzaju spokojnego spaceru w kierunku garderoby.
Milczę, bo nie do końca wiem jak zacząć rozmowę.
Po chwili dochodzę do wniosku, że nie powinnam się niczego wstydzić bo to tylko Louis, który jest po prostu dobrym człowiekiem, a nie żadną wielką gwiazdą.
Zatrzymuję go gestem ręki i staje przed nim.
Dzieli nas 5 lat i jakieś ... 15 cm ?
Pewnie coś koło tego.
Dla mnie oznacza to tyle, że, aby móc spojrzeć mu całkowicie w oczy muszę stanąć na palcach.
Robię to i wpatruję się centralnie w jego błękitne tęczówki.
- O co Ci chodzi ? - pytam w końcu cicho i spokojnie.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz. - uśmiecha się i kręci lekko głową.
Przybieram sceptyczny wyraz twarzy.
- Serio się pytam.
- Serio odpowiadam.
Droczy się ze mną.
Wzdycham lekko i schodzę z powrotem na całe stopy.
'Co ja sobie myślałam’
- Po prostu pasowała. – mówi, gdy opuszczam głowę. – Tylko tyle.
- Na pewno ?
- Na 100%.
Nagle jedną ręką zaczyna targać mi włosy, ale drugą łapie za rękę i ciągnie w kierunku wyjścia.
- Zostaw mnie ! – krzyczę odpowiadając mu tym samym. – Nigdzie nie idę !
- Tak, tak kiedyś to już słyszałem … - mówi, śmiejąc się i ciągnie mnie dalej.
- Już wystarczająco Wam odjebało ! – krzyczę.
Ignoruję to, że wszyscy się na nas patrzą.
- Oj no już nie przesadzaj, to tylko jakiejś przypadkowe 20-pare osób.
- No i ? Jeszcze ktoś mnie rozpozna.
- Jutro i tak wszyscy to zrobią. Więc co Ci szkodzi ? Żyje się tylko raz.
- YOLO. – kwituję. (You Only Live Once – jeśli ktoś nie wiedział)
- Dokładnie. – szczerzy się do mnie. – No chodź.
‘Grzecznie’ idę dalej.
Jak się bawić to już na całego no nie ?
Dołączamy do reszty i wchodzimy do wyjątkowo uporządkowanego pomieszczenia.
‘Wyjątkowo’, bo większość z nich  jest zagracona wszystkim czym tylko się da.
W środku stoi sporo osób, które na widok chłopaków zaczynają piszczeć jak oszalałe.
Kilka dziewczyn (napomnę jeszcze, że w sali były głównie tej płci), gdy mnie spostrzegło wyglądało jakby miało zaraz wydrapać mi oczy.
Odpowiedziałam lekko skrzywionym uśmieszkiem.
Wszyscy od razu się na nas rzucili, więc jak tylko mogłam szybko mogłam tylko usunęłam się na bok.
Liam kazał im się ustawić w kolejkę i spokojnie poczekać.
Dodał też, że mają mnóstwo czasu na co Harry wyraźnie się skrzywił.
Nie dziwię się.
Gdybym ja miała tydzień wolny od pracy i mogła spokojnie zająć się Adią byłabym ostro wkurzona, gdyby ktoś dał mi nadgodziny.
Kiedy Zayn podpisuje autograf pierwszej fance, gdzieś w kolejce migają mi charakterystyczne czerwono-rude włosy.
Podchodzę bliżej i nagle piszczę ze szczęścia.
- Miriam !!! – podbiegam do niej i rzucam się przyjaciółce na szyję.
- Evie, debilku ! Co ty tu robisz ? – odwzajemnia uścisk.
- Em no wiesz. Tak jakoś wyszło.
- Mówiłaś, że jest w porządku, a nie, że chodzisz z którymś z chłopaków z One Direction. – z trudem łapie oddech.
- Z NIKIM NIE CHODZĘ I NIE MAM NAWET TAKIEGO NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU ! – drę się na nią i przyciskam do siebie mocniej. – Dotarło czy mam jeszcze raz się wydrzeć ? – śmieję się.
- Tak, tak jasne oczywiście. – odpowiada jak zawsze. Czuję, że wywraca oczami.
-A co TY tu właściwe robisz ? – pytam, gdy już ją puszczam.
- No byłam na koncercie. Dostałam bilet od mamy na urodziny. – widzę szczęście w jej oczach. – Jak Cię zobaczyłam na scenie to myślałam, że mam jakieś zwidy …
- Ta ja też. – spoglądam na Louisa pogardliwie. On też na mnie patrzy i uśmiecha się.
- Co jest między Wami ? – pyta mnie rudzielec po chwili ciszy.
- Jesteś już drugą osobą, która mnie dziś o to pyta. Odpowiadam po raz drugi. NIC !
- Whatever … - szepcze. –  A teraz sorry wracam do kolejki. – mówi z ekscytacją w głosie.
- Po co ?
- No po autograf głuptasie !
- Tyle to wiem, pytam czemu po prostu spokojnie nie poczekasz. Jak będziesz ostatnia to poświęcą Ci tyle czasu ile będziesz chciała.
- Mądre, ale … nie.
Śmieję się i siadam na małej sofie z farbowanej skóry.
- Głupia jesteś. – pokazuję jej palcami L.
- Looser się odezwał. – pokazuje mi język.
Dopiero wtedy słyszę cichy śmiech Niall’a, który właśnie do nas podszedł.
- Przedstawisz mnie swojej przyjaciółce ? – pyta mnie i siada obok.
- Taa jasne. To jest Miriam. – uśmiecham się. – Uważaj, bo jak zacznie gadać o tobie to możesz spokojnie zasnąć.
- Cicho ! – krzyczy Mir i czerwieni się.
Ja i blondyn przybijamy sobie ładną piątkę.
Ruda czerwieni się jeszcze bardziej.
- Dawaj zrobię Wam zdjęcie. – w rekompensacie zabieram dziewczynie Iphone’a i każe Niall’owi pocałować ją w policzek.
Chłopak wykonuje polecenie ja szybko robię serię szybkich zdjęć. Niech się dziewczyna nacieszy.
Potem Niall wraca do reszty zespołu i kontynuuje ‘spotkania’ z fanami.
- Tutaj się jebnij. – rzuca Miriam i puka się palcem w czoło.
- Też Cię kocham słoneczko. – wysyłam jej buziaka i pokazuję serduszko.
***
Gdy chłopaki kończą w końcu wszystkich innych fanów  Miriam podbiega do nich jak nawalona i zaczyna coś tak o nich gadać. Nie słucham jej, bo jestem zajęta śmianiem się.
- Zamknij się Evie – rzuca w przerwie na oddech.
- Tak, tak. – rzucam i zakrywam jej usta ręką.
Wszyscy obecni rzucają mi dziękujące spojrzenie.
- Nie ma za co. – szczerzę się.
Miriam posyła mi mordercze spojrzenie, a potem wdaje się w rozmowę z chłopakami.
Z nudów wyjmuję z kieszeni jej telefon i uaktualniam status na Twitterze.
‘Chilling with 1D guys’ – piszę i wysyłam.
Po chwili rozlega się charakterystyczny dźwięk sygnalizujący, że wpis pojawił się na łamach serwisu.
Uśmiecham się.
Będzie mi wdzięczna.
Po chwili spoglądam na nich jeszcze raz i zauważam, że dziewczyna kłóci się o coś z Louis’em.
Nie słucham ich, bo gram w Subway Surfers  i nie chcę się rozpraszać.
Budzę się dopiero, kiedy przyjaciółka wyrywa mi telefon i oświadcza, że chłopaki właśnie skończyli.
- Tak, tak. – bąknęłam ponownie i żegnając się z dziewczyną biegnę za nimi.
***
- Jest spoko. – mówi Niall, gdy siedzimy już w limuzynie.
- Kto ? – pytam słuchając muzyki.
- Ta twoja koleżanka. Miriam.
- A tak. Całkiem, całkiem. Ale ma na waszym punkcie obsesję.
- Zdążyliśmy zauważyć. – mówi Zayn, starając się nie roześmiać. – Nawet nie mam pojęcia o czym mówiła przez cały ten czas.
- Ja pamiętam tylko fragment. – wywraca oczami Louis. – Ten, w którym darła się, że jeśli zrobimy cos Evelin to osobiście wydłubie nam oczy.
- Musiałam przespać ten moment. – uśmiecham sceptycznie. – A coś poza tym ?
- Jakieś tam bzdety o jej blogu o nas.
- Aaaa wiem. Ona prowadzi bloga z takim jakimś dzikim opowiadaniem. – zamyślam się. – Nie wiem dokładnie, ale jest chyba całkiem popularny … Ostatnio się darła, że nabiła 100 tysięcy wyświetleń.
- Wooow. Nieźle. – Liam patrzy na mnie z uznaniem. – A pamiętasz adres ?
- Mam go gdzieś zapisanego, ale Wam się raczej nie spodoba.
- Czemu niby ? Jak ma tyle fanów …
- On jest o Larry’m. – przerywam mu.
Harry wybucha głośnym śmiechem.
- No to tym bardziej się na spodoba.
Myślę przez dłuższą chwilę.
- Ej chłopaki … A Larry jest prawdziwy, czy nie ? – pytam nie patrząc się na nich.
Przez chwilę nic nie słyszę, bo śmieją się aż tak głośno.
- No co ty. – zaczyna Louis. – Fanki to sobie wymyśliły jak się kilka razy przytuliliśmy. Teraz już sobie totalne jaja z tego robimy. Te wszystkie teksty w stylu ‘Kiedyś Louis i Harry pokłócili się [walczyli o pilot od telewizora] i Louis nie odzywał się do Harry’ego dopóki ten nie powiedział mu, że go kocha’ głupie żarty, które rozpuszczamy dla śmiechu.
- Co nie zmienia faktu, że wszyscy w zespole jesteśmy strasznie zżyci ze sobą.
- No to jest  akurat jasne. – klepie go po ramieniu. – Gdybym miała kilka osób, które przeżyły dokładnie to samo co ja to chyba bym się z nimi na krok nie rozstawała.
- Wreszcie ktoś ogarnięty. – Niall przybija mi żółwika.
- Taa tylko dlaczego akurat ona nie może być fanką ? – rzuca Zayn.
- Przynajmniej Was nie hejtuję. – ‘pocieszam go’.
Wzrusza ramionami.
- Zawsze spoko.
W tym momencie dzwoni mój telefon.
Uśmiecham się do momentu, w którym patrzę na wyświetlacz.
‘OJCIEC’…
*********
Dziękuję za ponad 800 wejść na blogu J
Wasze komentarze dużo dla mnie znaczą i dają motywację do pisania, więc jestem za nie baaardzo wdzięczna :D
Pamiętajcie ---> 3 COMMENTS = NEW CHAPTER

Okej, dodam jeszcze coś czego nie powinnam dodawać czyli reklamę  dla filmu, ale uważam, że choć film jest mało znany jest tak piękny i wzruszający, że przyznam, że płakałam przy nim bardziej niż na Titanicu.
Jak dla mnie zasłużył na 10/10 i jeśli obejrzycie to napiszcie mi w komentarzach, czy się Wam podobał J

I na koniec Louis ---> Wyjdź jesteś zbyt sexowny … <3



JustSophie

                                                                                                                   



4 komentarze:

  1. DLACZEGO DO CHOLERY ZROBIŁAŚ ZE MNIE RUDZIELCA Z OBSESJĄ NA PUNKCIE 1D DEBILU !!!!??!?! Ale pisz pisz dalej bo chce wiedziec co dalej będzie ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahh też Cię kocham miśku, ale to nie ty, bo ty nie masz bluzki z Batman'em :)

      Usuń