wtorek, 18 czerwca 2013

CHAPTER 21

[PERSPEKTYWA NICKI]
-Dawno mnie tu nie było. Pomyślałam, że mogę wpaść, nie gniewasz się prawda, chyba Ci nie przeszkadzam co nie?
-Nicki?
Lyssa cicho odpowiedziała. Nie ma już siły wypowiedzieć pełnego zdania bez kaszlenia i przerywania co 2 sekundy. Lyssa to moja ,,babcia". ,," Ponieważ, jest ona moją sąsiadką... Hmmmm, w zasadzie to była moją sąsiadką, póki nie przeprowadziłam się do Codiego. Zawsze mi pomagała, jest dla mnie jak  matka, której nie mam...
-Słońce, co tu robisz?
-Mam problem Babciu.
-Wiem, nie pytam o to, pytam dlaczego tutaj siedzisz zamiast go rozwiązywać?
-Nie wiem jak...
-Hmm, dobrze a teraz powiedz mi dlaczego Ci nie wierzę?
-Hahahah, za dobrze mnie znasz.
-Cóż, nie mam.. nie ma..
-Nie masz odwagi.
-Tak.
Nawet nie zauważyłam, że płaczę. Mimowolnie, powstrzymuje sie ale to nic nie daje, ciągle myślę o tym co musze zaraz powiedzieć Lyssie.
-Chodź, przytul sie, spokojnie, wszystko bedzie dobrze, po prostu powiedz mi co się dzieje.
-Muszę się przeprowadzić, do Bułgarii, muszę zostawić wszystko co tutaj mam, przyjaciół, chłopaka, ciebie....
-Słoneczko...Nie płacz, proszę nie płacz.
-Ale najgorsze jest to, że przeprowadzam sie za tydzień. W tym czasie muszę zerwać z Codym, pożegnać przyjaciół, zostawić pracę i wszystko co kocham.
-Związek na odległość?
-Nie mogę, nie moge mu tego zrobić, on ma swoją karierę, którą musi się zająć, a nie dziewczyną która będzie na drugim końcu świata.
-Jeśli Cię kocha, to dziewczyna na końcu świata nie bedzie przeszkodą w karierze. Uwierz mi, to akurat najmniejszy z jego problemów.
-Uważam, że to zly pomysł Babciu, on musi się skupić, wydaję nową płytę w wakacje, potrzebuje 100% skupienia. Tylko będę mu zawracać głowę. Kiedy skończy trasę koncertową, może do siebie wrócimy, jeśli jesteśmy sobie przeznaczeni.
-Kochasz go?
-Głupie pytanie.
-NO TO NIE MA ŻADNEGO PRZEZNACZENIA! Nie możesz liczyć wiecznie na los, na szczęście i inne duperele. Jeśli chcesz coś mieć, to załatw to sama a nie czekaj. W co my sie bawimy, w Jezus wisi na krzyżu, czekaj aż nasika ci na twarz? (Wybacz Panie Boże)
-Babciuu, nie mów tak.
-Ale to prawda, dobrze o tym wiesz.
-Wszystko jest możliwe, jeśli tego chcesz, idź już moja piękna. Pamiętaj jak bardzo cię kocham, nigdy o mni nie zapomnij, teraz muszę się zdrzemnąć, źle się czuję.
Delikatnie ucałowałam Babcię w czoło.
-Kocham Cię i Nigdy o tobie nie zapomnę. Obiecuje, a teraz wypocznij...
-Nigdy się nie poddawaj...
Wymamrotała cicho pod nosem.
A następnie zapadła w głęboki sen. Już wyszłam z mieszkania.
Wyjęłam komórkę i wybralam numer Codiego.
-Halo?
Usłyszałam słodki i delikatny głos w słuchawce
Rozpłakałam się i nie mogłam wykrztusić słowa, nie mogę zapomnieć jego wyrazu twarzy, kiedy mówił, że mnie kocha.
-Cody? Masz czas dzisiaj? Gdzieś tak za 2 godziny?
Zduszona przez łzy wydukałam, z wielkim trudem.
-No pewnie kotek, dla Ciebie zawsze mam czas
-Okej, spotkajmy sie przy parku obok mojego starego bloku.
-No dob
**********PIIIIIIIIIIIIII*******
Musiałam się rozłączyć, inaczej krzyknęła bym do słuchawki ,,TAK BARDZO CIE KOCHAM"
Ale muszę się powstrzymać. Trzymać emocje na wodzy. Póki co.....
*********2 godziny pózniej************
[PERSPEKTYWA CODIEGO]
Nie wiem o co chodziło Nicki, ale brzmiała dość poważnie. Za 5 minut tu będzie, trochę sie denerwuję, przyznam.
-Heeeeej!!
Usłyszałem jej słodki i niewinny głos za sobą i od razu pojawił mi się usmiech na twarzy.
-Czeeść misiaku!
Chciałem tak jak zwykłe powitać ja całusem, ale odwrócila głowę i się przytuliła.
-Hmmm, o co chodzi?
-Słuchaj musimy porozmawiać...I to nie będzie łatwe.
-O czym? O co chodzi? Niepokoje się.
-Muszę wyjechać. Do Bułgarii. Na kilka lat...
-CO MUSISZ?!  NA ILE?!
-I chciałam Ci powiedzieć, że nie chce Ci przeszkadzać w karierze, i chyba lepiej będzie jeśli zrobimy sobie tymczasową przerwę..
Kilka łez spłynęło mi po policzku.
-Nie
-Słucham?
-NIE
-Ale co nie?
-Nie będziesz mi przeszkadzać w karierze, ani nie bedzie lepiej jeśli zrobimy sobię przerwę.
-No to co proponujesz?
**DRYŃ  DRYŃ*** Telefon Vicki, pomyślałem, tylko ona ma dzwonek Pretty Brown Eyes..

-Halo?
-------------
-Tak, to ja.
---------
-Co się z nią stało?!
--------------
-Nie, nie, nie, nie możliwe, przecież widziałam się z nia 2 godziny temu.
------------------
-Kiedy mogę go przeczytać?
-----------
-Dobrze, dziękuję, do widzenia.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-Przeprowadzę się razem z tobą!!
-Lyssa nie żyje...

3 komentarze:

  1. O Jezu ! Jak to nie żyje ? :( Musisz dodać szybko następny ! Nie moge się doczekać ! Zapraszam też na mojego nowego bloga :)

    http://without-you-nothing-makes-sense.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. dawaj szybko nexta! zastanawiam się, czemu od czerwca nic nie napisałaś... ;cccc mam nadzieję, że jeszcze napiszesz ;) zapraszam do mnie: http://impossiblestoryab1d.blogspot.com/ i http://somethingdifferent007.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog z chęcią będę czytać dalej :)
    Zapraszam do mnie : http://cameandtakenaway.blogspot.com/ x

    OdpowiedzUsuń