sobota, 29 grudnia 2012

Chapter one


- Hej ! Hej ! Słyszysz mnie ?  - ktoś pogłaskał mnie wierzchem dłoni po policzku.
Skrzywiłam się.
Tyle się namęczyłam, żeby zasnąć, a teraz ktoś ot tak bez powodu mnie budzi ?
‘Grrrrr …’
Otwieram oczy.
Niebo dalej jest ciemne, a latarnie już nie świecą.
Musi być środek nocy.
Podnoszę głowę.
I nagle moje serce zaczyna bić ze sto razy szybciej niż normalnie.
Nade mną stoi brunet o niesamowitych niebieskich oczach.
Zapamiętuję je pomimo tego, że jest ciemno, a to może znaczyć tylko tyle, że są wyjątkowe.
Nie zmienia to jednak faktu, że przerażona prawie podskakuję i cofam się na drugi koniec ławki.
Przyciągam kolana wyżej pod brodę i staram się uspokoić oddech.
- Ej nie bój się. – chłopak wyciąga rękę w moim kierunku. – Nic Ci nie zrobię.
- Na pewno ? – pytam niepewnie nadal ciężko oddychając.
- Na pewno. – potwierdza i wyszczerza zęby w uśmiechu.
Przyglądam mu się.
On robi to samo.
Po chwili siada obok mnie.
Przyciskam kolana jeszcze mocniej.
Zaczyna cicho się śmiać.
Spoglądam na niego pytająco.
- Uciekłaś z domu. – mówi dalej się śmiejąc.
- Blefowałeś. – zauważam. – Ale za to dobrze. – przyznaję. – A mogę jeszcze widzieć co tu robisz ?
- Zauważyłem Cię w drogi. Bałem się, że zamarzniesz.
Nie znam go, ale wydaje się w porządku.
Nie zmienia to jednak faktu, że jednak nogę spuszczam na ziemię, gdybym musiała szybko uciekać.
Spogląda na moją torbę.
- Mało  rzeczy.  – zerka na mnie pytająco.
- Spieszyłam się. –tłumaczę.
Na chwilę zapada cisza.
Widzę, że nurtuje go pytanie, ale boi się je zadać.
Niezręczną ciszę przerywa krzyk  ze strony ulicy.
- LOUIS KURWA ! POŚPIESZ SIĘ ! TO MIAŁO TRWAĆ TYLKO CHWILĘ !
Chłopak wywraca oczami.
Uśmiecham się.
- Louis ?
- Tak. A jak znasz już moje imię to chyba pora na twoje … ?
- Evelin. – podaję mu rękę.
Ściska ją.
- Lepiej wróć do domu. – mówi i uśmiecha się smutnawo. – Rodzice na pewno się zamartwiają.
- Nie mogę. – stwierdzam twardo.
- Aż tak źle ? Pewna jesteś ?
Kiwam twierdząco głową.
- To jedź z nami.
- Z jakimi ‘Wami’ ?
Otwiera usta jakby chciał coś powiedzieć.
Po chwili je zamyka.
- Nie wiesz kim jestem ? – pyta w końcu.
- Eeeee nie ? – ‘jakby to nie było oczywiste’.
- A teraz ? – staje w słupie światła wyłaniającym się z dziury między drzewami.
Przyglądam mu się.
- Dalej nic. – zaczyna mnie to śmieszyć.
- Na pewno ? Na 100 % ? Może tylko udajesz ?
- Nie wiem o co Ci chodzi. Nie wiem kim jesteś i jeśli nie masz w planie mi czegoś zrobić to totalnie mi to nie przeszkadza.
 - Hmmm … Nie no spoko. Eee no ten. Ale może chcesz i tak jechać z nami ? – pyta. – Znaczy ze mną z moimi przyjaciółmi. – poprawia się. - Jest z nami kierowca, więc na pewno nic Ci nie zrobimy, a chyba nie spędzisz tu całej nocy …
- LOUIS CHOLERA !!! – rozlega się kolejny krzyk.
- ZARAZ ! – drze się w odpowiedzi
- To jak ? Zaopiekujemy się tobą, dopóki nie zdecydujesz się wrócić do rodziny.
Krzywię się.
- Chyba … chyba mogę zaryzykować. Chociaż nie chcę Wam wchodzić na głowę …
- Nie, nic z tych rzeczy. I tak mamy teraz trochę wolnego.
- Na pewno ?
Kiwa głową i uśmiecha się.
- No chodź. Przedstawię Cię wszystkim. – chwyta mnie za rękę i ciągnie w kierunku drogi. – Inaczej tutaj zamarzniesz!
Biorę głęboki wdech .
Po chwili podnoszę swoją torbę i idę za nim.
Gdy tylko mijamy zakręt moim oczom ukazuję się długa czarna limuzyna.
- Chyba sobie żartujesz. – rzucam do niego. – Kim ty jesteś ?
- Zaraz zobaczysz. – śmieje się i otwiera drzwi samochodu. – Przyprowadziłem nam kolejną pasażerkę. – krzyczy na wejściu.
- Przestań Lou, bo kolejna  fanka zawału dostanie ! – wywraca oczami uroczy blondyn.
- Co Ci Nialler ? Fanek już nie lubisz ? – uśmiecha się do mnie chłopak w ciemnych lokach.
- Fanek ? – wykrztuszam ledwo.
- Nie no lubimy je. – zapewnia mnie jeden z nich. Taki krótko ścięty.
- Dobra chłopaki dajmy jej autografy i jedźmy do domu, bo jestem zmęczony – odzywa się znowu blondyn nazwany przez innego Nialler’em.
Spanikowana patrzę na Louis’a.
- Ona jedzie z nami. – mówi mój nowy znajomy. – Nie możemy jej tu zostawić.
Chłopaki zerkają na moją torbę.
- Uciekłaś z domu ? – pyta się jeden z nich.
- Czy to aż tak oczywiste ? – pytam wznosząc ręce do góry.
Wszyscy wybuchają śmiechem.
- Jesteś spoko bezimienna fanko. – mówi ten w lokach. – Wsiadaj.
- Chwila. – mówię wywracając oczami. – Przestańcie z tą ‘fanką’. Ja nawet nie wiem kim jesteście.
Wszyscy na chwilę zamierają.
- A poza tym – kontynuuję. – Mam imię. – udaję obrażoną.
Na to wszyscy znowu wybuchają śmiechem.
- Wsiadaj. – mówi, dalej śmiejący się, Nialler.
Biorę moją torbę i zajmuję miejsce obok niego na jednej w dwóch półkolistych kanap w środku limuzyny.
Louis, który dalej cieszył banana usiadł obok mnie.
- Podsiadłaś mnie. – oświadczył szeptem na ucho, gdy ruszaliśmy.
- O rany przepraszam !  -  mówię i wstaję.
- Nie, siedź. – odzywa się na to blondyn siedzący po mojej prawej stronie.
- Głupi. – skwitowałam wywracając  oczami.
- I kto to mówi. –spogląda na mnie.
Pokazuje mu język.
- Chyba czas się przedstawić.  – szczerzy się ten krótko ścięty. – Jestem Liam.
- Postaram się zapamiętać. -  uśmiecham.
- A ja Harry. – mówi Loczek.
- Ok. – mówię przeciągając pierwszą literę.
- Ja Zayn. – przedstawia się siedzący z boku mulat.
- A ja … - odzywa się blondyn.
- Wiem. – przerywam mu dumna, że zapamiętałam. – Jesteś Nialler.
- Niall. – poprawia mnie chłopak. – Ale byłaś blisko.
Szczerzę się.
- No to kim jesteście ? –kontynuuję rozmowę. – Dalej nikt mnie nie oświecił. – mówię trąc ramiona, chociaż w pojeździe jest bardzo ciepło.
Chłopaki spojrzeli po sobie zdziwieni.
- Serio nie wiesz czy tylko udajesz, żeby strzelić nam nagie fotki jak będziemy już u nas ? – mruży oczy Zayn.
- LOL czemu miałabym to robić ?
- Emm … - zamyśla się Harry, a w tym czasie drugi włącza spory telewizor, zamontowany z tyłu fotela kierowcy.
Na ekranie wyświetla się nagranie z jakiegoś koncertu.
Po chwili rozpoznaje co to.
- O One Erection.  – przedrzeźniam nazwę z uśmiechem.
Na chwilę zamieram.
Przyglądam się to chłopakom z telewizora to moim towarzyszom.
- Fuck. – klnę cicho. – Naprawdę powiedziałam to głośno ?
Lou kiwa głową.
- No pięknie Lou, przyprowadziłeś hate’erkę. – wzdycha Loczek..
- Brawo stary. – skwitował Zayn.
Krzywię się i spoglądam na Louis’a.
Spogląda na mnie i spuszcza smutno głowę.
- Ej przepraszam – patrzę na nich. – Naprawdę nie chciałam Was urazić – mówię szczerze. – Nic do Was nie mam. – dodaję.
- Nie kłam. – odzywa się Louis. – Odwieziemy Cię do domu.
- Nie ! – reaguję szybko. - Znaczy … - poprawiam się. – Nie mogę tam wrócić. I serio przepraszam. Po prostu w mojej szkole jesteście tak ostrooo hejtowani. – tłumaczę. – I trochę mi się to udzieliło. – patrzę na nich ze skruchą.
Zero reakcji.
- Harry ?  - pytam z nadzieją w głosie.
Podnosi na mnie wzrok.
- Nie jestem hate’erką.  Naprawdę.
Rzuca mi upewniające spojrzenie.
- Naprawdę. – powtarzam.
- To dobrze. – uśmiecha się do mnie.
Dalej smutnawo.
- Ej serio nie chciałam Wam zepsuć wieczoru. Głupia jestem.
- Nie, znaczy nie chodzi o ciebie. – zaczyna Liam.
– Tak trochę szkoda po prostu, że cała twoja szkoła nas hejtuje. – dopowiada Niall.
- Sami idioci tam. Dużo nie tracicie. – wzruszam ramionami.
To sprawia, że Zayn zaczyna się śmiać.
- Może jednak na jesteś taka zła … - zatrzymuje się na chwilę. – Właśnie. Podobno masz imię.
Reszta chłopaków dołącza do niego, głośno się śmiejąc.
- Podobnoooo. – przedrzeźniam go, ale potem spoglądam na Louis’a i odpowiadam. – Jestem Evelin.
- Ładnie. – rzuca Niall.
- Wiem. – śmieję się.
- Jaka skromna.
- A jak. – mówię nie przestając się śmiać.
A po chwili zamieram.
Ogromna, gruba czarna szyba w przodu zaczyna się odsuwać.
Wpatruję się w nią przerażona.
- Ktoś tu chyba nigdy nie jechał limuzyną … - drwi ze mnie Zayn.
- Lamusy dupa cicho. – pokazuję w język. – A poza tym co w tym złego.
- Nic, nic. – odpowiada mulat, robiąc rękami gest pod tytułem ‘Nie mam z tym nic wspólnego’.
Dalej przyglądam się szybie.
- To tylko kierowca chce nam coś powiedzieć. – szepcze mi do ucha Lou.
Wzdycham.
- I tylko dla tego prawie dostałam zawału ? – spoglądam na niego.
Szczerzy swoje białe zęby.
- Zaraz będziemy. – rzuca chłodno mężczyzna w czarnym garniturze i słuchawką bluetooth w uchu.  Po chwili zauważa mnie. – Wiecie, że Simon nie będzie zachwycony. – karci ich spojrzeniem.
Towarzysze kiwają zgodnie głowami, ale nie wyglądają na przejętych.
- Kto to Simon ? – pytam, gdy szyba znowu się podnosi.
- Nasz menadżer – odpowiada Harry machinalnie.
- Będzie zły. – mówię.
- Nie, na pewno nie. – pociesza mnie Louis.
- To nie było pytanie. – rzuca Zayn.
Uśmiecham się do mulata.
- Dokładnie. – przyznaję.
- Jakoś damy radę. Poza tym to chyba obowiązek każdego normalnego człowieka, no nie ? Pomóc w potrzebie.
‘Taaa … Ale ja jakoś tego nigdy nie rozbiłam …’
Z zamyślenia wyrywa mnie ostre hamowanie, dzięki którego wyleciałam do przodu.
‘Fuuuuuck !’
W ostatniej chwili czuję na swoich ramionach czyjeś dłonie.
Odwracam się i widzę Zayn’a.
- Dzięki. – szepczę i wypuszczam głośno powietrze.
- Mówiłem, że nigdy nie jechałaś limuzyną. – szczerzy się.
- Tere fere. – znów pokazuję mu język.
W tym momencie drzwi się otwierają.
- Koniec podróży. – oświadcza Afroamerykanin. – wysiadka.
Biorę swoją torbę i daje Harry’emu wyprowadzić się w limuzyny.
Na chwilę zamykam oczy.
Gdy je otwieram mam wrażenie, że dalej śnię.
- Harry proszę uszczypnij mnie … - szepczę zauroczona widokiem.
- A proszę bardzo. – szczerzy się.
- Co ? Auuu ! – krzyczę, gdy chłopak wbija mi paznokcie w ramię. – Głupi. – rzucam.
- Sama chciałaś.
- Wiem. – uśmiecham się nie odrywając wzroku od ogromnej willi z basenem, która przede mną stoi.
Naprawdę ciężko byłoby znaleźć większą i bardziej luksusową.
- Mieszkacie tu ? – pytam.
- Tylko jak jesteśmy w Londynie.
- Nieźle. – przyznaję.
- Trochę miejsca jest. Wybierzesz sobie pokój.
Krzywię się.
- Ja naprawdę nie chcę Wam przeszkadzać. – spoglądam na niego smutnawo. – Lepiej pojadę do hotelu czy coś.
- Taaak taak znam tę bajkę, a potem znajdziemy Cię zamarzniętą na tej samej ławce. – uśmiecha się motywująco. – Nie martw się, będzie dobrze.
Obejmuje mnie i przyciska moją głowę do siebie.
Tak po przyjacielsku.
Stoimy tak dłuższą chwilę.
- Może nic mi nie będzie.
- Głupia jesteś. – mówi się.
- W końcu wszyscy jesteście homo. – kończę i posyłam mu żartobliwy uśmiech.
- Jaaa ? Jaaa pedałem ? – wybucha jeszcze większym śmiechem. – Powiedz tak jeszcze raz i wylądujesz w basenie !
- Pedałek. – mówię i zaczynam uciekać dookoła.
Niestety nie przewidziałam tego, że jest ode mnie szybszy, więc dogonił mnie po kilku minutach i wziął na ręce.
- Zooostaw mnie !!!!! Głuuupi !!! Puśććć mnie !!! – drę się w niebogłosy i wierzgam nogami.
Ale on nie zatrzymywał się i dalej szedł w stronę basenu.
- Zemsta będzie słodka. – krzyczy, gdy stoi już przy samej krawędzi.
Po chwili wrzuca mnie do wody.
‘Ja myśląca’ chwytam go szybko za rękaw i w efekcie oboje lądujemy w wodzie.
- Debil ! – rzucam, gdy wynurzam się z pod wody i zaczynam chlapać go wodą.
On odwdzięcza się tym samym.
- Ooooo co to ? Pływamy ? – krzyczy Zayn i wskakuje do basenu razem z nami.
Za nim biegną pozostali.
I tak dokładnie zaczęło się chlapanie we wszystkie strony i o ile jeszcze wcześniej został na mnie jakiś suchy fragment teraz był już całkowicie mokry.
- Wariaci. – śmieję się i wychodzę w wody.
Za mną idzie Louis, a reszta bawi się dalej.
- Dać Ci ręcznik ? – pyta kiedy wchodzimy do wnętrza domu.
- Eeem tak, poproszę. – odpowiadam i staram się uśmiechnąć.
Chłopak skręca w któreś drzwi po prawej stronie i po chwili wynosi z nich 2 białe ręczniki.
Jeden przerzuca sobie przez ramię, a drugi podaje mi.
- Proszę.
- Dzięki.
Unoszę wzrok i stwierdzam, że patrzy prosto na mnie.
- Coś się stało ? – pytam z uśmiechem.
- Nie, nic. Chodź wybierzesz sobie pokój.
- Ej Louis ?
- Hm ? – mruknął tylko, ciągnąc mnie za rękę na górę.
- Nie sądzisz, że to dziwne ?
- Co ? – chłopak dalej się nie zatrzymywał.
- Nie znacie mnie, a mi pomagacie. I to w dodatku tak bardzo. Nie mówię, że to złe, bo to cudowne, tylko … dlaczego to zrobiłeś ? Znaczy dlaczego mnie tu zabrałeś ?
- Gdybyś wracała do domu i zobaczyła dziewczynę w twoim wieku śpiącą na ławce w środku zimy to co byś zrobiła ? – staliśmy oparci o framugę zamkniętych, drewnianych drzwi.
- Nic. – odpowiadam szeptem.
- Dlaczego ? – marszczy czoło.
- Miałabym dwie opcje. Właściwie trzy. Mogłabym zabrać ją do siebie, zadzwonić na policję albo zostawić samą sobie. Nie zadzwoniłabym na policję, bo wiem,  że jeśli uciekła to miała powód  - tak samo jak ja – i zapewne by tego nie chciała. A do mojego domu nawet sama bym nie wróciła. Nie po tym co się stało. – zaciskam oczy, które przeszkliły łzy. – Kurwa, znowu płacze.
- Ej, ej.  Już dobrze. – przyciąga mnie do siebie.
Nie znamy się długo, ale czuję, że nie ma złych zamiarów.
Daję mu się pocieszać, chociaż wiem, że to i tak bez sensu.
Opieram głowę o jego ramię.
Stoimy w bezruchu przez kilka minut.
Nagle on odsuwa mnie lekko od siebie.
Na tyle, że widzi moją twarz.
- Powiesz mi co się stało ? – szepcze, ale chwilę potem gryzie się w język. – Um przepraszam. Jak  nie chcesz to oczywiście nie musisz.
- Ja … Ja nie mogę. Przynajmniej na razie.
- Jasne, sorry. – przesuwa kciukiem po moim policzku, aby zetrzeć jedną w łez. – Po prostu … Wiem jak się teraz czujesz i pomyślałam … Znaczy wiesz … Mi po zerwaniu z Eleonor zrobiło się lepiej jak porozmawiałem z Harry’m. I …
- Louis, przepraszam, ale nie teraz. Może później. Ja … Muszę ochłonąć. To wszystko co się teraz wydarzyło…  No wiesz …
Kiwa tylko głową.
- Chodź  - mówi i otwiera przede mną drzwi.
Pokój był ładny – na błękitne ściany a na jego środku duże małżeńskie łoże. Z boku szafa i drewniane biurko pomalowane na biało.
- Podoba Ci się ? – spytał dalej stojąc w drzwiach, gdy weszłam do środka.
- Tak. Jest śliczny. – mówię i staram się uśmiechnąć.
- To dobrze. Zostawię Cię teraz, żebyś mogła się przebrać. – powiedział i wyszedł.
Usiadłam na brzegu ogromnego łóżka.
‘Tak ma teraz wyglądać moje życie ?’
‘Może będzie fajnie J
‘A przynajmniej mam taką nadzieję…’



*********************************

Jak każdy pierwszy rozdział zapewne nie jest zbyt udany, dlatego mam prośbę, żeby kto go przeczyta (o ile to zrobi) zostawił komentarz co o nim uważa. Dla Was to parę minut a dla mnie naprawdę wiele.
JustSophie

3 komentarze:

  1. naprawde mi sie podoba :)
    najbardziej to , że jest to zwykła dziewczyna a nie jakaś gwiazda .

    już czekam na następny i następny i następny rozdział :)

    pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. Fajnie, ze jest taka wygadana :-))))))

    OdpowiedzUsuń