niedziela, 21 kwietnia 2013

Chapter seventeen




[PERSPEKTYWA VENUS]

Budzę się rano...Czuję jakby cała moja energia nagle wyparowała. Nie mam sił, żeby wstać, otworzyć nawet oczy. Jednak zmuszam się do wysiłku i spoglądam na zegarek. 15:30..... Cholera....Szczerze?
 Nie mam bladego pojęcia co się wczoraj zdarzyło. Jedyne co pamiętam, to siedzenie nad jeziorem z Harrym. Harry.... Właśnie. Gdzie on się podział? Zaczynam kręcić głowa na wszystkie strony, niestety ból tak bardzo mi przeszkadza, że łzy pojawiają mi się w oczach. Dlaczego to się dzieje? Po omacku szukam telefonu. Znajduje go na drugim końcu łóżka, patrzę na ekran a tam jedyne co widzę to: 15 nieodebranych połączeń od Evelin. 37 wiadomości. CO SIĘ DZIEJE?! Jestem tak bardzo skołowana, wczorajszymi wydarzeniami... Dobra. Postanawiam zadzwonić do Harrego.
*Bipp bipppp*
-Hhhaloo?
-Harry? Harry gdzie jesteś?
-VENUS? DZIĘKI BOGU ŻE ŻYJESZ! GDZIE JESTEŚ?!
-UWIERZ MI, ŻE GDYBYM WIEDZIAŁA TO BYM DO CIEBIE NIE DZWONIŁA?!
-Przepraszam, masz racje. Słuchaj... Nie panikuj..
-HARRY MÓW NATYCHMIAST CO SIĘ WCZORAJ STAŁO?!
-Zostałaś porwana...
Zaczynam panikować. Gdzie ja jestem? Co mi się stało? Przynajmniej wiem, że zostałam porwana... Ale przez kogo do cholery?!
Nagle słyszę kroki.
Udaję że śpię, może dowiem się czegoś więcej.
*Kszzzzzzz*
-Haloooooo, mała dziweczkooo, wstawaj!
-Boże, może bądź dla niej trochę milsza co?! Nie oczekuj od niej, że nagle się obudzi kiedy wczoraj tak jej przywaliłaś w głowę, że uuuuu, trochę to potrwa.
-Doobra, słuchaj, nie mam zamiaru być dla tej szmaty miła.. A właśnie zabrałaś jej telefon?
- O CHOLERA!!
-IDIOTKO!! A CO JEŚLI SIĘ OBUDZIŁA JUŻ DAWNO TEMU I ZDĄŻYŁA WEZWAĆ POMOC?!
-SPOKOJNIE, NIE WIE GDZIE JESTEŚMY.....
*cholera... Telefon... Muszę go szybko schować*
-Ehh, przepraszam, zaraz pójdę po ręczniki mokre, pewnie będzie miała takie bóle głowy....
-A, ty co? Bawisz się w dobrego gline?
-Słuchaj, po prostu odpuść, może miej trochę serca...
-Serca? Z twoim podejściem byśmy nadal siedziały w Nashville...
-MOGŁABYŚ JUŻ SIĘ ZAMKNĄĆ! MAM CIEBIE DOŚĆ OD CZASU KIEDY WYJECHAŁYŚMY!
*Wykorzystuję moment nieuwagi moich porywaczek, i szukam jakiegoś wyjścia*
- ZNOWU UDAJESZ PĘPEK ŚWIATA?! MOŻE OD RAZU KAŻ MI CAŁOWAĆ TWOJE STOPY CO?!
-IDIOTKA!
*SLAP!*
-Czy...ty...właśnie...uderzyłaś....mnie....w..twarz?
-Udajesz ułomną że takie odstępy robisz?
-Słuchaj, jebana lesbo, kończę z tym, przerosło to mnie... Siedź w tym sama. Wychodzę.
-O nieeee nieee, nigdzie nie idziesz, za dużo teraz wiesz.
*Okno...Nie jest za wysoko, a nawet to złamię kilka kości, nie może być aż tak wysoko, po za tym.. to moja ostatnia szansa ucieczki*
-SŁUCHAM?! WYJDĘ KIEDY BĘDĘ CHCIAŁA A TY MI W TYM NIE PRZESZKODZISZ!
-CZYŻBY?! A MOŻE TY TEŻ CHCESZ SKOŃCZYĆ JAK TA CAŁA VANUS!
-VENUS, KRETYNKO!
-CZY TO WAŻNE?
*Wstałam, wolno podeszłam do okna, i cichutko je otworzyłam. Na szczęście to było 1 piętro, w jakimś tanim hotelu. Przekładam jedną nogę, jest malutki murek od razu za framugą, jestem dość wysportowana, uda mi się, tak przynajmniej myślę..*
-NAWET NIE WIESZ KOGO PORYWASZ?!
-WIEM, ŻE MA COŚ WSPÓLNEGO Z HARRYM! TO SIĘ LICZY!
-JESTEŚ TAK BARDZO POPIEPRZONA..
-TRUDNO!! ON BĘDZIE MÓJ!
*Wyskoczyłam...jestem na dole...W trybie błyskawicznym dzwonię do Harrego i biegnę prosto przed siebie*
-SŁUCHAJ, MUSISZ SIĘ TROSZECZKĘ OPANOWAĆ.
-Jestem spokojna.
-Ehhhh..
-Dobra..Czas ją obudzić...
-eeeeem, gdzie ją zostawiłaś?
-Ślepa jesteś? Przecież leży na łóżku...
-Tutaj jej na pewno jej nie ma...
-CO?!
-KURWA ZWIAŁA NAM TA MAŁA PIZDA!!
-Oooo nagle panna zakonnica zaczyna przeklinać...
-ZAMKNIJ SIĘ! MUSIMY JĄ ZNALEŹĆ!
-OOH, NIE WIDAĆ JAK UCIEKŁA! W OGÓLE OKNO NIE JEST OTWARTE!
-NIE MOGŁA POBIEC DALEKO!
-WIESZ NA TAKIM ZADUPIU NA PEWNO NIE!
- SZYBKO, A NIE GADAMY..
*Venus*
-HARRY!!! HARRY, NIE MAM POJĘCIA GDZIE JESTEM, ZLOKALIZUJ MNIE JAKOŚ ALBO COŚ!!
-W TYM PROBLEM, ŻE NIE MOGĘ, JESTEŚ NA JAKIMŚ TOTALNYM ZADUPIU!!
-CHOLERA!
-dobra, spokojnie, spróbuj znaleźć co może mi pomóc w odnalezieniu ciebie.
-SŁUCHAJ, trochę się zmęczyłam biegnąc więc trochę nie za bradzo mam siły, na dodatek mam taki ból...
-VENUS, NIE CZAS NA ZAŻALENIA! MUSZĘ CIE ZNALEŹĆ!
-OKEEEJ. OKEEJ.. CZEKAJ! MAM COŚ! Tutaj jest napisane....hmmm co to do kurwy jest? SHUDTUMI....
-COOO?!
-S H U D T U M I.
-Okej. już szuka... kurwa... Jesteś na Islandi...
-GDZIE JESTEM?!
-ISLANDI....

[Perspektywa Harrego]
 Jestem przerażony. Słyszę Venus w słuchawce, która do mnie krzyczy, ale nie potrafię na to zareagować.
Jakby mnie nie było w moim ciele. Próbuję racjonalnie myśleć. Jedyne co chodzi mi po głowie to mój głos, który powtarza 'Zostałaś porwana..'
Dlaczego?! Dlaczego osoba na, której tak bardzo mi zależało, musi cierpieć?! Zaczynam dochodzić do wniosku, że bycie sławnym nie ma tylu plusów. Chciałbym mieć normalny związek, z dziewczyną, którą naprawdę kocham, i która, kocha mnie.
*Z zamyślenia wyrywa mnie nagły głos Venus w słuchawce*
-HARRY, BŁAGAM ZRÓB COŚ, NIE MAM JUŻ SIŁ BIEC DALEJ, HARRY PROSZĘ....HAR..
*PSHU!*
-VENUS!! VENUS?! CO SIĘ DZIEJE?!
-HARRY! AAAAAAOO, NIE MOGĘ RUSZYĆ NOGĄ, HARRY, NIE WIEM CO SIĘ DZIEJE, HARRY...
Słyszę jak płacze. Jej głos jest drżący, ledwo mówi. Każde słowo wypowiada z niezwykłym cierpieniem. Wiem, że nie ma sił. Walczy, ale nie potrafi wygrać. Czuje słone łzy, spływające po moich policzkach. Dopiero teraz uświadamiam sobie,że ją kocham, to wszystko moja wina.
Słysze głosy w oddali, dwie dziewczyny. Krzyczą na siebie, słyszę tylko urywki zdań.
- Tutaj jesteś mała szmato! A ty myślałaś, że nam uciekniesz. Ahahahahah
Dopiero teraz wyraźnie słyszę co mówią.
-Venus, obiecuję, że cię znajdę, bądź silna, kocham Cię....
*PIIIIIIIIIIII*
Zabrały jej telefon. Prawdopodobnie zemdlała, z bólu...
-ZAYN, DZWOŃ PO POLICJĘ, I WSZYSTKIE MOŻLIWE AGENCJE DETEKTYWISTYCZNE, COKOLWIEK!
-DOBRZE WIESZ, ŻE JUŻ PRÓBUJEMY JĄ ZNALEŹĆ! OD 2 DNI!! TO NIC NIE DA, MUSIMY SIĘ UZBROIĆ W CIERPLIWOŚĆ, I CZEKAĆ NA JAKIEŚ ZNAKI OD PORYWACZEK!
-GÓWNO MNIE TO!! NIE MAMY CZASU ZAYN!! ONA TAM PRZEŻYWA KOSZMAR!! NIE M AMY CZASU!!.... Nie mamy czasuu...
Opadam bezsilnie na kanapę, jestem cały mokry od łez, wszystko co dawało mi siłę i energię, odeszło.
-Harry, nie potrafię sobie nawet wyobrazić przez co własnie przechodzisz... Błagam, uspokój się.. Nerwy teraz nic nam nie dadzą.
-Pamiętaj, jesteśmy, tutaj, z tobą. Spokojnie.
Nagle odzwya się Louis, który do tej pory ciągle siedział cicho.
-Dlaczego?
-Co?
-Dlaczego próbujecie mnie uspokoić, przecież dobrze wiecie, że teraz jedyne co możecie zrobić, to ja znaleźć. Nie uspokajajcie mnie. PO prostu jej pomóżcie.
-Nie możemy Harry...
-A  WIĘC PO PROSTU MNIE ZOSTAWCIE!
-Dobra chłopaki, nic nie zdziałamy.
-Harry, słuchaj, będę potrzebował twojego telefonu, może uda mi się jakoś namierzyć numer
Detektyw Jones. Najlepszy detektyw w Londynie.
-Oczczywiście, proszszę...
Jąkam się, nie potrafię wykrztusić, porządnie żadnego zdania.
Ręce mi się trzęsą. Zaczynam mieć drgawki. Nagle czuję, małe ukłucie w ramię.
-AUUuuu... co se dzeej?
-Teraz się położy spać, to były leki nasenne, obudzi się dopiero jutro. W takim stanie, nie potrafię na niego patrzeć. Za bardzo cierpi.
Ostatnie co usłyszałem to 'Za bardzo cierpi'
Opadłem na kanapę i dalej nic nie pamiętam...

[PERSPEKTYWA EVELIN]
-CO SIĘ DZIEJE DO CHOLERY?!
-MASZ JAKIEŚ WIEŚCI?
-NIKT SIĘ DO MNIE NIE ODZYWA, DLACZEGO O NICZYM NIE WIEM?!
Przekrzykuję Nicky, krążę dookoła samochodu.
*SWAGSWAGSWAGSWAG*
Słyszę dzwonek mojego telefonu.
-Halo?
-Evelin...
To Lou
-LOUIS, CO SIĘ DZIEJE?!
Wcześniej zostałam poinformowana przez Nialla, że coś się stało z Venus, ale teraz nie może mówić
-Evelin, słuchaj, Venus.. em.. ona... została porwana..
-CO?! ZOSTAŁA CO?!
-PORWANA.
-Powiedz, że żartujesz.. BŁAGAM POWIEDZ ŻE TO JAKIŚ GŁUPI ŻART!
-Przykro mi ale nie.
-GDZIE JEST HARRY?!
-Daliśmy mu środki nasenne. Był przerażony. Nie potrafił normalnie myśleć. Musieliśmy to zrobić.
-No wiesz chyba nikt nie potrafiłby myśleć normalnie, po czymś takim.
-Wiem..
-Dobra, co teraz będzie?!
-Nie wiem Evelin... Nie wiem....

****************************************
Przepraszam, że taki trochę krótki, ale wystawiony na próbę czytelników <3
Dobra, to jest mój pierwszy rozdział na blogu, mam nadzieje, że wam się spodoba :)
Ponieważ, nie jestem chyba za dobrą pisarką, zacznijmy od 3 Comments- New Chapter

I LOVE JUST THE WAY U ARE




3 komentarze:

  1. *moja przyjaciółka jest świetną pisarką*

    Kocham, kocham, kocham Cię kotku <3

    PS. Wszystko fajniej i przyjemniej się czyta po angielsku :)))

    OdpowiedzUsuń