niedziela, 17 lutego 2013

Chapter twelve


PROSZĘ PRZECZYTAJCIE NOTKĘ OD AUTORA !!!

[PERSPEKTYWA EVELIN]
Gdy wchodziłam do domu czułam na sobie wzrok Louisa.
Hmmm ...
Drobny błąd.
To do czego wchodziłam trudno było nazwać domem.
Była to bardziej rudera, ewentualnie burdel, bo ojciecczęsto 'zapraszał' do siebie prostytutki.
Przycisnęłam Adię mocniej do siebie i cicho uchyliłamdrzwi.
Obejrzałam się ostatni raz do Lou i spostrzegłam łzy wjego oczach.
Najwyraźniej nie chciał żebym je zobaczyła, bo szybkospuścił wzrok.
Wzięłam głęboki oddech i postawiłam pierwszy krok wbudynku.
Ale jeszcze zanim zamknęłam za sobą drzwi odezwałam sięcicho.
- Louis ... Co by się nie działo, czego byś nie słyszał... proszę nie wchodź do środka.
- Zrobi Ci krzywdę.
- Nie ... Na pewno nie.
- To nie było pytanie. Nie chce żeby coś Ci się stało.
- Louis proszę. Nic mi nie będzie. - patrzę mu prosto woczy. - Po prostu nie wchodź.
Kiwa głową, chociaż wiem jak bardzo jest to nieszczere.
Odwracam się z powrotem i zamykam za sobą drzwi.
Dopiero, gdy zapalam światło w przedpokoju zauważam jakbardzo trzęsę się ze strachu.
Stawiam siostrę na podłodze.
- Idź na górę dobrze ? Porozmawiam z tatusiem i zaraz dociebie przyjdę. - udaję spokojną i delikatnie popycham blondynkę w stronęschodów.
Ściska mnie na chwilę za rękę i cichutko wbiega poschodach.
Zagryzam dolną wargę i powoli wchodzę do salonu.
Mój ojciec leży na starej, brudnej kanapie ubrany tylko wśmierdzące dresy i trzymając w ręku puszkę piwa ogląda telewizję w małymczarno-białym telewizorze.
- Witaj. - mówię przez ściśnięte gardło.
Spogląda na mnie pogardliwie.
- O ... wróciłaś. - rzuca zachrypniętym głosem. - Jesteśtaka, kurwa, sama jak twoja, kurwa, matka. - zaczyna. -Za dziewięć miesięcy będziesz pewnie, kurwa, dziecko rodzić i wtedydo ojca przyjdziesz. Kurwa. Jesteś szmata tak jak i ta twoja matka. Jeden dzieńjej nie ma i zaraz, kurwa, w telewizji.
- Proszę, nie przeklinaj tyle. Adia pewnie podsłuchuje.
- A co mnie to do tępego chuja obchodzi ?! Ona taka jak ity. Leniwa, brzydka, a jak już się jakiś facet zainteresuje to ucieka.
- "Jakiś facet'' - czyli ty ?
- Tak kurwa ! Ja ! Inny by cie nie przeleciał ! W końcukto by taką szmatę chciał ... Włóczy się z jakimiś gwiazdami porno i potem jaktwoja matka, kurwa, będzie rodzić dzieciaki jak myszy ...
- Adia jest twoją biologiczną córką. Obrażając ją obrażaszsamego siebie.
- Się kurwa znalazła - dyplomatka. Zamknij się i tyle.
Milknę, ale tylko na chwilę.
- Nie myślałeś nigdy, żeby wrócić do dawnego życia ? -pytam cicho. - Może chociaż Adia nie miałaby zmarnowanego życia.
- 'Starego' życia ? Nie wiesz o czym mówisz. Spierdalajjuż stąd i do roboty. - warczy na mnie, a ja skulona biegnę na górę.
Wchodzę do naszego pokoju i widzę moją siostrzyczkęskuloną na łóżku.
Podchodzę do brzegu mebla i kładę się obok niej.
Obejmuję blondynkę od tyłu.
- Wszystko będzie dobrze ... - szepczę cicho. - Jakośsobie poradzimy.
Całuję ją w tył głowy.
- Nie będzie ... - odszeptuje cicho. - Jus nie będzie ...
- Coś się stało jak mnie nie było ? - pytam i ściskam jąmocniej.
- Tiak ... Byli tu ... - jej głos się załamuje.
- Kto kochanie ? Powiedz, proszę.
- Opieka społecna ...
Wzdycham głęboko.
Z jednej strony dobrze, że nic gorszego.
A z drugiej to to się może skończyć bardzo źle.
Od zawsze stawałam na głowie, żeby nigdy nie przyjechali.
Być może lepiej, żeby Adia mieszkała w nowym, lepszymdomu, ale nie domu dziecka !
Chyba już wolę, żeby była tu ze mną.
Albo gdzieś skrycie wierzę, że ojciec jeszcze kiedyś sięzmieni ...
- A co mówili ?
- Powieciałam, ze wysłaś, a pani, ze wróci jak ty będzies...
- A kiedy to było ?
- Ctery godziny temu ...
Uśmiecham się lekko.
Trzeba ich będzie znowu przekonać, że wszystko jestinaczej niż im się wydaje.
Chwilę potem zaczynam opowiadać Adii co przydażyło mi się w ostatnich dniach.
'Na szczęście' usypia zanim dochodzę do końca historii...

[PERSPEKTYWA VENUS]
Dawno nie byłam tak bardzobezradna.
Babcia ostro mnie wkurzyła.
Nie po raz pierwszy,oczywiście.
Ale tym razem przesadziła.
Nie może po prostuzaakceptować, że idę do przodu ?
Zostawiam błędy w tyle ?
Najwyraźniej nie.
Zaciskam pięści i wstaję złóżka.
Schodzę na dół po schodach.
Babcia śpi na kanapie wsalonie, a telewizor gra na tyle głośno, że nie słychać nawet moich kroków.
Mijam ją szybko i wchodzę nadwór.
Dawno nie zamknęłam drzwiwejściowych tak cicho.
Kontynuuję spacer wzdłuż drogi.
Latarnie już dawno nie świeciły, więc wszystko lśniłotylko w blasku księżyca.
Idę środkiem drogi, do czasu kiedy z zza zakrętu wypadaczarny samochód.
Pędzi tak szybko, że ledwo go unikam.
Gwałtownie zeskakuję na pobocze i pokazuję środkowy palecw stronę kierowcy.
A teraz wyobraźcie sobie moje zdziwieni, kiedy autozatrzymuje się i wysiada z niego Louis Tomlinson.
- Bardzo panią przepraszam, nie zauważyłem pani i … oVenus. – zauważa mnie.
- Siemka. – odpowiadam z przekąsem.
- Co to robisz ? – marszczy brwi.
- Włóczę się. Nie mogłam już wytrzymać z moją babcią.
Wzdycham.
- To chodź do nas. Chętnie cię przenocujemy.
- Nie, dzięki. I tak zaraz pewnie muszę wracać.
- No to chociaż na kawę. Harry będzie szczęśliwy.
W pierwszym odruchu chce odmówić.
‘Babcia nie będzie zadowolona.’
A potem olewam wszystko.
‘Ona nie musi wiedzieć.’
- W sumie … to nawet chętnie.
Chłopak uśmiecha się do mnie, chociaż widzę, że jego oczysą smutne.
Idę za nim i wsiadam do samochodu.
- Wszystko dobrze ? – pytam zaciekawiona.
- Tak … znaczy w sumie nie. Ale nie ważne. Trzebawierzyć, że kiedyś będzie dobrze.
- Jakie to poetyckie – śmieję się cicho.
- Taki nastrój – odpowiada i skręca na podjazd budynku.

[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
‘Chyba pierwszy raz odkąd mamy wolne zastanawiam się czynie iść spać przed 3 rano.
Czemu ?
Bo już nawet w telewizji nie mam niczego ciekawego, aLouis dalej nie wrócił.’
Z zamyślenia wyrywa mnie dźwięk klucza przekręcanego wzamku.
‘Lou’
- Siema wszystkim ! – krzyczy od progu. – Patrzcie kogoWam przywiozłem ! – dodaje.
Wstaję z kanapy.
Muszę pomrugać parę razy, żeby upewnić się, że w progunaprawdę stoi ona.
Venus.
Widzieliśmy się kilka godzin temu, a i tak wydaje mi sięto trochę nierealne.
W końcu jest 2 rano :/
- O hej. Co tu robisz ? – zwracam się do niej.
- Wpadłam na kawę. – odpowiada bez cienia skrępowania i zdejmuje kurtkę.
Śmieję się przez chwilę, a potem idę do kuchni.
Brunetka podąża za mną.
Kiedy wyjmuję kapsułkę do ekspresu dziewczyna odsuwa mnieręką.
- Umiem sama. – poucza mnie i uśmiecha się.
- A proszę bardzo.
Po chwili zaczyna mi opowiadać o wszystkim co wydarzyłosię kiedy pojechałem.
Szczególną uwagę zwraca na liczbę beatów w piosenkach,których słuchała, co sprawia, że parskam śmiechem.
Niby powinno mi być przykro, ale kiedy wyczuwam jakwielką zlewkę ma teraz na słowa babci zaczyna mnie to bawić.
- Ale ona nie musi wiedzieć. – mówię, gdy historia siękończy.
- Dokładnie. – potakuje mi i zabiera swoją kawę.
Kiedy chce upić pierwszy łyk zamieram jej filiżankę i sampodnoszę ją do ust.
Ona ‘odwdzięcza’ się mi i gwałtownym ruchem rękiprzechyla mi naczynie do ust.
W rezultacie spora ilość napoju ląduje na moimt-shirt’cie.
Patrzę na nią złowrogo, a ona robi słodkie oczka, podobnetrochę do kota ze Shreka.
Szybko odkręcam kran i chlapię ją wodą.
Ona odwdzięcza się tym samym.
Po chwili oboje wybuchamy śmiechem, ale nie zaprzestajemynaszej ‘bitwy’.
Zabawę przerywa nam dopiero Liam, który zaspany wchodzido kuchni i każe nam się zamknąć, bo go obudziliśmy.
Oboje powstrzymujemy się nawzajem, ale gdy chłopakwychodzi wracamy do zabawy.
Przestajemy dopiero po dłuższym czasie, gdy obojejesteśmy całkiem mokrzy.
Ale wtedy Venus wpada oczywiście na pomysł.
- Chodźmy popływać. – mówi z uśmiechem. – I tak jesteśmyjuż mokrzy.
Kiwam głową i odgarniam jej włosy z twarzy.
Rozmawiając o wszystkim co tylko przyjdzie nam do głowy kierujemy się do wyjścia z budynku.
Kiedy stoimy już nad basenem oboje milkniemy.
Dziewczyna wpada w trochę refleksyjny nastrój i nachyla siędo tafli wody.
Dotyka jej delikatnie palcami, a potem zsuwa ze stóptrampki i siada na krawędzi basenu wsuwając do niej jednocześnie nogi.
Po chwili siadam obok niej.
Oboje wpatrujemy się w księżyc.
Akurat jest pełnia, a niebo jest bezchmurne.
Czuję jak opiera mi głowę na ramieniu.
Delikatnie obejmuję ją w talii.
I siedzimy.
Tak po prostu.
Nie potrzebujemy słów.
Zamykam na chwilę oczy i cieszę się spokojem.
Nie jest mi to dane jednak na długo, bo już kilka minutpóźniej Venus gwałtownie wciąga mnie do wody.
Ze śmiechem zaczynam ją chlapać i przytapiać, a ona niepozostaje mi dłużna.
W pewnym momencie chlapie mnie tak mocno, że nie mogę jejjuż powstrzymać.
Mocno przyciągam ją do siebie i chwytam za nadgarstki.
Ona pokazuje mi język, a zaraz potem zdenerwowana zaczynakrzyczeć.
- O nie ! Nie, nie, nie ! Harry pójść mnie ! – zaczyna sięwyrywać.
Delikatnie ją puszczam.
- Hej, hej spokojnie ! Co się stało ?
- Moja bransoletka ! Zgubiłam ją. Musiała mi się zsunąć …- dramatycznie rozgląda się dookoła.
- Uspokój się ! – krzyczę i przytrzymuję ją mocno wtalii. – Jak wyglądała ?
- Srebrna, z takim małych serduszkiem … Nie mogłam jejzgubić … - dalej rozgląda się zdenerwowana.
- Cicho, spokojnie … - uspokajam ją. Gdy to nie przynosiefektu powolnym ruchem ręki nakazuję jej na mnie spojrzeć.
Gdy to robi kontynuuję.
- Wyjdź z wody i poczekaj chwilę. Poszukam jej i zaraz ciprzyniosę. Dobrze ? – mówię do niej jak do małego dziecka.
Ale jej to chyba pasuję, bo tylko kiwa głową i wolnymkrokiem wychodzi z basenu.
Widzę jak siada na kafelkach parę metrów dalej i zamykaoczy.
Uśmiecham się i zaczynam nurkować dookoła.
Muszę przyznać, że bardzo długo nie przynosi to efektów.
Dopiero po (w moim odczuciu) 15 minutach trafiam ręką namały srebrny przedmiot.
Zadowolony wyjmuję go i wychodzę z wody.
Ku mojemu zdziwieniu Venus leży na podłodze i śpi.
Parskam cichym śmiechem, a potem biorę ją na ręce.
Zanoszę ją powoli do mojego pokoju i kładę na łóżku.
Przebieram się w suche dresy i koszulkę, a potem ściągamz niej mokrą bluzę i zostawiam w koszulce na ramiączka i  spodni z Hollistera (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=72711348).
Potem delikatnie przykrywam kocem i kładę się obok niej.
Gaszę lampkę.
Jeszcze przez chwilę przyglądam się śpiącej Venus, apotem sam zamykam oczy.
Jednak jeden dźwięk nie daje mi spać.
Wstaję i wychodzę z pokoju.
Gdy idę korytarzem zaskoczony widzę …
**************************************************************************
Oto jest nowy rozdział :))))
Mam nadzieję, że się Wam podoba.

Ok i teraz kilka informacji:
1.       Zlewej górnej strony bloga jest teraz kolumna, w której możecie anonimowozadawać mi pytania, podrzucać sugestię lub pisać co chcielibyście, aby znalazłosię na blogu. Na pewno będę odpowiadać na wszystkie :)))
2.       Postanowiłam,że nowy rozdział będzie się pojawiał W KAŻDĄ SOBOTĘ (jeżeli dodam coś wtygodniu to tak ‘dodatkowo’, bo normalnie późno wracam ze szkoły i nie mamczasu pisać :(
3.       Atak poza tym to pokazaliście, że jeśli chcecie to potraficie pisać komentarze :)))więc mam nadzieję, że pomożecie mi się ‘edukować’ i dacie mi znać co w bloguwam się podoba, a co nie i, że zaszczycicie (J)mnie chociaż 4 komentarzami pod każdym rozdziałem. Byłabym naprawdę wdzięczna.
4.       Jeślichcecie, abym informowała Was o nowych rozdziałach na Twitterze zostawcie go wkomentarzach pod tym postem, a obiecuję, że będę to robić <3

To tyle na dzisiaj :*
JUSTSOPHIE





piątek, 8 lutego 2013

Chapter eleven

[PERSPEKTYWA EVELIN]
Wkurzona wyłączyłam TweetCam'a i rzuciłam telefonem o ziemię.
Sama rzuciłam się na łóżko i zaczęłam walić w nie pięściami.
Zawsze tak rozładowywałam złość.
Czasem smutek.
'Mamo ...
Czemu Cię tu teraz nie ma ...
Potrzebuję Cię.'
Uspokajam się powoli.
'To chyba znaczy, że czas wracać.'
Podnoszę się i chwytam swoją torbę.
Po całym pokoju rozwalone są moje ciuchy.
Rozglądam się i zastanawiam od czego by tu zacząć.
W końcu motywuję się do działania.
Zaczynam schylać się po kolejne części mojej garderoby.
Nie składam ich.
Po prostu wrzucam luzem do torby.
Zatrzymuję się na bluzce, którą miałam na koncercie chłopaków.
Uśmiecham się na moment.
'Miłe wspomnienia.'
Zamykam oczy, aby choć na moment przestać się martwić.
Po chwili sięgam pamięciom jeszcze dalej.
Do dnia, w którym poznałam chłopaków.
Na myśl o tym jak wylądowałam w basenie uśmiecham się jeszcze szerzej.
'A potem była noc spędzona na rozmawianiu z Lou ...
Zawsze będzie to fajna przygoda do opowiadania siostrze.
Tylko może zamiast siebie wstawię złotowłosą królewnę, a zamiast Louisa rycerza w srebrnej zbroi.
No i jeszcze wymyślę szczęśliwe zakończenie ...'
Cicho wracam do pakowania.
Kiedy kończę (czyli dosłownie kilka minut później) kładę torbę przy drzwiach i po raz ostatni siadam na łóżku.
Biorę do ręki poduszkę.
Dalej pachnie perfumami Lou.
Chociaż ... może zawsze tak pachniała.
Ścielę łóżko i zamykam szafki.
Wszystko wygląda jakby nikt to nie mieszkał od dłuższego czasu.
To dobrze ?
Dla mnie na pewno tak.
Wzdychając głęboko schodzę na dół.
Gaszę za sobą wszystkie światła i już po chwili po okolicy rozlega się głośne trzaśnięcie drzwi wejściowych.
Stojąc na podjeździe wyjmuję słuchawki i wkładam je do uszu.
Włączam moją ulubioną playlistę.
Jest na niej mnóstwo piosenek, również tych, których normalnie bym nie słuchała.
Pierwszą z nich jest 'Take a Bow' Rihanny.
Wyjątkowo pasuje do sytuacji.
Szybkim krokiem idę do przystanku autobusowego.
Przyśpieszam kroku kiedy słyszę za sobą śmiech Zayn'a.
Szybko znikam za rogiem i z impetem na kogoś wpadam.
Unoszę głowę i widzę charakterystyczne czarne loki.
- O mój boże ! Harry. Przepraszam nie zauważyłam cię. - mówię szybko otwierając szeroko oczy.
- Nic nie szkodzi. Zostawiłem samochód na parkingu kawałek dalej, żeby fanki mnie nie śledziły. - nagle zauważa moją torbę. - Idziesz gdzieś ?
Otwieram usta, aby coś powiedzieć, ale tylko przyśpieszam kroku i mijam go.
- Evie ! - krzyczy za mną. - Zaczekaj !
- Proszę udawaj, że mnie nie widziałeś. Nie wiesz gdzie jestem. Dokąd jadę. Nic. Kompletne zero.
- Ale dlaczego ? Evelin ! - krzyczy, gdy zaczynam się oddalać.
- Proszę Harry ! Nie mów nikomu ... - kończę, gdy wsiadam do autobusu.
Gdy drzwi się zamykają patrzę prosto w jego zielone oczy.
Przez moment żałuję.
A potem Ana przemawia mi do rozsądku.
'Tak jest lepiej.
Ty masz swoje życie.
Oni swoje.'
Kiwam głową sama do siebie.
Szukam wzrokiem wolnego miejsca.
Znajduję jedno, na samym końcu.
Kulę się w nim i wsłuchuję się w 'Ja to ja' Paktofoniki.
***
[PERSPEKTYWA LOUISA]
Śmiejąc się szliśmy do domu.
Co do jednego Evelin miała rację - takie spacery były świetne.
Łączyły ludzi i pomagały się odstresować.
Kiedy weszliśmy w naszą przecznicę gdzieś w tłumie mignęły mi długie blond włosy.
- Ej to nie jest Evie ? - najwyraźniej Niall też je zauważył.
Dziewczyna szybko znika za rogiem, więc nie mamy czasu się jej przyjrzeć.
- Nie no co ty. Gdzie niby miałaby iść ? - pytam i staram się uśmiechnąć.
Tak na prawdę dokładnie wiem gdzie mogłaby teraz iść, ale staram się nie dopuścić tego do wiadomości.
'Evelin siedzi teraz u siebie w pokoju i słucha muzyki. Na 101%'
- No nie wiem. - wzrusza ramionami blondyn.
Przyśpieszam lekko kroku.
Gdy dochodzę do bramy naszej willi mijam się z Harry'm.
Przybijamy sobie piątkę, ale ... coś jest nie tak.
Krzywi się, gdy na mnie patrzy.
Posyłam mu pytające spojrzenie.
Sztucznie się uśmiecha.
Teraz jestem pewny, że coś jest nie tak.
Mijam pozostałych i wbiegam do budynku.
Cały czas modlę się, aby moje przypuszczania były bezpodstawne.
Gdy wbiegam do jej pokoju ... boję się otworzyć oczy.
Rozpaczliwie czekam na jej śmiech.
Po chwili czuję dłoń loczka na moim barku.
- Przykro mi, stary ... - mówi.
Wtedy otwieram oczy.
Pokój jest pusty.
Łóżko pościelone.
- Ona ... - zaczynam szeptem.
- Odeszła. Wiem. - rzuca Harry.
Mocnym szarpnięciem ręki zrzucam z niej dłoń mojego towarzysza.
- Gdzie idziesz ? - pyta cicho.
- Jak to gdzie ? Ona musi tu wrócić. Tam nie jest bezpieczna.
- Nie wiesz gdzie mieszka.
Ignoruję to.
Wiem gdzie jest najbliższy przystanek autobusowy. Najbliższy tej ławki na której ją znalazłem.
Wkurzony wsiadam do samochodu i odpalam silnik.
Jadę szybko, zapewne łamiąc większość przepisów.
Dopiero, gdy wjeżdżam w jej przecznicę zwalniam i parkuję kawałek przed przystankiem.
Wysiadam z auta i głośno zatrzaskuję drzwi.
Biegnę przecznicą rozglądając się dookoła.
W końcu zauważam ją.
Stoi po drugiej stronie drogi, na podjeździe starego, zaniedbanego domu z pomazanymi drzwiami i odpadającym tynkiem.
Przerażona wpatruje się w drzwi.
- Evie ! - krzyczę i podbiegam do niej, przy okazji prawie wpadając pod samochód.
Odwraca się w moją stronę i widzę jak coś w niej pęka.
Zatrzymuję się tuż przed nią i przyciągam do siebie.
Odpycha mnie swoimi chudymi, słabymi rączkami.
Jak się pewnie domyślacie - bezskutecznie, ale puszczam ją.
- Louis ! - przerażona wpatruje się we mnie. - Co ty tu robisz ? Idź stąd ... On cie zabije. Na prawdę. Proszę ... Idź ... - zalewa mnie potokiem słów, który po chwili zamienia się w potok łez.
Delikatnie kładę jej palec na usta.
- Ciii ... - szepczę. - Spokojnie. - unoszę do góry jej podbródek i wręcz wymuszam, aby spojrzała mi w oczy.
- On Cię zabije ... - powtarza i stara się pohamować łzy.
- Hej ... Hej, nie płacz.
- Louis ... przepraszam. Nie powinnam w ogóle wtedy jechać z wami ... - zaczyna znowu.
- Nie przepraszaj. Po prostu z nami zostań.
- Nie mogę. Wiesz o tym.
Patrzę jej głęboko w oczy.
- Evelin ... Nie chcę stracić też ciebie ... - szepczę.
Widzę jak bardzo jest jej trudno.
- Nie stracisz mnie... - mówi cicho.
Przykładam jej dłoń do policzka.
- Naprawdę ... - dodaje.
Kiwam tylko głową.
Nagle ...
Coś we mnie pęka.
- Evelin ... - powoli przykładam dłoń do jej drugiego policzka.
Przysuwam jej twarz bliżej swojej.
Czuję jak zaczyna głębiej oddychać.
Przenoszę wzrok z jej oczu na wargi.
- Mogę ... ? - ledwo poruszam ustami
- Proszę ... Nie czyń tego pożegnania jeszcze trudniejszym ... - pojedyncza łza spływa po jej twarzy.
- I tak jest trudne. - mówię twardo i wpijam się w jej usta.
Całuję ją bardzo delikatnie.
Ledwie dotykam jej warg.
Na początku czuję, że ona tego nie chce ... Że sprawia lekki opór.
Ale z czasem ...
Widzę, że się przełamuje.
Jej słone łzy moczą moją twarz, a ona ... odwzajemnia mój pocałunek.
Przysuwam ją bliżej siebie i przekładam dłonie z jej policzków na talię.
Czuję jak ona obejmuje mnie delikatnie za szyję.
Po chwili się od niej odsuwam.
Tylko parę centymetrów.
Praktycznie stykamy się nosami.
- Przepraszam ...
- Wiesz, że wszystko będzie teraz dużo trudniejsze ... - mówi i spuszcza wzrok.
Kiwam delikatnie głową i całuję ją w czoło.
Szybko puszczam ją, kiedy słyszę jak otwierają się drzwi wejściowe.
Ale zamiast masywnego, starego faceta, którego się spodziewałem wybiega zza nich ... mała dziewczynka.
- Adia ! - blondynka wybiega jej na przeciw i kuca, aby móc ją przytulić. - Boże ... Jak się cieszę, że nic Ci nie jest ...
- Evelin ... - szepcze mała.
Widzę łzy w oczach obu.
- Powiedz, że wracas na doble ... - szepcze przez łzy.
- Tak ... Obiecuję, że już nigdy Cię nie zostawię ... - szesnastolatka kiwa głową i przyciska Adię jeszcze mocniej do siebie. - Tęskniłam za tobą ... Wszystko dobrze ? Jesteś cała ?
- Tiak, ale on ... On będzie zły ... On ... ksycał cały cas ...
- Boże ... - szepcze tylko.
Po chwili wstaje i bierze dziecko na ręce.
Odwraca się do mnie.
- Louis ... Przepraszam, ale ...
- Rozumiem. - staram się nie rozpłakać. - Ale ... obiecaj mi jedno.
Spogląda na mnie pytająco.
- Obiecaj mi, że kiedyś wrócisz.
- Kiedy wszystko się już jakoś ułoży. - mówi. - Obiecuję.
Podchodzę do niej i delikatnie całuję ją w czoło.
- Będę czekał. - mówię cicho i odprowadzam ją wzrokiem, gdy wchodzi do domu.
*****************************************
Przepraszam, że taki krótki, ale koniecznie chciałam go dodać dzisiaj, a moja mama potrzebuje mojego lapka na jakiś swój projekt.
Obiecuję, że następny będzie dłuższy.

A tak poza tym to 39 osób zdeklarowało się, że czyta tego bloga, a nikt nie komentuje ...
Dlatego mam pytanie :

CHCECIE, ABYM DALEJ PISAŁA TEGO BLOGA ? :(

JUSTSOPHIE

poniedziałek, 4 lutego 2013

Chapter ten



[PERSPEKTYWA EVELIN]
- Evie. Przepraszam … - zaczyna. – Nie tak miało wyjść …
Patrzę mu w oczy, ale się nie odzywam.
- Nie chciałem, żebyś to zobaczyła.
Dalej milczę.
- Proszę … Nie bądź na nie zła. Są po prostu zazdrosne,nie znająCię. Na pewno, gdyby Cię spotkały zmieniły by zdanie … Wstydziłyby się za to copisały …
- Przestań. – przerywam mu. – Mają całkowitą rację.Jestem tylkoszmatą, która niepotrzebnie wmieszała się w twoje życie.
- Nie mów tak ! Nie masz o niczym pojęcia… - markotnieje jeszczebardziej.
- A założysz się ?! Wiem o wszystkim, chociażby dlatego,że Harry,który zapewne znienawidzi mnie za to co teraz powiem dał mi twój jebanypamiętnik !
Czekam chwilę bardziej przestraszona niż zła.
Czytam emocje na jego twarzy.
Szok.
Przerażenie.
Wściekłość.
Ból.
Zdrada.
Jeszcze więcej bólu.
A potem coś innego.
Jakby odetchnął z ulgą.
- Głupi. – prycha. – Za bardzo się przejmuje tym co mu mówię.
- Co ? – marszczę brwi.
Gdy atmosfera trochę opada zaczynamy powoli iść alejką.
- Powiedziałem mu, że chciałbym, żebyś wiedziała.
Dziwię  się trochę.
- Czyli nie jesteś na niego zły ?
- Nie. – wzrusza ramionami. – Bardziej wściekły na samego siebie.
- Czemu ? Eleanor jest twoją wielką miłością i …
- Jezu Evelin, przestań już z tą Elle ! Między nami wszystkoskończone.
- Ale jednak tęsknisz za nią. – przypominam.
- Wspomnienia zawsze bolą. – rzuca.
- To czemu do siebie nie wrócicie ?
- Nie udawaj, że nie wiesz, że ma innego. – warczy namnie.
- No i ? Kochasz ją, prawda ? To walcz o nią !
- Nie ma o co walczyć.
- Słucham ? I ty mi to mówisz ? A co, gdybyś poddał się jeszczeprzed X-Factorem ? Gdybyś nawet nie poszedł na casting ? Siedziałbyś teraz wdomu i oglądał resztę chłopaków w telewizji ?
- Dobrze wiesz, że to nie ma ze sobą nic wspólnego.
- Ależ oczywiście, że ma ! I to i to to twoje marzenia.Rzeczywarte spełnienia. Postarania się.
- Te o sławie spełniłem. To i tak już duży sukces.
- Dla mnie to by była bardziej motywacja, a nie sukces …- mówię ikrzywię się.
‘Uparł się, że nie będzie z Eleanor i tyle ?
Na pewno mu na to pozwolę …’
- Evie dlaczego tak bardzo chcesz, żebyśmy do siebie wrócili ? –staje przede mną, blokując mi drogę.
Nie odpowiadam.
Spuszczam głowę.
- Nie masz zamiaru mi powiedzieć, prawda ? – oddycham z ulgą, bojego głos jest teraz delikatniejszy i spokojniejszy.
- Po prostu … Fani uwielbiają Elle. Mnie nienawidzą. Nie chce,żebyście przeze mnie tracili fanów.
Delikatnie przesuwa kciukiem po moim policzku.
- No i ? Czy to ma jakieś znaczenie ? Prawdziwi fani zostaną,choćby wszyscy bylibyśmy homo.
Unoszę wzrok i spoglądam mu prosto w oczy.
- A tobie co tak bardzo zależy, żeby o niej zapomnieć ?
- Chce iść do przodu. Tylko tyle.
Nieznacznie kiwam głową.
- Jesteś zła ? – marszczy brwi.
- Nie, nie. Po prostu … Trochę to wszystko dla mnie dziwne.Odpychasz od siebie szczęście. Nie masz pojęcia ile ja bym dała chociaż zaodrobinę tego co ty dostałeś już na starcie.
- Dalej możesz to wszystko zmienić.
- Co … ?
- Zostań z nami. – prosi całkowicie spokojnie, jakby zostawieniemojego starego życia było czymś na porządku dziennym.
- Nie mogę. Przecież, wiesz.
- To weź Adię do nas. Wynajmiemy opiekunkę, mała pójdziedo szkoły.A ty będziesz szczęśliwa.
Parskam smutnawym śmiechem.
- To będzie już wykorzystywanie.
- No i ? Teraz to ty odpychasz od siebie szczęście.
‘Argument na jego stronę.’
- A media ? Fani ? Wszyscy będą wściekli.
- Raczej zdziwieni.
- Widziałeś ich reakcję teraz.
Milknie na chwilę.
- Poradzimy sobie z tym.
- My ? – uśmiecham się lekko.
- Tak, Evelin. – bierze mnie za rękę. – My.
***
[PERSPEKTYWA VENUS]
Widzę jak odjeżdża.
Przyglądam mu się, póki jego czarny, błyszczący samochód nie znikaza zakrętem.
Wzdycham.
A teraz trzeba będzie się tłumaczyć babci.
‘Kim był ten chłopak ?!
Skąd go znasz ?!
Zrobił Ci coś ?!
Szantażuje Cię ??!’
‘Ona nic nie rozumie.
Żyje przeszłością.
Pamięta tylko to co wydarzyło się dwa lata temu.
Nie obchodzi jej, że ja mogłam się znów zakochać,zaprzyjaźnić,poznać kogoś nowego.
Z góry nienawidzi wszystkich, których poznaję.
Nawet jeśli to dziewczyny.
Dlatego nie zapraszam nikogo do domu.
Boję się, że nie polubią  mnie już na wstępie.
Muszę kłamać, że idę do brata, aby wyjść chociażby na nocowanie uNicky.
O imprezach już nie wspomnę …’
Zakładam kosmyk włosów za ucho i powoli idę do domu.
Już od progu wita mnie groźny wzrok mojej opiekunki.
- Zapewne chcesz mi o czymś powiedzieć ? – pyta swoim wysokim,lekko zachrypniętym głosem.
- Nie znasz go. – zaczynam dyskusję.
- I zapewne nie chcę go poznać. Wygląda na gnojka.
- Nie jest gnojkiem. Ma na imię Harry i jest bardzo miły.
- O Nate’cie też tak mówiłaś. I wiesz jak to się skończyło.
- Każdy po zerwaniu płacze. – wzruszam ramionami, chociaż wiem jakbardzo babcia tego nienawidzi.
Odchrząka.
- Chciałaś się zabić. – przypomina mi.
Milknę.
- Ale w końcu tego nie zrobiłam.
- Lepiej nie prowokować losu.
Krzywię się.
Nie wygram z nią teraz.
‘Ale z Harry’m byłam taka szczęśliwa …’
- Proszę … Daj mu szansę. – chwytam babcię za rękę.
- Po co ? I tak go nie polubię.
- Ale on nic mi nie zrobi. – zapewniam.
- Czemu jesteś tego taka pewna ?
- On jest muzykiem. Gra w takim jednym popularnym zespole.Paparazzi cały czas za nim chodzą, nie ma opcji, że zrobi coś bez ich wiedzy.
- On jest GWIAZDĄ ?! No to chyba możesz już iść, młoda panno. –kobieta gani mnie wzrokiem.
- Błagam …
- Nie. Koniec dyskusji. Jeśli jeszcze kiedyś Cię z nim zobaczęporozmawiamy inaczej.
- Ale on był dzisiaj taki miły. Odwiózł mnie do domu, chociaż nieprosiłam.
- Wiem, widziałam. A potem już chciał się do ciebie dobierać.
- Jakie dobierać babciu ?! Pocałował mnie w czoło i poszedł. Tyle.
- Jak już powiedziałam – koniec rozmowy. Idź na górę, poucz się.
Poddaję się.
Rzucam torbę na fotel i wbiegam do schodach.
Rzucam się na łóżko i włączam muzykę na full’a.
Akurat leci ‘Pound the Alarm’ Nicki Minaj.
Babcia krzyczy z dołu, żebym ściszyła ‘to szataństwo’, więcpodłączam słuchawki do laptopa i zamykam oczy.
Mogłoby się teraz palić, a ja i tak  bym tego nie zauważyła.
Nie wiadomo kiedy zaczynam nucić melodię ‘Die Young Ke$hy.
Wyciągam telefon i sprawdzać Twittera.
‘@Harry_Styles, @Louis_Tomlinson, @Real_Liam_Payne,@NiallOfficial,@zaynmalik i @EvelinLancome zaczęli Cię obserwować.’
Uśmiecham się.
Wchodzę na swój profil.
‘Harry Styles : @Venus_YOLO dziękuję za dzisiaj :)))))’
Dodaję post do ulubionych i odpisuję paru koleżankom.
Zamykam oczy.
***
Kilka godzin później budzi mnie dźwięk SMS’a.
Odblokowuję telefon.
Jest 1:30 rano.
‘Kto do mnie pisze o tej porze ?’
Otwieram wiadomości.
‘Jedna nowa widomość od: Evie Lancome.’
Uśmiecham się i czytam jej treść.
‘Hahahahahahaah nie wiem co zrobiłaś Hazzie, ale jak tu mieszkam tojeszcze go takiego szczęśliwego nie widziałam !!! Branoc’
Szybko odpisuję.
‘Wątpię, że to ja, ale pozdrów go ode mnie J Branoc’
Odpowiedź dostaję po plus-minus kilku sekundach.
‘No jak nie ty jak o tobie cały czas gada hahahahah xd’
:)
Odkładam komórkę i kładę się z powrotem. Zamykam oczy i oddaję sięmyślom o Harry'm.
Nie traktuję go jak gwiazdy, ani jakiegoś celebryty,niedostępnego, wiecznie lepszego i ważniejszego.
Dzisiejszy dzień był piękny, bo ...
Byliśmy sobą.
On był normalnym chłopakiem, a ja nie musiałam nikogo udawać.
Nie musiałam mu wmawiać, że jestem bogata, mam szczęśliwą rodzinęi cudowną pracę, oceny.
Byłam tą dziwną, nieogarniętą nastolatką co zawsze.
W koszuli, koturnach, bransoletkach od Nicky, które przynoszą miszczęście.
Mówiłam to co chciałam, nie przejmując się czy babcia zrobi miprzypał przy ludziach za małe 'kurwa'.
Wzdycham.
Kiedyś wszystko było prostsze.
Zanim pojawił się Nate wychodziłam codziennie to z nowymchłopakiem, a moja babcia tylko mi dopingowała.
Od czasu Nate'a ona nie akceptuje nawet moich najlepszychprzyjaciółek.
Pewnie nie macie pojęcia o czym teraz mówię.
Nate Winthrop Scott ...
(Była) miłość mojego życia.
Byliśmy razem 3 lata.
Nikogo nigdy tak nie kochałam jak jego.
Był dla mnie jednocześnie jak brat, ojciec i chłopak.
Ciężko byłoby znaleźć kogoś lepszego.
Znaczy ...
Kiedyś tak myślałam.
Teraz uważam go za gnojka, dupka bez serca, skurwiela nie wartegomojej uwagi.
Przez długi czas odreagowywałam.
Wtedy rozumiała mnie tylko babcia.
I chociaż teraz niesamowicie przesadza to jestem jej za towdzięczna.
Bądź co bądź Nate umiał mnie uszczęśliwić.
A potem ...
Cieżko o tym mówić.
Do dziś pamiętam minę Gabrielle kiedy dowiedziała się, że ja teżchodzę z Nate'em.
Ból.
Zaskoczenie.
Żal.
Wściekłość.
Od tego czasu dużo się zdarzyło.
Gabrielle przespała się z Zaynem z One Direction, kolejnadziewczyna Winthrop Scott'a niedawno urodziła dziecko z autyzmem, ja ...próbowałam popełnić samobójstwo.
Tak.
Nie mogłam tego znieść.
Nie umiałam pogodzić się z faktem, że najbliższa mi wtedy osobaodeszła bez pożegnania.
Nie.
Właściwie pożegnała się.
Zostawił mi te 'cudowne' wspomnienia.
Dzięki nim, gdy tylko chłopak próbuje mnie pocałować ja ... Poprostu nie potrafię.
Nieważne jak bardzo bym chciała.
Kiedy ktoś tylko próbuje mnie dotknąć uciekam.
Nie pozwalam mu.
Dlatego ... Tak bardzo nie chce odpuścić Harry'ego.
Przy nim czułam się bezpieczna.
Nie wiem skąd to się wzięło.
On jest ... Inny.
Wiem, ze moja babcia go nie zaakceptuje, ale nie odpuszczę ...
Bo jest o co walczyć.
***
[PERSPEKTYWA EVELIN]
Louis doprowadził mnie do domu, a potem wrócił do chłopaków.
W końcu TweetCama trzeba dokończyć, a fani zapewne nieźle sięwkurzali, że nie ma ani Hazzy ani Lou.
Po długim namyśle postanowiłam go włączyć, modląc się, aby rozmowanie była o mnie.
Niestety (jak zwykle) się myliłam.
Co chwila leciały na mnie to gorsze i okropniejsze hejty.
Na nic zdawały się prośby i tłumaczenia chłopaków.
W końcu decyduje się włączyć do dyskusji.
'Co wy do mnie macie ??? Znacie mnie w ogóle ?' - pisze wkurzona,a zaraz dostaje mnóstwo odpowiedzi.
'Jesteś zerem, gówniarą która zepsuła związek Elle i Lou !!!'
'Ale ja nic nie zrobiłam !!! Poza tym oni zerwali przed tym jaknawet poznałam chłopaków !'
'Taaaa jasne, nie z nami takie kity ... Directioners wiedząwszystko !'
- Siemka Evie ! - odzywa się Zayn z ekranu.
'Tia siemka' - odpisuję.
- Nie przejmuj się nimi. Jesteś świetna ! - rzuca Niall. - Jeślifanki cię hejtują to znaczy, że nie są prawdziwymi Directioners.
Wtedy odzywają się dziewczyny.
'Niall przecież wiesz, że was kochamy !!! Tylko nie lubimy tejsuki'
‘Uważacie, że jestem suką ? Do tego bezpodstawnie ? Ale jesteściedorosłe ! Naprawdę tylko na to was stać ? Mogę się założyć, że może 2% z wasodważyło by mi się to powiedzieć prosto w oczy. Dlaczego ? Bo jesteście słabe,udajecie, że wiecie wszystko, wierzycie, że kiedy tylko któryś z chłopaków Waszobaczy zakocha się w Was i jeszcze od razu przeleci. Nie możecie znieść tego,że to akurat mi zdecydowali się pomóc. Jesteście zazdrosne, więc wyżywacie się namnie. I powiem jeszcze, że teraz całe One Direction wyrabia sobie o was coraz ‘lepszą’opinię. Dziękuję za uwagę -,-‘

*********************************************************
Przepraszam, że przez tyle czasu nie było rozdziału, ale mam terazferie i dopiero co wczoraj wróciłam z Włoch (<3), a tam z internetem kiepsko– jak był to tylko na chwilę, bo zaraz ktoś inny chciał wejść, a poza tymmiałam tylko telefon, bo lapka nie wzięłam no i tak wyszło J
A wy już po feriach, w trakcie czy dopiero czekacie ?
No i dziękuję za 11 komentów pod ostatnim rozdziałem ~ JESTEŚCIECUDOWNI :*
(korekta by : Miriam ) 
[3 COMMENTS = NEW CHAPTER]

<3
JUSTSOPHIE

wtorek, 22 stycznia 2013

Liebster Award :))(

Nominacja do Liebster Award :)
Pytania i odpowiedzi:
1.Jak to się stało, że zaczęłaś pisać?
Czytając bloga mojej przyjaciółki w pewnym momencie odłączyłam się kompletnie od jej historii i napisałam własną kontynuację. Potem pozmieniałam kilka faktów i postanowiłam opublikować to jako pierwszy rozdział bloga.
2.Ulubiona piosenka One Direction ?
Nobody Compares, nieporównywalna z żadną inną <3 data-blogger-escaped-br=""> 3. Take Me Home czy Up All Night ?
TMH :)
4. Prowadzisz jakąś stronkę na Facebook'u związaną z 1D ?
Tak, prowadzę stronkę 'Jestę Directionerę'.
5. Czy chciałabyś aby Niall zrobił sobie tatuaż ?
Tak, ale coś bardzo delikatnego, nic wulgarnego ani wyzywającego :)
6. Czy twoi znajomi/przyjaciele wiedzą, że piszesz ?
Nie wszyscy, ale jest kilka osób które podrzucają mi czasem nowe pomysły i wątki.
7. Od kiedy piszesz ?
Ogólnie blogi z opowiadaniami od ponad 3 lat (wcześniej pisałam o The Vampire Diaries) a to od początku roku 2013 ;)
8. Czy masz zamiar pisać kolejne opowiadanie ?
Myślę, że napisze kolejną cześć tego opowiadania lub kontynuację tylko niektórych osobnych wątków np. Venus i Harry.
9. Czy masz satysfakcję z tego co robisz ?
Tak, uwielbiam pisać, cieszę się jeśli komuś podoba się to co tu tworzę.
10.Czy pisanie zmieniło choć trochę twoje życie ?
Na pisanie bloga poświęcam bardzo dużo czasu, odkąd wciągnęłam się w opowiadanie o 1D cały czas myśle tylko o kolejnych intrygach i losach bohaterów.
11. Czy znasz jakiś fanów 1D z twojej okolicy ?
Jedna z moich najlepszych przyjacielem jest ogromną fanką chłopaków, a oprócz tego oczywiście mnóstwo znajomych ze szkoły i z obozów.

Nominowani :

1.http://dreamhearts1d.blogspot.com/
2.http://fefa-opowiadaniaoonedirection.blogspot.com/
3.http://opowiadaklaudia-onedirection.blogspot.com/
4.http://malikvashappenin.blogspot.com/
5.http://moveintotheonedirection.blogspot.com/
6.http://kiss-you-1d.blogspot.com/
7.http://one-direction-loove-story.blogspot.com/
8.http://www.opowiadaniemyworlsmyeyes.blogspot.com/
9.http://everythingyoudoismagic69.blogspot.com/
10.http://badromance-zouis.blogspot.com/
11.http://alwaystogetherbyjulia.blogspot.com/

Pytania :
1.Jak to się stało, że zaczęłaś pisać?
2.Ulubiona piosenka One Direction ?
3. Take Me Home czy Up All Night ?
4. Prowadzisz jakąś stronkę na Facebook'u związaną z 1D ?
5. Czy chciałabyś aby Niall zrobił sobie tatuaż ?
6. Czy twoi znajomi/przyjaciele wiedzą, że piszesz ?
7. Od kiedy piszesz ?
8. Czy masz zamiar pisać kolejne opowiadanie ?
9. Czy masz satysfakcję z tego co robisz ?
10.Czy pisanie zmieniło choć trochę twoje życie ?
11. Czy znasz jakiś fanów 1D z twojej okolicy ?


Bardzo dziękuje za nominację, bo zupełnie się tego nie spodziewałam :)

Dziękuję za nominację : http://daga1191-one-direction-opowiadanie.blogspot.com/?m=1

JUSTSOPHIE


piątek, 18 stycznia 2013

Chapter nine


*ROZDZIAŁ DEDYKOWANY MOJEJ WERONICE (W13) <3*

[PERSPEKTYWA HARRY'EGO]
Rano budzę się, ale jeszcze długo nie otwieram oczu.
Przez powieki widzę ostre promienie słoneczne i delikatne ruchy firanki, którą bawi się wiatr.
Wdycham głęboko kilka razy i uchylam powieki.
Mam wrażenie jakby wszystko co się wczoraj wydarzyło było tylko snem.
Bardzo realistycznym, ale jednak snem.
Jedynie wysoki głos Evie trzyma mnie na Ziemi.
Dzięki niej to wszystko wydaje się bardziej ... prawdziwe.
Zerwałem z kolejną 'cudowną' hollywoodzką gwiazdą.
'Fani pewnie się ucieszą.'
Po chwili zaśmiałem się z samego siebie.
'Czyli teraz na pierwszym miejscu są fani ?
Już nie liczy się to co ja myślę ?
To głupie.
Co sława robi z człowiekiem ...'
Leniwie spoglądam na zegarek.
Jest 12:30.
Co znaczy, że, gdybym naprawdę był umówiony z Venus powinienem wyjść z domu za jakieś 20 minut  ...
'Fuck'
Wyskoczyłem z łóżka i podbiegłem do komody.
Zacząłem wywalać z niej wszystkie rzeczy.
Wyciągnąłem czarne rurki i białą bokserkę.
'Harry skup się. To ma być randka.'
Dokładam do tego szaro-brązową marynarkę z rękawem 3/4.
Do tego czerwone Conversy.
Przeglądam się w lustrze.
'Nie jest źle.'
Lecę do łazienki umyć zęby i ogarnąć włosy.
Trochę perfum i jest OK.
Schodząc na dół zabieram srebrny zegarek Louis'a i zakładam go na nadgarstek.
W kuchni spotykam zaspanych chłopaków i całkowicie rozbudzoną Evelin, pilnującą, aby śpiący na stojąco zespół nie oblał się gorącą kawą.
Duszę w gardle wybuch śmiechu.
- Czyli jednak randka ? - głos Liam'a sprowadza mnie na ziemię. - Ładnie, ładnie. Tylko uważaj, żeby cię kto nie przyłapał, bo będzie afera.
- Uuuuu i Tay się nieźle wkurzy. - śmieje się Louis. - Czekaj. Czy to mój zegarek ?!
- Też Cie kocham. Śpieszę się. Lece. Paaaa ! - zbywam go i zabierając Evie kanapkę wychodzę z pokoju.
Po drodze szukam jeszcze kluczyków do samochodu i wybiegam z budynku.
***
[PERSPEKTYWA EVELIN]
Jeszcze przez dłuższą chwilę śmialiśmy się z wybiegającego Harry'ego.
A potem, jako, że chłopaki nie mieli dziś kompletnie (!) nic do roboty, zdecydowaliśmy się pójść na spacer po Kensington Garten.
*powiedzmy, że zdecydowaliśmy się - tak na prawdę to musiałam ich namawiać *
Zmobilizowałam ich do ubrania się i nakazałam wyjść z domu.
Park był nie daleko, więc (wbrew sprzeciwom z ich strony) poszliśmy piechotą.
W czasie drogi Louis i Harry wymieniali się głupi spostrzeżeniami.
Przez chwilę wydawało mi się, że rozumiem czemu fani wymyślili 'Larry'ego'.
Idąc siedzę cicho i przysłuchuję się rozmowie.
To nawet nie fakt, że nie mam nic do powiedzenia, a raczej to, że muszę wszystko przemyśleć.
A świeże powietrze zawsze mi pomagało.
'Taki Hazza to ma łatwo ...
Spotyka dziewczynę i ot tak, bezproblemowo idzie sobie z nią na kawę.
A ja ?
W dziwnej, pełnej problemów i niedomówień sytuacji spotykam chłopaka, potem w jeszcze głupszej sytuacji dowiaduję się, że coś go do mnie ciągnie, a teraz ... nie mogę nic zrobić.
Nie mogę mu powiedzieć, że czytałam jego pamiętnik, bo wkopię Styles'a.
Ale nie mogę też zostawić tego tak jak jest teraz.
Czemu ?
Bo będę mu robić nadzieję, jak jakaś farbowana szmata bawiąca się ludzkimi uczuciami jak postaciami z Sims'ach.'
- A ty co myślisz Evelin ? - głos Niall'a sprawia, że wracam myślami do Londynu.
- O czym ? - pytam zdezorientowana.
- Ogarnięta jak zawsze. - Louis śmieje się i targa moje - i tak już rozwiane na wszystkie strony - włosy.
- Pytanie było czy zrobimy TweetCam'a ? Fani wiedzą, że jesteśmy w Londynie i mamy wolne. Ucieszyliby się - tłumaczy Niall.
- Nie no, jasne. Tylko czemu mnie o to pytacie ? - mówię oddając Tomlinsonowi tym samym.
- Bo też w nim będziesz. A możesz nie chcieć. - Zayn spogląda na mnie jak na idiotkę.
Wywracam oczami.
- Jak chcecie to ja nie widzę problemu. - wzruszam ramionami. 
Chłopaki ciągną mnie na ławkę spory kawałek od alejek, aby żadna fanka nam nie przeszkadzała.
Siadamy dookoła, a Liam wyciąga Iphone'a.
Pisze tylko krótki wpis na Twitterze 'TWEETCAM z naszą @EvelinLancome, niestety bez @Harry_Styles :*' i przechodzi do konkretnej aplikacji.
Po kilku sekundach online licznik nabija ponad 80 000 widzów.
Liczba rośnie z każdą chwilą, a ja otwieram szeroko usta.
Fani zasypują ich pytaniami, a oni starają się wybrać te najlepsze.
- To jest dobre - pokazuję palcem jedno z nich.
'DO LIAMA: Jak to jest chodzić z tak piękną dziewczyną jak Danielle ?'
Wszyscy śmiejemy się, a chłopak odpowiada bez cienia skrępowania.
***
Siedzimy tam już dobre 40 minut, kiedy pada pytanie na które aż trudno jest mi zareagować.
Kiedy ignorujemy tamto pojawia się SPAM pytań tej samej treści.
'DO LOUISA: Czemu ty Elle zerwaliście ? Za dobrze się rozumieliście, żeby ot tak po prostu się rozstać'
Biorę głęboki oddech i spoglądam na chłopaka.
Wyraźnie się krzywi.
- Jeśli nie powiedzieliśmy Wam dlaczego zerwaliśmy to chyba jasne, że potrzebujemy trochę prywatności. – zaczyna.
Fani natychmiast się odzywają.
‘Czyli to co powiedzieliście w mediom to kłamstwo ?’
- Rzeczywiście, nie jest  to prawda. Zerwaliśmy, bo mieliśmy ważny powód.
‘JAKI ????? PROSZĘ POWIEDZ !!!!’ – kolejny SPAM.
Wywracam oczami.
Lou otwiera usta żeby coś powiedzieć, ale wtedy nadchodzi następna wiadomość.
‘TO PRZEZ TĄ BLOND-SMARKULĘ ??? BOŻE, JAK JA JEJ NIENAWIDZE !!! ZEPSUŁA WASZ ZWIĄZEK :/’
- Ja nic nie zrobiłam ! – bronię się przez fanami.
- Evelin nie ma z tym nic wspólnego.
‘Taaa jasne. Uważaj do uwierzymy. *bo wcale nie robią milionów zdjęć i wcale nie wyciągnęliście jej na scene* - pisze
 jedna z nich, a inne jej potakują.
- To jeszcze nie znaczy, że macie prawo ją oskarżać o cokolwiek. – uśmiecham się do Liama w geście podziękowania.
‘No i ? Przecież wiadomo, że to wszystko przez nią. Nie doceniasz naszej zdolności dedukcji Li J … szmata’
Pod wiadomością pojawia się mnóstwo odpowiedzi wyzywających mnie od najgorszych.
Po chwili czytania nie wytrzymuję i wstaję.
Zostawiam chłopaków samych i szybkim krokiem odchodzę.
Niall odprowadza mnie smutnym wzrokiem.
Wiem, że żaden z nich mnie nie zatrzyma i nie oczekuję tego.
Idę kawałek i siadam na innej ławce.
Zamykam oczy i próbuję sobie wmówić, że wszystko jest w porządku.
Nie udaję mi się to, ponieważ rozprasza mnie rozmowa jakiejś zakochanej pary.
Odwracam się i otwieram szerzej oczy.
Na trawie za mną siedzi … Cody Simpson.
Mam ochotę wstać i podbiec do niego, prosząc o autograf i zdjęcie, ale powstrzymuję się.
Czemu ?
Bo obok niego siedzi piękna brunetka o zielono-brązowych oczach.
Śmieje się słodko, gdy  blondyn całuje ją po szyi.
Przesuwam się lekko, tak, aby nie zauważyli, że ich nie obserwuję.
Oboje siedzą na dużych czerwonym kocu.
Przyglądam się dziewczynie dokładniej.
Jest szczupła, ma na sobie letnią sukienkę i baleriny, które zostawiła na brzegu koca.
Ma delikatne rysy twarzy i piękny uśmiech.
Chłopak obejmuje ją od tyłu, wpatrzony w nią jak w obraz.
Rozmawiają o czymś czego na początku nie mogę wyłapać.
Potem dochodzę do wniosku, że Cody zabrał tu Nickę (bo tak nazywa się owa dziewczyna) tu na wakacje.
Że przyjechali tu, aby nacieszyć się sobą.
Uciec od całego zgiełku i problemów.
Być jedną z tych cudownych zakochanych par, nieprzejmujących się niczym innym poza sobą.
‘Boże … Jak ja im zazdroszczę …’
Widzę jak nastolatka cieszy się, gdy jej chłopak udaje, że gryzie ją w szyje niczym wampir i robi jej słodką malinkę.
Po chwili unosi jej podbródek lekko do góry.
- Kocham Cię … - szepcze , ale jednak na tyle głośno, że jestem w stanie to usłyszeć.
Nicky całuje go delikatnie i zakłada mu ręce na szyję.
Uśmiecham się, ale jednak po moim policzku spływa słona łza.
Zapewne dlatego, że ja też zawsze marzyłam o wielkiej miłości.
Wpatruję się w nich, gdy nagle wzrok Cody’iego spotyka się z moim.
- Wszystko w porządku ? – pyta mnie.
- Tak, tak. – mówię szybko i odwracam wzrok.
- Ej czekaj. Znam Cię. Jesteś dziewczyną tego … no … Tomlinsona z One Direction, no nie ? – zaczyna dziewczyna.
- Em … Nie. Nie jesteśmy razem. Po prostu się przyjaźnimy. Z resztą chłopaków też. – mówię z naciskiem na ‘resztą’.
- Chodź, usiądź z nami. – mówi Cody i klepie miejsce obok nich.
Niechętnie wstaję i zajmuję miejsce na kocu.
- Jestem Nicky. – przedstawia się dziewczyna.
- Wiem … - mówię, ale zaraz potem gryzę się w język. – Znaczy… Miło się poznać. – wyciągam dłoń w jej stronę. – Evelin.
Brunetka ściska ją.
- To teraz powiedz czemu płaczesz. – zaczyna blondyn i wyraźnie mocniej ściska swoją dziewczynę.
- Miłość jest do bani. – rzucam tylko. A potem postanawiam wykorzystać okazję na zmianę tematu. – A wy długo jesteście razem ?
- Ponad dwa lata.
- Wow. To długo jak na gwiazdę. – mówię. – Znaczy. Bez urazy.
- Jest ok. Po prostu wszystko jest proste, póki paparazzi o nas nie wiedzą. – mówi nastolatka. – Nikt się nie czepia. Możemy być sami, tylko dla siebie.
Zakochani spoglądają sobie słodko w oczy.
Widzę, że Nicky czuje się lekko speszona moją obecnością, ale Cody widocznie nabrał już dystansu do faktu, że wszyscy się na niego patrzą i namiętnie ją całuje.
Jednak dziewczyna po chwili odsuwa się od niego i karci wzrokiem.
Śmieję się z nich cicho.
- Przepraszam. – dziewczyna krzywi się, patrząc na mnie.
- O rany, nie wstydź się. Kiedyś będziesz żałować, że nie wykorzystałaś każdej sekundy spełnionej z nim.
- Dobrze gada, polać jej. – mówi Cody i przybija mi piątkę.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo kilka dni z chłopakami dało mi się przekonać jak bardzo to wszystko jest beznadziejne, kiedy brukowce piszą o Was … Nie dają Wam prywatności. A potem dochodzą fanki. – wzdycham. Na razie na własnej skórze przekonałam się tylko o tym ostatnim.
Nicky opiera głowę na jego ramieniu.
- Szkoda, że akurat tak zaczęłaś. Sława potrafi być piękna. – Cody wzdycha i stara się ukryć rozczarowanie.
Rozglądam się dookoła i widzę Louisa idącego w moja stronę.
Wyciągam komórkę na chwilę i dochodzę do wniosku, że TweetCam dalej trwa.
Nie czytam co teraz piszą Directionerki.
Za bardzo się boję i mam wrażenie, że wszystko kręci się teraz wokół mnie.
Zanim Lou dotrze do nas postanawiam wziąć od Nicky i Cody’iego numery telefonów.
Dziewczyna daje go bez żadnych obaw, a chłopak chwilę się wacha.
Po chwili zapisuje mi go jednak, mówiąc, że jeśli będę potrzebowała pomocy mam śmiało pisać.
Żegnam się z nimi i wstaje.
Wychodzę Louis’owi naprzeciw, ale nic nie mówię.
- Evie. Przepraszam … - zaczyna. – Nie tak miało wyjść …
***
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
Do kawiarni docieram na czas.
Wchodzę do środka i szukam wolnego stolika.
Zauważam jeden, obok okna.
Zajmuję go szybko i czekam.
Kiedy mija 10 minut zaczynam się niecierpliwić.
Ale w tym momencie do lokalu wchodzi roztargniona brunetka i telefonem w ręku.
- Nicks, cudownie, że się wam układa, ale muszę kończyć. Poznałaś Evie ? Jak miło. Ale serio. Tak jestem umówiona. Zadzwonię wieczorem. Paa ! – odsuwa telefon od ucha i szuka mnie wzrokiem.
Po chwili zauważa mnie i podchodzi bliżej.
- Przepraszam za spóźnienie. Nie mogłam złapać żadnej taksówki. – zaczyna na wstępie.
- Nie ma sprawy. – śmieje się. ‘A myślałem, że to ja się spóźnię’.
Przyglądam się jej, gdy odkłada rzeczy na kanapę.
Uśmiecham się na widok gumowych bransoletek z logo 1D.
- Zamawiamy coś ? – pyta po odłożeniu torby.
- Jasne.
Ja decyduję się na Vanilla Latte, a ona na Iced Vanilla Latte. Bierzemy do tego dwa kawałki sernika z truskawkami w ramach lunch’u.
Siadamy z powrotem.
Upijam łyk kawy.
- Chciałem ci strasznie podziękować. – zaczynam. – Nie wiem co bym zrobił bez twojej pomocy.
- Nie mam za co, naprawdę. – śmieje się. – Poza tym to raczej mój pies niż ja.
Odpowiadam tym samym i wdaję się z nią w rozmowę.
Okazuję się niesamowicie do mnie podobna !
Te same zainteresowania, podobne dziwactwa.
I do tego ten uśmiech…
- O rany zapomniała bym. – mówi po chwili, biorąc do ust kawałek ciasta. – Moje przyjaciółki mają na twoim punkcie obsesję. I wiem, że nie wypada, ale …
- Daj mi po prostu te zdjęcia.  – mówię, wywracając oczami.
Wyciągam po nie rękę, a gdy dziewczyna daje mi kilka kartek nasze palce się stykają.
Niby nic specjalnego, ale dla mnie sporo znaczyło.
Nie zabieram ręki przez chwilę.
Uśmiecham się do niej, a potem biorę się za podpisywanie zdjęć.
‘A nie ładnie nie ufać przyjaciółce – Harry’ – piszę na jednym z nich, a Venus przesiada się z miejsca naprzeciwko mnie, na miejsce obok mnie.
Nasze ramiona się stykając.
Brunetka zabiera mi długopis i dorysowuje postaci na zdjęciu wąsy.
Odbieram go jej i domalowuję jednej z jej przyjaciółek okulary i bliznę Harry’ego Potter’a.
Wybucham śmiechem.
Vens przygląda mi się uważnie, a potem zaczyna targać moje loki.
- Masz 5 sekund żeby uciec. – szepczę złowrogo. – 5 … 4 … 3… - na ta liczbę dziewczyna chwyta swoją torbę i zaczyna biec w stronę wyjścia.
Natychmiast wstaję i biegnę za nią.
Gonię ją przez kilka przecznic, nie zwracając uwagi na ludzi gapiących się na nas jakbyśmy byli kosmitami albo gorzej.
Gdy oboje jesteśmy zmęczeni widzę jak jej smukłe nogi się zatrzymują.
- Dobra … - mówi. – Wygrałeś. Nie mam już siły.
Uśmiecham się i odgarniam jej kosmyk włosów z twarzy.
Spoglądam na zegarek.
- Która jest ? – pyta mnie.
- 18:30. – odpowiadam machinalnie.
- Tak późno ? – wytrzeszcza na mnie oczy. – Znaczy … W sumie wcześnie. – zastanawia się. – Ale to nie zmienia faktu, że muszę już iść.
- Odwiozę Cię. – proponuję szybko.
- Nie, nie trzeba. Poradzę sobie.
- Nalegam. – staję naprzeciwko niej, blokując jej drogę.
- Twój samochód i tak został przy Starbuck’sie.
- No to się przejdziemy. – mówię a zaraz potem schylam się przed nią. – Czy zechce panienka mi towarzyszyć ? – pytam głosem dżentelmena i wystawiam rękę w jej stronę.
Śmieje się tylko i bierze mnie pod rękę.
Powoli wracamy, co prawda nieco okrężną drogą, ale zawsze, a ja podczas podróży zabawiam ją głupi historiami z trasy koncertowej.
Gdy dochodzimy do samochodu nie przerywamy rozmowy i jedziemy dalej.
Milkniemy dopiero, gdy oboje stoimy już pod jej domem.
Otwieram jej drzwi od auta i pomagam wysiąść.
- Dziękuję. Świetnie się dzisiaj bawiłam. – mówi, gdy stoimy blisko siebie, niemal stykając twarzami.
- Cała przyjemność po mojej stronie. –mówię z uśmiechem. – Musimy to powtórzyć.
- Oczywiście. – kiwa głową.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówię.
Staram nacieszyć się najbardziej jak mogę tą krótką chwilą.
Wpatruję się w jej błękitne oczy.
Jednak, gdy kątem oka zauważam, że w domu, który wskazała mi Venus zapala się światło wracam do rzeczywistości.
- Muszę już iść. – mówi z wyraźną niechęcią.
- Wiem. – szepczę. Biorę głęboki oddech.
- Dobranoc.  – spogląda na mnie szczęśliwa.
- Dobranoc. – odpowiadam i po chwili wahania całuję ją w czoło.
A potem wsiadam do auta i zostawiam ją samom z jej myślami.
W lusterku widzę jak odprowadza mnie wzrokiem.
Wzdycham.
‘Nie będzie łatwo.
Taylor.
Paparazzi.
Fani.
Ale uda mi się.’
***************************************************************
Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale nie miałam czasu nic napisać.
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
*ZWŁASZCZA TOBIE WERUŚ, NIE MARTW SIĘ BĘDZIESZ JESZCZE W NASTĘPNYCH ROZDZIAŁACH, TO BYŁ TYLKO TAKI WSTĘP*

 I pamiętajcie, że :

3 COMMENTS = NEW CHAPTER J

 No i jeszcze jak zawsze ogarnięty Lou <3


 JUSTSOPHIE



piątek, 11 stycznia 2013

Chapter eight


'Drogi pamiętniku ...
Tęsknie za nią.
Od naszego zerwania minęło tylko 11 dni.
Cały czas o niej myślę.
O tym jaka była wspaniała.
Nie wiem czemu mi to zrobiła.
Przecież, gdyby mi powiedziała, zrozumiałbym.
Rozstalibyśmy się normalnie i nie musiałbym okłamywać fanów.
Powiedziałem o tym Evelin.
Ciężko powiedzieć jak zareagowała.
Chciała mnie pocieszyć.
To miłe z jej strony, ale wątpię, żeby teraz cokolwiek mogło mnie pocieszyć.
Po prostu …
Chciałbym, żeby Eleanor wróciła.
Żeby pocałowała mnie tak jak zawsze, powiedziała, że wszystko będzie dobrze.
Żeby było tak jak zawsze.
Ale Evie …
Ona ma w sobie coś tajemniczego.
Jakiś fragment charakteru, którego za nic nie mogę rozszyfrować …
Ma w sobie coś co sprawia że mam ochotę się znowu uśmiechać, znowu być kimś szczęśliwym…
Czasami kiedy na nią patrzę, widzę Eleanor- uśmiechniętą , zawsze piękną i pomysłową, ale ta tajemniczość w jej oczach… nigdy nie widziałem tego u Eleanor.
Ona była bez tajemnic.
Do czasu oczywiście …
Myślałem że wiem o niej dosłownie wszystko,  jakbyśmy się znali co najmniej 20 lat.
Myliłem się , i to zabolało mnie najbardziej, niewiedza o człowieku którego kochałem najbardziej na świecie , o osobie która mnie okłamywała przez długi czas , o kobiecie która rozkochała moje serce jak wielką gorącą czekoladę a potem ją wylała.
Nie czułem takiego bólu nigdy wcześniej.
Ale kiedy poznałem Eleanor wiedziałem że to ta dziewczyna na którą zawsze czekałem, poczułem miłość wychodzącą z mojego serca , ale jeden fakt jest najgorszy ….
Ze poczułem dokładnie to samo do Evelin …’
Pośpiesznie zamknęłam pamiętnik , nie chciałam czytać dalej.
Siedziałam roztrzęsiona na łóżku, pamiętnik leżał obok.
Bardzo kusiło mnie aby przeczytać dany fragment jeszcze raz, albo kilkanaście razy ewentualnie.
Ucieszyłam się a za razem bardzo zmartwiłam.
Louis nadal kochał Eleanor, a ja nie mogłam im przeszkadzać.
Musiałam zniknąć z jego życia, narobiłabym tylko problemów.
Może ja też coś czuje do Louisa?
Niee , nie mogę , po prostu nie…
Nie mogę być znowu odrzucona, nienawidzę tego uczucia, nie pozwolę żeby ktoś mnie skrzywdził kolejny raz, nie potrafię dopuścić kogoś tak blisko aby mógł mnie zranić, i niech tak zostanie.
Rozczarowanie to coś co mnie chyba prześladuje, i nie chce dać spokoju…
Leżałam  przez 10 minut, i nie miałam pojęcia co robić , jak się zachować.
Otworzyłam pamiętniki wróciłam na stronę na której skończyłam.
Czytałam dalej , nie wiem czemu to zrobiłam ale poczułam że muszę wiedzieć co jest dalej.
‘Ona jest inna i wiem że nie potrafi skrzywdzić kogoś bez przyczyny, ale boję się, boję się zrobić krok, ona jest tak delikatna, jakby miała się rozpaść na milion kawałków kiedy tylko jej dotknę. Za dużo przecierpiała w swoim życiu. Ale to jest niemożliwe ! Ona jest młodsza , i na pewno nie czuje tego samego do mnie co ja do niej, odrzuci mnie.’
- O rany …
Powiedziałam cicho, tak aby przypadkiem nikt nie usłyszał, a następnie powróciłam do lektury.
‘Zależy mi na niej tak samo jak kiedyś na Eleanor , nie mogę jej stracić , po prostu nie mogę, ona dużo dla mnie znaczy od dawna , nie powiem jej tego, będę się zachowywał aby nic nie podejrzewała , tak będzie lepiej dla nas obojgu…’
‘Dlaczego …. Dlaczego ja przeczytałam ten pamiętnik… co mnie naszło, jak mogłam dać się namówić…? Głupi Harry …’
Ktoś nagle zapukał do drzwi, przestraszyłam się i szybko schowałam pamiętnik pod łóżko.
-Proszę !!
-No i jak? Czytałaś?
‘O wilku mowa’
‘Hazza’
-Nie… znaczy … tak, ale tylko kawałek , a tobie co się znowu stało ?
- Powinienem Ci o czymś jeszcze powiedzieć. Strasznie się denerwuję i w ogóle … Od tego dzisiejszego wypadku wszystko jest inne …
-Może jesteś w ciąży ? -Zaczęłam się bardzo głośno śmiać ale to nie pomagało Harry’emu
- Muszę porozmawiać z Taylor… poważnie porozmawiać. – zaczął.
- Nieee ,  nie mów że chcesz z nią zerwać ?!
- Właściwie… To już za późno , ona to zrobiła, chwilę temu , przez telefon…
- CO PRZEPRASZAM ?! Zerwała z tobą ?! – wybałuszyłam oczy.
- Uznała że nie ma między nami już tej samej chemii i nie pasujemy do siebie , ona nie może się wiecznie starać kiedy ja ją olewam ..
- Tak powiedziała? - mam ochotę jej wydłubać oczy… - Jak mogła? Myślałam że jest porządna, ale tak nisko to jeszcze nigdy nie upadła – mruknęłam. - Nie przejmuj się nią , nie była ciebie warta.
- Taa … - rzucił. - Ale tak smutno mi się zrobiło … No wiesz te wszystkie wspomnienia … Pocałunek w Nowy Rok …
Objęłam go ramieniem.
- Dobra, trzeba coś z tym zrobić. – westchnęłam. – Pierwsza rzecz to, że musisz o niej zapomnieć. Wiem, że to trudne, ale inaczej będziesz się zadręczał. I myślę, że wiem co powinieneś zrobić.
Spogląda na mnie pytająco.
- Zadzwoń do niej. Do Venus. Zaproś ją gdzieś. Na randkę w ramach rekompensaty za uratowanie życia. Tak bez zobowiązań.
- ‘To tylko seks’ ? -  żartuje Hazza, a ja przytakuję ze śmiechem.
- Dokładnie.
- A ty co zrobisz ?
- Już mam pewien plan.
- A zdradzisz mi jaki ?- pyta z sarkastycznie rozszerzonymi oczami.
- Dobrze. Ale to jest tajemnica, więc nie możesz jej nikomu zdradzić. – przysuwam się bliżej do niego i kieruję moje usta w stronę jego ucha. – Tylko pamiętaj o tym, że jesteśmy przyjaciółmi. – uprzedzam. Robię chwilę przerwy. – Zabieraj ten jebany pamiętnik i won z mojego pokoju, bo jestem zmęczona ! – drę się prosto do jego ucha, na co on wybucha śmiechem.
- Oj już dobrze. – wywraca oczami. – Idę sobie.
- Tylko obiecaj, że  do niej zadzwonisz.
- Jasne. Jeśli Wielki Harry Styles, sama mnie tak nazwałaś, nie spanikuje.
- Jeśli to zrobi wydłubię mu organy i wsadzę do słoika z kwasem.
Milknę na moment.
- Obiecujesz  ?
- Obiecuję. Dobranoc.
- Kolorowych. – odpowiadam i dodaję jeszcze, żeby zgasił światło.
Chłopak robi to i zamyka za sobą drzwi.
Strzepuję szybko poduszkę i układam się w wygodnej pozycji.
Staram się nie myśleć o niczym, czego się dzisiaj dowiedziałam, abym mogła w końcu normalnie zasnąć.
Odpycham od siebie wszystkie myśli i zamykam oczy.
Przez krótką chwilę wspominam Louisa.
Czy to dziwne, że chciałabym, aby był tu teraz ze mną ?
Żeby mnie przytulił.
Wdychając jego perfumy zasypianie było jakieś łatwiejsze.
‘Evelin, przestań ! Lou pewnie niedługo wróci do Eleanor, a ty nie powinnaś im przeszkadzać. A poza tym to zupełnie nie twoja liga’ – Ana znowu się odzywa.
‘Tak myślisz ?’
‘Czytałaś przecież pamiętnik. On dalej kocha Elle. Gdyby jej nie było może miałabyś jakiekolwiek szanse, ale teraz …’
‘Powinnam odpuścić’
‘Dokładnie’
Krzywię się.
Chyba nie takiego zakończenia się spodziewałam.
Ale w końcu, że każda bajka ma szczęśliwe zakończenie.
 ‘Każda dziewczyna jest księżniczką z bajki tylko nie wszystkie bajki opowiada się na dobranoc’ – przypominam sobie nagle.
Wyjątkowo to nie Ana.
To słowa mojej mamy.
Mówiła tak zawsze, gdy coś mi się nie udawało.
Uśmiecham się.
Może jest jeszcze dla mnie nadzieja …
***
[PERSPEKTYWA HARRY’EGO]
‘Nawet nie macie pojęcia jak bardzo wściekły na Taylor jestem teraz.
Nawet nie dlatego, że ze mną zerwała, tylko dla tego, że jej zaufałem.
A ona zraniła mnie w najbardziej delikatnym momencie.
Przynajmniej mam nauczkę.
Związek z dziewczyną, która miała z dwudziestu chłopaków w ciągu 2 lat już od początku nie miał szans.’
Wzdycham.
‘Gdyby tylko wszyscy znali prawdę.
Ale nie.
To nie może się wydać.
Stracił bym wtedy chłopaków, przyjaciół, Evelin …’
Wyciągam z kieszeni czarnego Iphone’a 5 ze skinem z logo naszego zespołu i otwieram kontakt Venus.
Przyglądam się zdjęciu, które Evie cyknęła, gdy dziewczyna zapisywała numer.
Uśmiecham się.
Nawet skupiona i nierozgarnięta wygląda ładnie.
Cały czas się uśmiecha.
Ciekawe jaka jest …
‘Jak nie zadzwonisz to się nie przekonasz’
Uśmiecham się i wybieram numer brunetki.
Po kilku sygnałach w słuchawce odzywa się ktoś, kto definitywnie nie jest właścicielem numeru.
- Haaaalo ? – pyta wysoki, piskliwy głos. Moja rozmówczyni prawdopodobnie jest pijana.
- Em … Venus ?
- Nie. – mówi z przerwami za długie napady śmiechu. – A kto móóówi ? Hahahah. Veeeeenus ?! Ktoś do Ciebie !
‘Oddaj mi ten telefon głupia !’ – słyszę gdzieś w tle. – ‘Nie serio ! Nicki odpuść !’
- No jezu … Spokojnie, zaraz Ci ją dam. – mówi do mnie i przez chwilę słyszę tylko cichy szmer i krzyki dziewczyn gdzieś w tle.
Po chwili ktoś znowu się odzywa.
- Tak ? – tym razem jestem pewny, że to Venus.
- Um hej. Tu Harry, pamiętasz mnie jeszcze ?
- Styles ? Jasne ! Jak mogłabym zapomnieć.
- Możemy chwilę pogadać ?
- Jasne … Momencik. – milknie na chwilę, a potem krzyczy. – LASKI ZAMKNĄĆ SIĘ ! MAM WAŻNY TELEFON !
Staram się nie roześmiać.
Ale rzeczywiście – szum ustaje.
- Przepraszam. No to co chciałeś ?
- Wiesz … - nie wiem jak zacząć. Ale po chwili wahania przypominają mi się słowa Evie – ‘No jak to ? Wielki Harry Styles boi się zadzwonić do dziewczyny ?’ Na rację. Miliony marzą, żeby się ze mną umówić. Mało prawdopodobne, że dostanę kosza. – Głupio mi, że Ci nie podziękowałem.
- Och, nie ma za co, to nic specjalnego. – ‘Evelin jest geniuszem’.
- Chodziło mi raczej o to czy w ramach rekompensaty dasz się może zaprosić na kawę ?
- Kawę ? Em … Jasne, czemu nie. Jutro ?
- Nie ma problemu. Starbucks czy Coffee Heaven ?
- Starbucks. – stwierdza szybko i pewnie. - Tottenham Court Road ?
- Jak tylko chcesz. Może być o 13:30 ?
- Ok, ale tylko uprzedzam, że płacę za siebie. – śmieje się.
- Tak, tak na pewno. Jak się spotkamy to wybije Ci ten głupi pomysł z głowy. – uśmiecham się, choć ona tego nie widzi.
- Zobaczymy … Bądź co bądź jesteśmy umówieni.
- Nie mogę się doczekać.
- Ja też nie. Kto by pomyślał, że idę na kawę z Harry’m Styles’em … - przerywa, bo z tyłu odzywają się znudzone głosy ‘Błagam, Ven’s streszczaj się !’ – Przepraszam za nie ! – rzuca do mnie wyraźnie zirytowana. – Muszę lecieć. Goście się niecierpliwią.
- Jasne. Dobrej zabawy.
- Paaaaa ! – przedłuża wysokim tonem i rozłącza się.
- Do zobaczenia.  – mówię chwilę po całkowitym odłożeniu słuchawki.
***
PONAD 1550 WYŚWIETLEŃ --->  KOCHAM WAS <3

A tak poza tym to przepraszam, że w tygodniu nic nie dodawałam, ale od wtorku do czwartku wracam do domu po 19, potem lekcje i nagle robi się 23:30 i tak średnio mam czas na pisanie L
Więc od razu mówię, że rozdziały będą się pojawiać głównie w piątki, soboty, niedziele i poniedziałki J

A poza tym to dziękuję mojej Miriam za pomoc przy rozdziale -> uwielbiam Cię kotek <3

A co do komentarzy to ładnie Wam idzie, więc może podbijemy stawkę ?
4 COMMENTS = NEW CHAPTER ? :3
(wiem, wiem jestem okropna)



JUSTSOPHIE